Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zadania samorządów są kluczowe dla budowania odporności społecznej w obliczu kryzysów?
- Jakie zmiany w ustawodawstwie i finansowaniu obrony cywilnej są obecnie wprowadzane?
- Z jakimi wyzwaniami mierzą się samorządy w zakresie wsparcia osób niemobilnych i chorych?
- Jakie usprawnienia w planowaniu i wydatkowaniu środków postulują lokalne władze?
W zeszłym roku samorządy lokalne otrzymały z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej niespełna 4 mld zł (na tyle podpisano umowy na zakupy), w tym roku ma być to 5 mld zł. Rząd przygotował obszerną nowelizację ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej po roku jej obowiązywania. Wprowadza wiele zmian strukturalnych, organizacyjnych i finansowych. Niedawno została przekazana do Sejmu. Samorządowcy mają nadzieję, że sposób wydatkowania pieniędzy oraz zasady ubiegania się o nie, będą jeszcze tematem rozmów pomiędzy rządem a nimi.
Budowa schronów, miejsc doraźnego schronienia, przygotowanie planów ewakuacji szpitali i przygotowanie szpitali doraźnych są istotne. Nie można jednak zapominać, że w gminach, miasteczkach, czy na wsiach mieszkają ludzie samotni, schorowani, niepełnosprawni. Dlatego samorządowe plany zarządzania kryzysowego powinny uwzględniać pomoc dla nich.
Publiczne pieniądze z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności oraz Rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przeznaczane są przede wszystkim na infrastrukturę „twardą”: przygotowanie miejsc schronienia, drogi, tworzenie magazynów logistycznych, zakup urządzeń (np. agregatów prądotwórczych, beczkowozów na wodę pitną albo stacji uzdatniania wody), ale także na szkolenia. W sprzęt transportowy zaopatrywane są służby ratownicze. Redakcja „Życia Regionów” zapytała samorządowców, czy są przygotowani, by w sytuacjach kryzysowych, katastrof naturalnych oraz zagrożenia wojennego pomóc osobom niemobilnym, chorym, które znajdują się w domach.
Organizacje pozarządowe są partnerami samorządów w działaniach kryzysowych
Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka Zdroju, tak jak wszyscy mieszkańcy, ma za sobą doświadczenie powodzi z jesieni 2024 r. – Nadal kilka osób mieszka jeszcze w miejscach ewakuacji, a odbudowanie wszystkich strat pewnie potrwa jeszcze z dekadę – samorządowiec przypomina, że lokalna społeczność przez trzy dni sama musiała radzić sobie z kataklizmem i gdyby nie zaangażowanie społeczne, w tym organizacji pozarządowych – sytuacja byłaby bardziej tragiczna. – Wyciągnęliśmy wnioski, współpracujemy ze stowarzyszeniami, NGO-sami, niektóre z nich chcą prowadzić szkolenia dla ludności dotyczące postępowania w sytuacjach zagrożenia. Mamy fundusze z programu rządowego na wydatki bieżące i tak finansujemy szkolenia.