Materiał powstał we współpracy ze Związkiem Miast Polskich

W małych i średnich miastach (do 100 tys.) mieszka według danych GUS 12,350 mln osób, czyli 32,2 proc. populacji Polski i 54 proc. ludności miast, w gminach wiejskich mieszka 15,360 mln osób, tj. 40,04 proc. populacji kraju. Razem „polska prowincja” (rozumiana tu także metaforycznie, jako to wszystko, co znajduje się poza obszarem i bezpośrednim oddziaływaniem stołecznych i makroregionalnych centrów) zamieszkiwana jest przez 27,7 mln osób (72,4 proc. ludności Polski).

Z raportu Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, opracowanego na potrzeby Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, wyłania się obraz polski powiatowej – dominium małych i średnich miast „tracących funkcje społeczno-gospodarcze”. Przyczyną tego procesu jest wiele czynników:

∑ niekorzystne procesy demograficzne: ujemne saldo migracji i niski przyrost naturalny skutkujące postępującą depopulacją małych miast, odpływem ludzi młodych i przedsiębiorczych, a w efekcie obniżaniem ich potencjału społeczno-ekonomicznego,

∑ niskie dochody ludności oraz dochody własne samorządów, przy zwiększających się kosztach świadczenia usług publicznych oraz rosnących oczekiwaniach i aspiracjach mieszkańców,

∑ niski poziom aktywności gospodarczej oraz relatywnie wysokie bezrobocie prowadzące do rosnących obciążeń budżetów gminy z tytułu wydatków na świadczenia socjalne i pomoc społeczną,

∑ zanikanie tradycyjnych funkcji usługowych: bankowych, pocztowych, rzemieślniczych, naprawczych, związanych z obsługą rolnictwa – prowadzący do osłabienia roli lokalnych i mikroregionalnych centrów usług,

∑ uzasadniana „racjonalizacją kosztów” likwidacja ważnych instytucji społecznych i administracyjnych (bibliotek, świetlic, szkół, ośrodków zdrowia, komisariatów policji czy sądów) oraz tendencja do ograniczania autonomii i kompetencji samorządów przez instytucje wyższego szczebla, zwłaszcza centralne,

∑ słabe połączenia komunikacyjne małych miast z regionalnymi centrami administracyjnymi i kulturalnymi,

∑ niski poziom aktywności społecznej, charakterystyczny dla ogółu społeczeństwa polskiego, ale szczególnie dotkliwie odczuwany w małych miastach i lokalnych środowiskach.

Czynniki te silnie wpływają na diagnozowane zjawisko „utraty funkcji społeczno-gospodarczych i powiększania się dystansu rozwojowego” licznej grupy małych miast. Choć od opublikowania raportu z badań PAN minęło już 6 lat, proces ten dotyka kolejnych lokalnych ośrodków. W kontekście nowych wyzwań i problemów (covid, kryzys demograficzny, migracyjny czy ekologiczny) jego dynamika może jeszcze wzrosnąć.

Czytaj więcej

Andrzej Porawski
Małe trzęsienie ziemi w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego

Samorządowcy świadomi są stojących przed nimi wyzwań, czego wyrazem jest zaangażowanie Związku Miast Polskich w dwa duże projekty: „Rozwój lokalny” oraz „Centrum Wsparcia Doradczego”. Pierwszy adresowany jest do małych i średnich miast, drugi – do szeroko rozumianych obszarów zmarginalizowanych. Integralną częścią obu projektów są działania i badania diagnostyczne, zmierzające do identyfikacji lokalnych problemów i potencjałów, wsparcia lokalnych społeczności w planowaniu „nowej ścieżki rozwoju”, działania edukacyjno-szkoleniowe, stymulowanie wymiany doświadczeń i dobrych praktyk w ramach tworzonych przez ZMP sieci współpracy.

Jednym z ważnych elementów procesu diagnostycznego są badania młodzieży – uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych – zmierzające do poznania ich opinii nt. gminy/miasta, w którym żyją, oraz planów edukacyjnych i zawodowych. Choć osoby w wieku 17–19 lat stanowią niewielki odsetek populacji, ich wybory mają bardzo duże znaczenie dla przyszłości małych ośrodków miejskich*. W zależności od podejmowanych decyzji zasilą z czasem lokalne elity albo szeregi dobrze wykształconych emigrantów.

