Mieszkańców Lidzbarka będą wozić elektryczne autobusy. Władze miasta przekonują, że taki rodzaj komunikacji to najlepsze rozwiązanie. – Bezpłatne przejazdy kosztują nasze miasto tyle samo, ile kosztowałaby płatna komunikacja, a poza tym dbamy o ekologię, czyste powietrze i ułatwiamy życie mieszkańcom – podkreśla Jacek Wiśniowski, burmistrz Lidzbarka Warmińskiego.

Ponad 50 gmin

Na podobne argumenty powołują się samorządy gmin, na terenie których już funkcjonuje bezpłatna komunikacja. W całym kraju jest ich ponad 50. Sporo jest także gmin, w których komunikacja jest płatna, ale lokalne, gminne przepisy pozwalają na darmowe przejazdy określonym grupom pasażerów np. w Krakowie, Ostródzie i Olsztynie z takich przejazdów korzystają uczniowie szkół podstawowych, w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Szczecinie czy Poznaniu bez biletów jeżdżą seniorzy. W Rzeszowie bez biletów mogą podróżować osoby bezrobotne.

Czytaj więcej

Powrót słynnych „czterdziestek”. Tramwaje wrócą pod Łódź

Samorządowcy przekonują, że wprowadzenie nieodpłatnej komunikacji miejskiej ma sporo plusów. – Przeliczyliśmy, ile budżet naszego miasta kosztowałoby wprowadzenie płatnych przewozów. Trzeba brać pod uwagę m.in. zakup sprzętu, koszty utrzymania systemu biletowego, który jest bardzo drogi, zatrudnienie pracowników do kontroli biletów itd. Wyszło nam, że koszt jest porównywalny z kosztem utrzymania bezpłatnej komunikacji – mówi Jacek Wiśniowski.

Są także inne plusy tego rozwiązania. Zdaniem burmistrza bezpłatna komunikacja zachęci mieszkańców do przesiadki z samochodów na autobusy, a to z kolei wpłynie na zmniejszenie korków i zanieczyszczenia powietrza. Jest też aspekt społeczny - w Lidzbarku Warmińskim nie było dotąd komunikacji miejskiej w ogóle. Więc bezpłatna komunikacja jest dla mieszkańców sporym ułatwieniem.

Mniejszym się opłaca

Bezpłatna komunikacja nieźle zdaje egzamin w mniejszych miastach. W podwarszawskich Ząbkach (ok. 35 tys. mieszkańców), które są jednym z pierwszych miast, gdzie ją wprowadzono, funkcjonuje z sukcesem od 10 lat. Pierwszy autobus zaczął wozić pasażerów dokładnie 1 września 2011 roku. Samorządowcy Ząbek nie ukrywają, że uruchomienie bezpłatnych przejazdów było – podobnie jak w pobliskim Piasecznie - elementem „walki o wpływy z PIT-u” .

– I dlatego bez biletów mogą u nas jeździć osoby posiadające kartę mieszkańca, którą wyrabia się na podstawie okazanego rozliczenia podatku w naszej gminie – wyjaśnia Tomasz Kret z referatu utrzymania infrastruktury i transportu publicznego miasta Ząbki. Czyli najprościej mówiąc – płacisz podatki w Ząbkach, możesz jeździć w Ząbkach za darmo. Ząbkowicki magistrat na bezpłatną komunikację wydaje ok. 3 mln złotych rocznie, prawie tyle samo co na dopłaty do warszawskich autobusów aglomeracyjnych, obsługujących teren gminy.

Czytaj więcej

Dostawcą autobusów wodorowych miałby stać się przede wszystkim Solaris, który już produkuje tego rod
Miejskie autobusy w Krakowie pojadą na wodorze. Inni też stawiają na to paliwo

Mrągowo (ok. 22 tys. mieszkańców) na bezpłatną komunikację miejską wydaje ok. 1 mln złotych rocznie. Przewozy zostały uruchomione 1 września 2020 roku. Samorządowcy podkreślają, że to rozwiązanie sprzyja redukcji szkodliwych emisji, ochronie zdrowia i środowiska. – Autobusy naszych pięciu linii są bardziej ekologiczne od pojazdów, które zastąpiły – podkreśla Mirosława Krakowska z mrągowskiego magistratu. Aktualna siatka połączeń została dostosowana do potrzeb mieszkańców po wielu analizach i konsultacjach. Z bezpłatnej komunikacji mogą tu korzystać wszyscy podróżni – nie tylko mieszkańcy miasta.

