Jerzy Buzek: Kończy się czas niepoważnego traktowania samorządu

W Polsce konieczna jest decentralizacja, uznanie zasady subsydiarności, osadzenie w UE. Samorządy, tak jak cały kraj, potrzebują też końca wojny polsko-polskiej – mówi prof. Jerzy Buzek, przewodniczący kapituły Rankingu Samorządów.

Publikacja: 29.10.2023 12:58

prof. Jerzy Buzek, przewodniczący kapituły Rankingu Samorządów

prof. Jerzy Buzek, przewodniczący kapituły Rankingu Samorządów

Foto: mat. pras.

Czy spodziewał się pan takiego wyniku tegorocznych wyborów?

Wierzyłem w zwycięstwo, bo wszystkie trzy bloki z demokratycznej opozycji przedstawiły solidne programy i wykonały tytaniczny wysiłek, żeby dotrzeć z propozycjami do jak największej liczby Polek i Polaków. Zaskoczyła mnie – ale i bardzo ucieszyła – frekwencja, a zwłaszcza – mobilizacja młodych. Marzy mi się, by nie był to jednorazowy trend.

Skąd taka rekordowa frekwencja?

Myślę, że ta frekwencja wzięła się stąd, że tegoroczne wybory miały dla milionów Polek i Polaków głęboki aspekt moralny: głosujący wyrazili swój sprzeciw wobec kłamstw, zawłaszczania państwa przez jedną partię, skrajnej antyunijnej retoryki, arogancji w ukrywaniu afer i pogardy – a często wręcz odczłowieczania – współobywateli myślących i czujących inaczej. I to jest coś, co zdopingowało wyborców. Dla kontrastu martwi i smuci mnie ekstremalna wręcz polaryzacja społeczeństwa, strach przed chociażby „oddaniem Polski Niemcom” wśród dużej części elektoratu PiS zakrawa o absurd i pokazuje skalę krzywdy, jaką PiS i funkcjonariusze mediów partyjnych wyrządzili całemu społeczeństwu propagandą rodem z najciemniejszych kart historii.

Czy polityczny zwrot w Polsce oznacza, że środki z Funduszu Odbudowy szybko popłyną do naszego kraju? Samorządy mocno na to czekają, bo to wesprze ich inwestycje.

Powody, dla których te pieniądze nadal nie trafiły do polskich miast i wsi, znane są od kilkunastu miesięcy; niestety łamiący przez lata polską konstytucję najważniejsi funkcjonariusze państwowi z obozu PiS konsekwentnie odmawiali wycofania się z demolowania obowiązującego w Polsce prawa; bo podkreślmy jeszcze raz bardzo dosadnie – to właśnie demolowanie naszej własnej, polskiej konstytucji wytykali nam Komisja Europejska i unijni partnerzy! Czy po przejęciu władzy przez wygraną większość opozycyjną uda się odblokować te środki? Oczywiście, że tak, choć być może część środków straciliśmy bezpowrotnie. Każdy miesiąc działa na naszą szkodę i dlatego prezydent powinien bez dalszej zwłoki zlecić formowanie rządu desygnowanemu przez opozycję kandydatowi. Szkoły, szpitale, uczelnie, rodzinne biznesy czy samorządy właśnie, po ciężkich latach pandemii i drożyzny, wyczekują tych pieniędzy.

Czytaj więcej

Debata "Rzeczpospolitej": Rozmontowane budżety samorządów

Pana zdaniem za rządu demokratycznej opozycji perspektywy dla samorządów rysują się lepiej?

Bez zawahania powiem głośne tak! W myśleniu o samorządności jesteśmy na przeciwnym niż PiS biegunie. Wszyscy jednomyślnie w demokratycznej opozycji mówimy „stop” centralizacji i finansowemu podduszaniu samorządów. Należą im się po pierwsze uprawnienia, a po drugie – adekwatne do tych kompetencji i przewidywalne środki. Podobnie jak za legendarnej Solidarności, tak i teraz – wierzę, że „szliśmy po władzę, by oddać ją ludziom”. Bo samorządy to my, obywatele. Bardzo ważne jest to, że w nowym parlamencie zasiadać będą, podobnie jak 25 lat temu, doświadczeni samorządowcy – na tym na pewno skorzysta samorządność i cała Polska.

A co z finansami? Z jednej strony reformy Polskiego Ładu obniżyły dochody samorządowe z PIT, z drugiej rząd ciągle podsypuje im pieniędzy – czy to w postaci dotacji, subwencji itp.

Słowo „podsypywanie”, którego pani redaktor użyła, jest tu kluczowe, bo obrazuje, jak niepoważnie i instrumentalnie traktowano samorządy przez osiem ostatnich lat. Na dodatek dosypywano tylko – albo zwłaszcza – swoim, co zakrawa przecież o patologię. Oczywiście, że samorządy są stratne, czyli stratni jesteśmy my, mieszkańcy – chociażby dlatego, że w sytuacji, gdy nie wiadomo było, czy pieniądze będą, czy nie, znacznie spowolniły długoterminowe inwestycje. Dochody samorządów spadły do poziomu z lat 2016/2017. To nie do pomyślenia, zwłaszcza po następstwach pandemii, pełnoskalowej rosyjskiej wojny w Ukrainie i przy obecnej drożyźnie!