Więzi rodzinne i poczucie przynależności

Wyrażona w ankietach ogólna ocena obecnego miejsca zamieszkania jest pozytywna: 53 proc. pytanych uczniów uważa, że to dobre miejsce do życia i rozwoju, przeciwnego zdania jest 29 proc., a 19 proc. wybrało opcję „trudno powiedzieć”. Czynnikami, które pozytywnie wpływają na ocenę swojej gminy i skłaniają do pozostania w rodzinnej miejscowości, są tradycyjnie więzi rodzinne i przyjacielskie (ok. 75 proc. wskazań), jakość środowiska naturalnego i poczucie bezpieczeństwa (62 proc.), ale także sentyment i patriotyzm lokalny oraz poczucie historycznej przynależności (ponad 50 proc. wskazań). Tym, co z kolei skłania młodych do opuszczenia rodzinnych stron, są najczęściej brak lub nieatrakcyjne oferty pracy (ponad 70 proc.) i brak możliwości kontynuowania nauki (63 proc.). Ważna w bilansie „zostać – wyjechać” jest też dostępność mieszkań.

rp.pl

Spójne z tymi ocenami są postulaty dotyczące działań, jakie powinny zostać zrealizowane w gminie/mieście, aby młodzi chcieli z nimi związać swoje plany życiowe. Zdecydowanie przeważają propozycje związane z ofertami dobrej pracy (68 proc. wskazań), warunkami i wsparciem rozwoju przedsiębiorczości, zakładania własnych firm, samozatrudnienia (49 proc.) oraz lepszej i szerszej oferty edukacyjnej (48 proc.). Równie wysoką rangę (ok. 50 proc. wskazań) uzyskały jeszcze dwa czynniki: lepsza i bardziej dostępna opieka zdrowotna (podstawowa i specjalistyczna) oraz skomunikowanie ze światem i regionem – niemal definicyjne deficyty prowincji.

Praca? Najlepiej w zagranicznej firmie

Uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych w zdecydowanej większości chcą się dalej uczyć (65 proc.), a 21 proc. zamierza po szkole podjąć pracę. Aż 43 proc. chce łączyć naukę z pracą. Ponad 60 proc. chcących się dalej uczyć wybiera studia wyższe. Takie plany oznaczają prawie zawsze opuszczenie rodzimej miejscowości, gdyż tylko w nielicznych z małych miast istnieje możliwość studiowania.

Logiczną konsekwencją tych ocen i wyborów młodzieży są odpowiedzi na pytanie o preferowane w przyszłości miejsce zamieszkania i pracy. Jej dodatkowym uzasadnieniem jest ocena przez młodzież atrakcyjności miejsc pracy: najwięcej wskazań otrzymała praca w zagranicznej firmie (74 proc.), następnie własna działalność gospodarcza (pozarolnicza) (68 proc.) i praca w firmie rodzinnej (poza rolnictwem) (66 proc.), potem równorzędne wskazania (63 proc.) praca w małej i średniej firmie lokalnej i dużej firmie (pow. 250 pracowników).

rp.pl

Zdecydowanie najmniej atrakcyjne zdaniem uczniów jest prowadzenie własnego gospodarstwa rolnego (72 proc.) czy praca w rodzinnym gospodarstwie rolnym i prowadzenie gospodarstwa domowego (odpowiednio 71 i 70 proc.).

Mało atrakcyjna jest też praca w instytucjach publicznych, urzędzie (56 proc.). Z kolei ocena (a raczej wyobrażenia młodzieży) atrakcyjności pracy wg sektorów tylko częściowo legitymizuje te preferencje. Za najbardziej atrakcyjną uznają uczniowie pracę w branżach nowych technologii: IT, biotechnologii itp., oraz kulturze i rozrywce (obie ok. 63 proc.). Wysoką pozycję zajmuje praca w handlu (60 proc.) i usługach (56 proc.) oraz nauce i technice (53 proc.).

Czytaj więcej

Coraz więcej firm ma problem ze znalezieniem potrzebnych pracowników
Wielkie różnice między regionami. Gdzie w Polsce będzie najłatwiej o pracę

Zapewne preferencje te oparte są na wyobrażeniach i stereotypach dobrego i złego miejsca pracy, a nie na własnym doświadczeniu, którego uczniowie jeszcze nie posiadają. Z drugiej strony aż 75 proc. z nich deklaruje, że już podejmowało pracę zarobkową, a około połowy pochodzi z rodzin, gdzie prowadzona jest własna działalność gospodarcza (pozarolnicza i rolnicza).

  Relacje te wymagają pogłębionej analizy. Skłania do tego zarówno wstrzemięźliwość młodzieży wobec prowadzenia własnej firmy lub jednoosobowej działalności gospodarczej, jak też zaskakujący sceptycyzm wobec perspektywy przejmowania rodzinnych firm. Tylko 15 proc. badanych jest zdecydowanych na przedsiębiorczość gospodarczą, kolejne 22 proc. bierze to pod uwagę, a 25 v nie jest zdecydowanych w tej kwestii. Natomiast 16 proc. zdecydowanie nie planuje działalności gospodarczej, a kolejnych 23 proc. wybiera odpowiedź „raczej nie". 

Główne – deklarowane przez młodzież – przyczyny tej postawy to brak pomysłu na własny biznes, niepewność co do własnej wiedzy i kompetencji, brak środków na start oraz brak znajomości i kontaktów potrzebnych w biznesie. Biorąc pod uwagę, że aż połowa pytanych uczniów pochodzi z rodzin prowadzących własne firmy, firmy rodzinne lub gospodarstwo rolne, nie rokuje to dobrze rozwojowi lokalnej przedsiębiorczości.