Odzyskać pasażera

Bezpłatna, dostępna dla mieszkańców komunikacja działa m.in. w Żorach, Kościerzynie, Strykowie, Gostyniu, Gizycku, Działdowie, Mosinie i na terenie gmin Zakroczym czy Sitno. W czasie pandemii i związanych z nią obostrzeń w komunikacji miejskiej, wiele gmin zdecydowało się na czasowe uruchomienie  bezpłatnych przewozów. Głównie po to, by odzyskać pasażerów, którzy tłumnie rezygnowali z komunikacji na rzecz samochodów. Ale również po to, by nie narażać pasażerów na zarażenie podczas kupowania i kasowania biletów. Tak było np. w Brzesku (ok. 17. tys. mieszkańców), gdzie darmowa komunikacja funkcjonowała od marca 2020 do czerwca 2020.

– Rozmawiając o bezpłatnej komunikacji trzeba jednak pamiętać, że takie rozwiązanie nie dla wszystkich gmin miejskich jest opłacalne. Dobrze się sprawdza w przypadku mniejszych ośrodków, ale większe miasta musza się liczyć z koniecznością sporego zwiększenia wydatków na transport. A nie zawsze jest to możliwe i korzystne dla rozwoju – zaznacza Sebastian Kowal z krakowskiego Zarządu Transportu Publicznego (ZTP).

Czytaj więcej

Liczba miejsc w tramwajach na Pomorzu zwiększyła się w ubiegłym roku do prawie 28 tysięcy
Miejska komunikacja traci pasażerów na Pomorzu

W stolicy Małopolski  (ok. 800 tys. mieszkańców) część radnych miejskich od lat domaga się wprowadzenia bezpłatnych przejazdów dla mieszkańców. Powołują się przy tym na przykład Tallina, gdzie taka komunikacja świetnie się przyjęła i co ma być dowodem, że i w dużych miastach takie rozwiązania są opłacalne. Tallin nie jest zresztą jedynym większym miastem z darmową komunikacją. Np. w Luksemburgu od marca 2020 r. mieszkańcy nie płacą za bilet w prawie żadnym środku transportu publicznego. Tym sposobem to państewko chce walczyć z korkami na ulicach, poprawiać klimat i działać na rzecz ochrony środowiska.

Samorządowcy z Krakowa deklarują, że oni również działają i chcą działać na rzecz poprawy środowiska, ale nieco innymi metodami. Nie darmową komunikacją, ale np. zakazem spalania paliw stałych, który obowiązuje od września 2019 na terenie gminy miejskiej Kraków. Posiadacze Krakowskiej Karty Miejskiej nie jeżdżą za darmo jak osoby z podobnymi kartami miejskimi w innych miastach, ale otrzymują zniżki na bilety czasowe.

– Wpływy z biletów pokrywają połowę kosztów utrzymania krakowskiej komunikacji miejskiej. To ok. 325 mln zł rocznie, kolejne 325 mln zł dopłaca miasto – mówi Sebastian Kowal z ZTP. – Gdyby miasto zrezygnowało z wpływów z biletów, należałoby wydać z miejskiej kasy 650 mln zł na komunikację miejską. A w obecnej sytuacji taki wydatek to hamulec rozwoju miasta na długie lata. A tego przecież nie chcemy. Z tego co wiem, żadne większe miasto nie planuje wprowadzić takiego rozwiązania, z podobnych przyczyn – dodaje Kowal.

Jak zachęcać do przesiadki

Na bezpłatną komunikację decydują się jednak nadal mniejsze ośrodki miejskie, np. od września tego roku wprowadził ją Chełm. Miasto chce w ten sposób ograniczyć emisję spalin, zachęcić mieszkańców do zamiany samochodu na autobus i tym samym zmniejszyć liczbę aut na ulicach i pozbyć się problemów z parkowaniem w centrum miasta. O  wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji myślą też inne miasta. 

– Wprowadzenie bezpłatnej komunikacji faktycznie  jest możliwe i opłacalne, ale jedynie w mniejszych ośrodkach.  W nich koszt zorganizowania  bezpłatnych przejazdów jest porównywalny z kosztem komunikacji płatnej. M.in. dlatego, że wprowadzając płatne przejazdy gmina musiałaby sporo wydać na system biletowy, który jest drogi. O wiele prościej  jest zorganizować komunikację bezpłatną. Taki trend może się więc utrzymać. Zupełnie inną sprawą jest bezpłatna komunikacja w  dużych miastach. To się nie opłaca. Nie sądzę więc, aby którekolwiek z dużych miast polskich zdecydowało się na takie rozwiązanie – podkreśla prof. Andrzej Szarata z Katedry Systemów Transportowych Politechniki Krakowskiej (autor modeli transportowych różnych miast, m.in.: Wrocławia, Poznania, Gdańska, Rzeszowa, Warszawy). 

Profesor Szarata przyznaje jednak, że nie jest zachwycony tym, że tak wiele samorządów decyduje się na wprowadzenie bezpłatnych  przejazdów. – Niestety, mieszkańcy nie zawsze potrafią docenić to, co dostają za darmo. Zwykle tego nie szanują – uważa. - Nie jest więc powiedziane, że zawsze bezpłatna komunikacja przełoży się np. na rozładowanie korków czy przesiadkę mieszkańców z samochodów do komunikacji publicznej – dodaje. Zdaniem specjalisty do podróży komunikacją publiczną mogą zachęcać ceny biletów, które powinny być niskie. – Obniżka cen może spowodować, że mieszkańcy przesiądą się z samochodów do komunikacji miejskiej - podkreśla Szarata.

Marzena Paluszkiewicz, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Gostynia (ok. 20 tys. mieszkańców)

Bezpłatna komunikacja w naszej gminie to odpowiedź na oczekiwania mieszkańców. Zdecydowali, by ją wprowadzić, głosując na projekt w ramach budżetu obywatelskiego. Potem o utrzymaniu bezpłatnej komunikacji decydował samorząd. W Gostyniu bez biletu może jeździć każdy, niezależnie od tego, czy jest mieszkańcem miasta czy nie. Ten rodzaj komunikacji dobrze się sprawdza. Liczba pasażerów w miejskich autobusach zwiększyła się znacznie, natomiast zmniejszył się ruch samochodowy w centrum miasta. Gostyń jest mniej zatłoczony, a drogi mniej eksploatowane.

Grzegorz Mrowiński, burmistrz Działdowa (ok. 20 tys. mieszkańców)

Pomysł na takie rozwiązanie problemów komunikacyjnych zaczerpnęliśmy z niedalekiej Mławy. Wprowadzając bezpłatną komunikację mieliśmy na uwadze głównie trzy aspekty: dbanie o ekologię, czyli wyeliminowanie starych samochodów, które są jednym z głównych trucicieli powietrza, zapobieganie wykluczeniu komunikacyjnemu u tych mieszkańców, którzy nie mają własnych pojazdów i nie mogą dojechać np. do miasta oraz rozładowanie korków w mieście. Bezpłatna komunikacja sprawdziła się u nas znakomicie, mieszkańcy są bardzo zainteresowani. Z przejazdów mogą korzystać posiadacze Karty Działdowianina.

Przemysław Mieloch, burmistrz Mosiny (ok. 14 tys. mieszkańców)

W gminie Mosina bezpłatne przejazdy komunikacją gminną zostały wprowadzone w marcu 2020 r. w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego. Od 1 stycznia 2021 r. uchwałą rady miasta przywrócono płatną komunikację, ale wprowadzono bezpłatne przejazdy dla posiadaczy Mosińskiej Karty Mieszkańca. Obecnie za przejazdy nie płacą m.in. posiadacze karty, uczniowie do ukończenia 26. roku życiu, czy osoby po ukończeniu 70. roku życia. Liczymy, że dzięki poszerzeniu katalogu uprawnionych do bezpłatnych przejazdów, mieszkańcy będą chętniej korzystać z gminnego transportu zbiorowego niż z własnych samochodów, z korzyścią dla środowiska naturalnego.

Artur Ciecierski, burmistrz Zakroczymia (ok. 6 tys. mieszkańców razem z sołectwami)

Dostaliśmy dotację z rządowego programu na utworzenie gminnej komunikacji. Mieliśmy pomysł, by wprowadzić przejazdy za symboliczną złotówkę, ale ostatecznie zdecydowaliśmy, by była to komunikacja bezpłatna. Działa od stycznia tego roku i bardzo dobrze się sprawdza. Dzisiaj z każdego sołectwa mieszkaniec może dojechać do miasta, urzędu, szkoły czy ośrodka zdrowia. Mamy zamiar utrzymać bezpłatną komunikację i starać się o kolejne dotacje na nią.