Czy system finansowania samorządów da się naprawić? W jaki sposób? A może trzeba go stworzyć na nowo?

Da się i trzeba to zrobić natychmiast. Po pierwsze, powrócić trzeba do myślenia o gospodarskiej roli samorządów, przywrócić im wspomnianą już przewidywalność wypłat, a co za tym idzie – podmiotowość. Koniec z łataniem dziur dotacjami, co czyniono zresztą całkowicie uznaniowo, nie kryjąc się z faworyzowaniem swoich samorządowców. Podkreślmy to: samorządy nie są klientami rządu! Po drugie, trzeba naprawić konkretne błędy ekipy PiS, czyli jak najszybciej objąć część ryczałtową PIT udziałami samorządów czy zwiększyć udziały do poziomu, który zrekompensuje braki (tylko w 2023 roku to 30 mld zł!). Po trzecie, należy radykalnie podnieść poziom dofinansowania edukacji z budżetu centralnego. Na początku XXI wieku wynosiła ona prawie 3 proc. PKB, a obecnie wynosi poniżej 2 proc.

Czytaj więcej

Andrzej Porawski: Potrzebny jest nowy mąż stanu polskiej edukacji

W ostatnich latach powstało kilka funduszy rozwojowych finansowanych z polskiego budżetu na wzór funduszy UE. Rząd rozdawał czeki i stawiał tabliczki informacyjne. To było nieco obśmiewane, ale małe gminy były bardzo zadowolone. Bo nigdy wcześniej nie miały tyle pieniędzy na ważne dla nich inwestycje – na drogi, szkoły czy wodociągi. Co z tym fantem zrobić?

A czy te pieniądze nie mogły popłynąć do rzeczonych gmin bez całej tej propagandowej otoczki, nie na zasadzie doraźnego, partyjnego rozdawnictwa? Oczywiście, że mogły! Trzeba skończyć z tą patologią! A wracając do tabliczek – przywróćmy wszędzie te informujące, że dany projekt sfinansowany był ze środków unijnych, bo kończąca właśnie rządy ekipa robiła wszystko, by usunąć pozytywy płynące z naszego członkostwa w UE ze świadomości obywateli. I przede wszystkim, odblokujmy w końcu unijne środki – również z myślą o zasileniu samorządów.

Rząd PiS, według oceny ekspertów, preferował swoich wójtów, burmistrzów i prezydentów. Czy ci samorządowcy mogę teraz obawiać się, że będą gorzej traktowani?

Na tak postawione pytanie odpowiem przewrotnie – i tak, i nie. Na pewno nie może być mowy o personalnej zemście, to by się kłóciło z postulatami opozycji o odbudowie zgody narodowej. Jednak ukrócenie praktyk typu „dotacja za przychylny rządowi wiec” może okazać się dla niektórych bolesne – i dobrze! Ale długoterminowo na przywróceniu i uzdrowieniu samorządności skorzystają mieszkańcy – niezależnie od preferencji politycznej włodarzy.

Część ekspertów zwraca też uwagę, że samorząd za bardzo się upolitycznił. Zgadza się pan? Widziałby tu pan jakąś receptę?

Myślę, że upolitycznił się przede wszystkim tam, gdzie samorządowcy konformistycznie układali się z władzą, licząc właśnie na zwiększone dotacje. Im mniejsza zależność od dosypywania środków „z Warszawy”, tym mniej upolitycznienia.

Czego najbardziej potrzebują samorządy, by dalej móc się rozwijać?

Tego samego, czego potrzebuje dziś Polska w ogóle – powrotu do praworządności. Potrzebują decentralizacji, uznania zasady subsydiarności (tyle, ile możemy, robimy w regionach), mocnego osadzenia w Unii Europejskiej. I tak jak cały nasz kraj, potrzebują końca wojny polsko-polskiej. Warszawa, Białystok, Rzeszów, Sopot, Świętochłowice, Legnica, Hajnówka czy Gołdap, Zalipie, Mięćmierz, Kluki – tu wszędzie jest Polska.

Ranking Samorządów
Marta Majewska: Mieszkańcy zachowali się, jak trzeba
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ranking Samorządów
Wojciech Bakun: Przemyśl jest miastem spotkań ukraińskich rodzin
Ranking Samorządów
Kolejny rok wyzwań dla samorządów
Ranking Samorządów
Zrównoważony rozwój to nie moda, to konieczność
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Ranking Samorządów
Ranking Samorządów: Sukces to efekt ciężkiej pracy, dobrych planów i… pieniędzy