Przywilej młodości

Świat wartości wyłaniający się z odpowiedzi uczniów jest niemal modelowo tradycyjny. Najważniejsze są aspekty życia związane z najbliższymi: rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, w drugiej kolejności z dobrobytem oraz niezależnością i stabilizacją finansową. Jednak posiadanie własnej firmy nie jest chętnie wybieraną drogą do tego celu. Preferują spokojne życie, bez kłopotów i pracę zgodną z zainteresowaniami. Atrakcyjne jest dla nich bogate życie towarzyskie oraz podróże. Mniejszą wagę przywiązują do poważania i szacunku innych, sukcesu czy prestiżu i statusu wynikającego z pełnienia ważnej roli społecznej. To swoisty przywilej młodości.

Niepokoić może natomiast niedocenianie wartości społecznie integrujących, wspólnotowych i idei je konstytuujących. W omawianych badaniach nie wyjaśnialiśmy tych danych, więc możemy tylko hipotetycznie założyć, że deklarowane postawy są skutkiem generowanych głównie przez media opinii i sądów oraz powszechnej wśród młodzieży awersji do „świata polityki”. To także skutek braku własnych doświadczeń w tym zakresie i swoistego zagubienia młodzieży w przestrzeni publicznej i życiu społecznym. Tezę tę wzmacniają odpowiedzi badanych na pytanie o zaufanie do autorytetów. Pełnym zaufaniem (ponad 90 proc. wskazań) cieszy się wyłącznie najbliższy krąg rodziny. Na drugim miejscu sąsiedzi i znajomi, koledzy z pracy i szkoły (ale już tylko 50–56 proc. zaufania). Relatywnie wysoką pozycję zajmują nauczyciele (41 proc.).

Niepokoi bardzo wysoki poziom braku zaufania młodzieży do większości, kluczowych dla lokalnej społeczności, instytucji: rady miasta/gminy i pracowników ich urzędów, liderów i organizacji społecznych. Druzgocący jest poziom nieufności wobec lokalnych mediów, kapłanów, liderów społecznych, ale też mieszkańców sąsiednich gmin. Nasuwa się dramatyczne i dialektyczne zarazem pytanie: czy to bardziej źródło i przyczyna, czy skutek najwyższego w Europie poziomu nieufności społecznej, jakim legitymuje się nasze społeczeństwo?

Najważniejsza trzecia droga

Trudno odpowiedzieć na pytanie, jakie powinny być małe ojczyzny, by wychowywać i przyciągać młodzież społecznie aktywną i przedsiębiorczą. Jak spowodować, by chciała ona swoje ścieżki kariery, życiowe aspiracje i marzenia realizować w swoim miasteczku, gminie, powiecie, w poczuciu spełnienia i satysfakcji, a nie marginalizacji i mniejszych szans?

Poszukiwanie rozwiązania tych problemów będzie złożonym i długotrwałym procesem, w który zaangażowani muszą być wszyscy kluczowi aktorzy: młodzież, lokalni liderzy, przedsiębiorcy, nauczyciele, władze samorządowe. Ludzie i instytucje. Wieloletni prezydent Poznania Ryszard Grobelny w artykule w „Rz” z 7 lipca 2021 r. „Mieć »lepiej«, zamiast mieć »więcej«” wskazuje trzy (komplementarne, a nie konkurencyjne) drogi oddziaływania na poprawę jakości życia w małych miastach. Pierwsza to wzrost dostępu do dóbr i usług, druga – zróżnicowanie i poprawianie jakości oferty, tak by była dostosowana do każdego mieszkańca, a nie tylko do hipotetycznej większości, a tym bardziej uprzywilejowanych grup. Trzecia droga, chyba jeszcze nie w pełni doceniana, a – jak sugerują wyniki badań młodzieży – być może najważniejsza, to oddziaływanie na wartości i postawy. By rzeczywiście podnieść jakość życia w miastach i miasteczkach, najpierw muszą zostać uzdrowione relacje między ich głównymi aktorami i wspólnie zdefiniowane wartości i priorytety.

Jak pokazują wyniki badań, marzenia i aspiracje młodzieży są raczej przyziemne, wręcz tradycyjne. Wyraźnie zaciera się też zróżnicowanie poglądów i aspiracji według kryterium płci, pochodzenia społecznego i środowiskowego (miasto/wieś), religii, a nawet sytuacji materialnej – tradycyjnie budujących nierówności, napięcia i konflikty. Może więc spełnienie marzeń młodych ludzi jest znacznie prostsze, niż często myślimy?

Autor jest socjologiem, ekspertem Związku Miast Polskich, byłym wiceprezydentem Bydgoszczy w latach 1992-1994

*Cytowanymi badaniami ankietowymi (online) w wyniku pełnego doboru populacyjnego objęto wszystkich uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych z 339 miast/gmin z 15 województw uczestniczących w projekcie CWD ZMP. Otrzymano 14 507 w pełni wypełnionych ankiet w okresie grudzień 2020 r. – luty 2021 r.