Reklama

Jak samorządy budują społeczną odporność? „Wyciągnęliśmy wnioski”

Zbudowanie odporności społecznej, uświadomienie mieszkańcom, że w sytuacji kryzysowej przez pierwszych kilkanaście godzin muszą umieć poradzić sobie sami – to zdaniem samorządowców kluczowe zadanie do zrealizowania w ramach obrony cywilnej.
Wyciągnęliśmy wnioski z ubiegłorocznej powodzi – deklarują samorządowcy z gmin dotkniętych kataklizm

Wyciągnęliśmy wnioski z ubiegłorocznej powodzi – deklarują samorządowcy z gmin dotkniętych kataklizmem

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zadania samorządów są kluczowe dla budowania odporności społecznej w obliczu kryzysów?
  • Jakie zmiany w ustawodawstwie i finansowaniu obrony cywilnej są obecnie wprowadzane?
  • Z jakimi wyzwaniami mierzą się samorządy w zakresie wsparcia osób niemobilnych i chorych?
  • Jakie usprawnienia w planowaniu i wydatkowaniu środków postulują lokalne władze?

W zeszłym roku samorządy lokalne otrzymały z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej niespełna 4 mld zł (na tyle podpisano umowy na zakupy), w tym roku ma być to 5 mld zł. Rząd przygotował obszerną nowelizację ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej po roku jej obowiązywania. Wprowadza wiele zmian strukturalnych, organizacyjnych i finansowych. Niedawno została przekazana do Sejmu. Samorządowcy mają nadzieję, że sposób wydatkowania pieniędzy oraz zasady ubiegania się o nie, będą jeszcze tematem rozmów pomiędzy rządem a nimi.

Budowa schronów, miejsc doraźnego schronienia, przygotowanie planów ewakuacji szpitali i przygotowanie szpitali doraźnych są istotne. Nie można jednak zapominać, że w gminach, miasteczkach, czy na wsiach mieszkają ludzie samotni, schorowani, niepełnosprawni. Dlatego samorządowe plany zarządzania kryzysowego powinny uwzględniać pomoc dla nich.

Publiczne pieniądze z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności oraz Rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przeznaczane są przede wszystkim na infrastrukturę „twardą”: przygotowanie miejsc schronienia, drogi, tworzenie magazynów logistycznych, zakup urządzeń (np. agregatów prądotwórczych, beczkowozów na wodę pitną albo stacji uzdatniania wody), ale także na szkolenia. W sprzęt transportowy zaopatrywane są służby ratownicze. Redakcja „Życia Regionów” zapytała samorządowców, czy są przygotowani, by w sytuacjach kryzysowych, katastrof naturalnych oraz zagrożenia wojennego pomóc osobom niemobilnym, chorym, które znajdują się w domach.

Organizacje pozarządowe są partnerami samorządów w działaniach kryzysowych

Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka Zdroju, tak jak wszyscy mieszkańcy, ma za sobą doświadczenie powodzi z jesieni 2024 r. – Nadal kilka osób mieszka jeszcze w miejscach ewakuacji, a odbudowanie wszystkich strat pewnie potrwa jeszcze z dekadę – samorządowiec przypomina, że lokalna społeczność przez trzy dni sama musiała radzić sobie z kataklizmem i gdyby nie zaangażowanie społeczne, w tym organizacji pozarządowych – sytuacja byłaby bardziej tragiczna. – Wyciągnęliśmy wnioski, współpracujemy ze stowarzyszeniami, NGO-sami, niektóre z nich chcą prowadzić szkolenia dla ludności dotyczące postępowania w sytuacjach zagrożenia. Mamy fundusze z programu rządowego na wydatki bieżące i tak finansujemy szkolenia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wsparcie dla OSP także w największych miastach. Na wzmocnienie systemu bezpieczeństwa

Tomasz Nowicki zwraca uwagę, że konieczne jest uświadomienie sobie skutków różnych kataklizmów przy starzejącym się społeczeństwie, wyludniających się terenach oraz coraz większej liczbie osób dysfunkcyjnych.

Także Beata Chrzanowska, wiceprezydentka Słupska, uważa, że najważniejsze jest wspieranie społecznej odporności i jest to zadanie dla samorządów. – Każdy z nas musi pamiętać, że jeśli zdarzy się jakiś kataklizm, bez względu na to czy stanie się to w czasie pokoju czy wojny, to powinien sam umieć się zabezpieczyć przez 72 godziny. Pomoc samorządowa, państwowa lub innych służb może pojawić się właśnie po takim czasie. Nie da się także dotrzeć do wszystkich, jednego dnia – mówi wiceprezydentka i dodaje, że wiele osób wciąż nie odróżnia sygnałów alarmowych syren.

Jak wygląda lokalne budowanie odporności społecznej

Władze Słupska dostarczyły do skrzynek pocztowych mieszkańców ulotkę z informacjami, jak powinniśmy się przygotować do sytuacji kryzysowych. – Umieszczono w niej adresy i lokalne numery telefonów, na które można będzie zadzwonić po pomoc – relacjonuje Beata Chrzanowska. Choć władze miasta usłyszały (między innymi od radnych), że jest to powielanie informacji, które znajdują się w poradniku przygotowanym przez rząd i są to niepotrzebnie wydane pieniądze, wiceprezydentka Słupska nie zgadza się z tą opinią. – Zbudowanie świadomości społecznej, odporności, jest zadaniem samorządu – podkreśla.

Przyznaje, że gdyby obecnie wydarzyła się poważna katastrofa, to miasto mogłoby mieć kłopoty z transportem osób chorych i niemobilnych. – Nie mamy wystarczającej liczby aut do transportu takich osób lub by dowieźć im np. żywność.

Wielu samorządowców podkreśla, iż zaległości związanych z obroną cywilną nie da się przezwyciężyć w ciągu kilku czy kilkunastu miesięcy, na to potrzebne są lata.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Samorządy na zakupach dla bezpieczeństwa. Na co idą pieniądze z programu OLiOC?

Grzegorz Cichy, burmistrz miasta i gminy Proszowice, prezes Unii Miasteczek Polskich, zwraca uwagę, że do zrealizowanych w zeszłym roku zakupów (np. agregatów prądotwórczych) konieczne są dodatkowe inwestycje, choćby przyłącza, czy przyczepy do wożenia agregatów. – Potrzebujemy urządzeń, które pozwolą samorządom podtrzymać funkcje społeczne, wykonywać zadania własne. Ważne jest, by samorządy miały własne łącza i mogły się komunikować między sobą, by straż pożarna miała dostęp do ujęć wody, ale także mogła zatankować paliwo – wymienia potrzeby. 

Plan kryzysowy musi się sprawdzić w działaniu

Mieczysław Kieca, prezydent miasta Wodzisławia Śląskiego, podkreśla, że każdy samorząd powinien być przygotowany do wsparcia osób starszych, schorowanych czy niemobilnych w przypadku katastrof lub kryzysów. Za tę pomoc odpowiadają gminne i miejskie służby pomocy społecznej, które na co dzień monitorują, kto jej potrzebuje. – Plan kryzysowy zapisany na papierze to jedno, a praktyczne doświadczenie – drugie. Musimy przekuwać te strategie w konkretne działania. Przykład? Jako samorząd przygotowujemy agregaty prądotwórcze, które w razie potrzeby moglibyśmy dostarczyć do prywatnych domów – mówi.

Prezydent przypomina, że wiele samorządów zgłosiło propozycje zmian do ustawy w ramach konsultacji społecznych. Nie wszystkie zostały uwzględnione, ale nadal pozostają istotne i potrzebne dla samorządów.

Jako współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego strony samorządowej ma nadzieję, że po przyjęciu nowelizacji ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej przez parlament, samorządy i rząd wspólnie zastanowią się, jak skuteczniej przygotować plan wzmocnienia ochrony ludności. – Dla nas kluczowe jest, by zakupy mogły być planowane w cyklu wieloletnim, a nie tylko w ramach roku budżetowego – wymienia pierwszą potrzebną zmianę Mieczysław Kieca.

Kolejnym wyzwaniem jest uspójnienie informacji o sytuacji w całym kraju, tak aby plany zarządzania kryzysowego w poszczególnych gminach i miastach uwzględniały nie tylko lokalne potrzeby, ale także działania wymagające koordynacji na poziomie regionów i całej Polski. – Załóżmy: gdyby konieczna była ewakuacja z terenów wschodnich, inne zadania realizowałyby samorządy z tych terenów, a inne, np. my. Tak jak dla tamtych samorządów istotne byłyby sposoby ewakuacji, tak dla nas ważne byłoby stworzenie warunków do przyjęcia ewakuowanych – wyjaśnia prezydent Wodzisławia Śląskiego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jak postępować w trudnych sytuacjach? Miasta organizują szkolenia

Samorządowcy określają to, co obecnie dzieje się w kwestiach obrony i ochrony cywilnej, obudzeniem się po długim zimowym śnie. – Nie oszukujmy się, nie jesteśmy przygotowani. Zaczynamy dopiero nadganiać zaległości kilku dekad, w czasie których obronę cywilną uznawaliśmy za przeżytek. Nie da się tego zrobić w rok, czy dwa – uważa także Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Przypomina, że kiedyś w szkołach był przedmiot Przysposobienie Obronne, który został uznany za zdezaktualizowany i zastąpiony Edukacją dla Bezpieczeństwa – z nieco inaczej rozłożonymi akcentami. Dziś musimy przemyśleć także to, czego uczymy dzieci i młodzież. Szkoły są bowiem doskonałym miejscem do budowania świadomości, a młode pokolenie może być źródłem wiedzy dla swoich rodzin.

Także on uważa, że zbudowanie społecznej odporności jest ważne. – Jest to oczywiście mniej widowiskowe niż wzniesienie kilku schronów albo zakup specjalistycznego wyposażenia, jednak kluczowe dla przetrwania w warunkach zagrożenia. Każdy z nas powinien mieć wiedzę, jak się przygotować do poszczególnych zagrożeń, w jakich sytuacjach, jak ma reagować, kiedy musi liczyć na siebie, a kiedy na reakcję państwa. Na to też powinny się znaleźć środki – dodaje.

Społeczności lokalne
Gorące prezydenckie krzesła. „Lawiny lokalnych referendów nie będzie”
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Społeczności lokalne
Krótsza kadencja samorządowców. Dlaczego rezygnują z funkcji?
Społeczności lokalne
Rosną potrzeby oświatowe, ale i wydatki na edukację. Największa część budżetów
Społeczności lokalne
Najwięcej osób wyjechało za granicę z Małopolski, Śląska i Podkarpacia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama