Panie marszałku, połowa wakacji za nami. Czy to będzie dobry sezon turystyczny na Pomorzu, czy jednak pogoda jak zwykle pokrzyżowała plany gości?
Choć pogoda w lipcu bywała kapryśna, nie oznacza to słabego sezonu. Wręcz przeciwnie. Pomorze odwiedzają turyści, którzy wiedzą, że nasze wybrzeże ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko plażowanie. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się koncerty, festiwale, wydarzenia kulturalne, a także aktywny wypoczynek: wycieczki rowerowe, spływy kajakowe czy żeglowanie po Zatoce Gdańskiej, Pętli Żuławskiej i pomorskich jeziorach.
To widać choćby po obłożeniu hoteli, które w wielu miejscach przekracza 80 proc. Oczywiście część obiektów noclegowych jest bardziej uzależniona od pogody i rezerwacji last minute, ale liczymy, że sierpień będzie bardziej słoneczny.
Ten sezon jest już stracony, jeśli chodzi o nowe przepisy dotyczące najmu krótkoterminowego. Pana zdaniem – jako wieloletniego samorządowca, ale także mieszkańca Pomorza – wspólnoty mieszkaniowe czy spółdzielnie powinny mieć wpływ na to, czy w danym budynku znajdują się lokale pod taki najem, czy też nie? I dlaczego?
Ten temat wymaga rozsądnego wyważenia. Turystyka jest jednym z filarów gospodarki Pomorza i przynosi korzyści wielu mieszkańcom oraz przedsiębiorcom, ale nie może odbywać się kosztem jakości życia osób, które na co dzień tu mieszkają. Uważam, że samorządy gmin powinny mieć możliwość decydowania o zasadach najmu krótkoterminowego na swoim terenie, bo najlepiej znają lokalne uwarunkowania i potrzeby mieszkańców.
Podobnie wspólnoty czy spółdzielnie mieszkaniowe powinny mieć wpływ na to, czy w ich budynkach taki najem jest prowadzony. To one na co dzień mierzą się z jego konsekwencjami i powinny mieć prawo współdecydować o tym, jak funkcjonuje miejsce, w którym żyją. Potrzebujemy przede wszystkim jasnych i przejrzystych przepisów, które pozwolą pogodzić rozwój turystyki z prawem mieszkańców do spokoju i bezpieczeństwa. Dobrze zorganizowana turystyka powinna być wartością dodaną dla lokalnych społeczności, a nie źródłem konfliktów.
Czytaj więcej
Pomorskie samorządy będą mogły łatwiej i skuteczniej koordynować działania w takich obszarach jak transport, planowanie przestrzenne czy ochrona śr...
Samorząd województwa ma swoją Pomorską Kolej Metropolitarną. Czy dociera ona już do wszystkich pomorskich powiatów?
Pomorska Kolej Metropolitalna to spółka, w której samorząd posiada 100 proc. udziałów, jednak PKM nie jest przewoźnikiem kolejowym w regionie. Spółka została utworzona do wybudowania linii kolejowej z Gdańska Wrzeszcza na gdańskie lotnisko i dalej w głąb Kaszub oraz do jej bieżącego utrzymania. PKM jest więc zarządcą infrastruktury kolejowej, podobnie jak np. PKP Polskie Linie Kolejowe. Obecnie PKM dostała zadanie rozbudowy kolei miejskiej w Gdańsku o odcinek Gdańsk Śródmieście – Gdańsk Kowale.
W województwie mamy przewoźników kolejowych, którzy wożą pasażerów po regionie na podstawie podpisanej z nami umowy. To Polregio i PKP SKM w Trójmieście. W obu spółkach Pomorskie posiada mniejszościowe udziały. Nie ma znaczenia, w który pociąg wsiądzie pasażer, bo przejazd będzie się odbywać na podstawie jednej taryfy przewozowej, tzw. Taryfy Pomorskiej, a od wiosny pasażerowie z biletami okresowymi na tych przewoźników mogą też korzystać z wielu pociągów PKP Intercity. To rozwiązanie unikalne w skali kraju.
Przy okazji trzeba wspomnieć, że 31 lipca weszła w życie ustawa o związku metropolitarnym w województwie pomorskim. To szansa na wielką zmianę jakościową, z którą mieszkańcy wiążą duże oczekiwania. Głównym zadaniem metropolii będzie zintegrowanie i finansowanie transportu zbiorowego, w tym kolejowego obsługującego jej obszar np. połączeń na linii SKM od Gdańska Śródmieścia przez Gdynię do Wejherowa czy od Wrzeszcza przez Port Lotniczy do Gdyni.
Trzeba zaznaczyć, że do dwóch miast powiatowych na Pomorzu: do Bytowa i Nowego Dworu Gdańskiego nie mogą jeździć zamawiane przez województwo pociągi, ze względu na fakt, iż istniejąca infrastruktura kolejowa nie pozwala na kursowanie tam składów pasażerskich i wymaga modernizacji.
A są takie plany, by docierały? Są na to szanse?
Szanse na to, by Bytów i Nowy Dwór Gdański zostały objęte kolejowymi przewozami pasażerskimi finansowanymi przez samorząd województwa pomorskiego pojawiły się już jakiś czas temu. W roku 2024 podpisaliśmy z Ministerstwem Infrastruktury, PKP oraz Polskimi Liniami Kolejowymi Pakt Kolejowy dla Pomorza. Inwestycje na liniach Szymankowo – Nowy Dwór Gdański – Bytów – Lipusz mają ruszyć niedługo, a my będziemy czekać na ich szczęśliwe zakończenie i wtedy uruchomimy tam kolejowe przewozy pasażerskie. Jest szansa, że do Bytowa dojedziemy w końcu 2027 r., a do Nowego Dworu Gdańskiego prawdopodobnie chwilę później.
W czerwcu samorząd województwa pomorskiego zakupił 15 nowych autobusów elektrycznych. Jak się sprawdzają?
Nowe autobusy elektryczne już jeżdżą i zbierają bardzo dobre opinie. Projekt przygotowywaliśmy ponad dwa lata. Nie tylko kupiliśmy 15 zeroemisyjnych pojazdów, ale powstała też infrastruktura niezbędna do ich ładowania.
Od 29 czerwca 2026 r. autobusy obsługują trzy linie wojewódzkie: Kościerzyna – Człuchów (przez Chojnice), Słupsk – Miastko (przez Kępice) oraz Reda – Hel (przez Władysławowo). Pasażerowie chwalą nowe autobusy. To nowa jakość. Transport stał się atrakcyjniejszy zarówno dla codziennych dojazdów, jak i podróży turystycznych. To ekologiczna alternatywa dla samochodu i realna poprawa jakości usług pasażerskich w regionie.
Samorząd województwa kupił taki tabor po raz pierwszy. Zakup ten nie byłby możliwy, gdyby nie wsparcie w wysokości 85 proc. wydatków kwalifikowalnych z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Jesteśmy jednym z nielicznych województw, które podjęło takie wyzwanie. Na razie zdobywamy doświadczenia z krótkiej eksploatacji nowych pojazdów. W najbliższych miesiącach nie planujemy powiększać elektrycznej floty, ale nie zamykamy się na kolejne inwestycje w przyszłości.
Czytaj więcej
Kołobrzeg to nie tylko 43 tysiące stałych mieszkańców, ale też ponad 21 tysięcy miejsc noclegowych. W sytuacji kryzysowej musimy być przygotowani n...
Dużo farm wiatrowych jest już na Bałtyku? Będzie ich więcej?
Jeśli spojrzymy na cały Bałtyk, morskie farmy wiatrowe działają już od wielu lat u wybrzeży Danii, Niemiec czy Szwecji. W polskiej części morza właśnie przechodzimy od etapu przygotowań do realnej produkcji energii. Pierwsza energia z farmy Baltic Power popłynęła do krajowej sieci 10 lipca, a zakończenie całej inwestycji planowane jest jesienią. To jednak dopiero początek. Trwa budowa kolejnych farm, w tym Baltica 2, a w następnych latach na polskich wodach pojawią się kolejne projekty. Docelowo będą to setki turbin produkujących czystą energię.
Rządowy Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada, że do 2030 r. moc morskich farm wiatrowych w Polsce osiągnie około 5,9 GW, a do 2040 r. niemal 12 GW. W bardziej ambitnym scenariuszu może to być nawet prawie 18 GW. Osiągnięcie tych celów będzie jednak wymagało sprawnych inwestycji w sieci przesyłowe, porty oraz stabilnych warunków dla rozwoju całego sektora, tak, aby jak najwięcej korzyści gospodarczych zostało w Polsce, zwłaszcza na Pomorzu.
Jak one wpływają na rozwój regionu? Rośnie liczba miejsc pracy?
Widać, że rozwój morskiej energetyki wiatrowej przekłada się na nowe miejsca pracy na Pomorzu. Powstają nie tylko miejsca związane z budową farm, ale przede wszystkim trwałe zatrudnienie w produkcji, serwisie, logistyce czy obsłudze portów. Szacuje się, że w skali kraju sektor może docelowo stworzyć nawet około 29 tysięcy stałych miejsc pracy związanych z eksploatacją morskich farm wiatrowych.
Dobrym przykładem jest otwarta w Gdańsku fabryka Baltic Towers, która zatrudnia około 500 osób i będzie mogła produkować nawet 150 wież dla morskich farm wiatrowych rocznie. Coraz większe znaczenie mają także pomorskie firmy. Gdyński CRIST Offshore realizuje pierwszy tak duży kontrakt jako główny dostawca morskiej stacji elektroenergetycznej, przy którym pracuje ponad 400 specjalistów. Podobną skalę zatrudnienia osiągnęła Grupa Przemysłowa Baltic podczas realizacji infrastruktury dla farmy Baltic Power.
Równolegle rozwija się zaplecze portowe. W Gdańsku powstaje terminal instalacyjny T5 o powierzchni około 21 hektarów, który przez co najmniej kilkanaście lat będzie obsługiwał budowę morskich farm wiatrowych. W Ustce powstaje z kolei baza operacyjno-serwisowa, która zapewni miejsca pracy również przez cały okres funkcjonowania farm, czyli przez kilkadziesiąt lat.
Naszym celem jest coś więcej niż tylko budowa farm na Bałtyku. Chcemy, aby Pomorze stało się centrum całego sektora offshore – od projektowania i produkcji, przez usługi portowe i logistyczne, po badania, nowoczesne technologie i szkolenie specjalistów. Dzięki temu w regionie będą powstawały dobrze płatne miejsca pracy, a pomorskie firmy będą mogły uczestniczyć w coraz bardziej zaawansowanych projektach.
Dlatego jako samorząd od lat wspieramy rozwój tej branży. Łączymy przedsiębiorców, uczelnie i samorządy w ramach Pomorskiej Platformy Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej, organizujemy wydarzenia takie jak PowerConnect Energy Summit i konsekwentnie zabiegamy o to, by jak największa część inwestycji oraz związanych z nimi miejsc pracy i kompetencji pozostawała właśnie na Pomorzu.
Czytaj więcej
W ciągu ostatnich piętnastu lat, do ubiegłego roku odbudowanych zostało 78 km tras kolejowych. Mamy ambitny plan, żeby w najbliższych trzech latach...
Gdzie trafia ten zielony prąd wyprodukowany przez wiatraki?
Energia z morskich farm wiatrowych trafia do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, czyli do ogólnopolskiej sieci. To oznacza, że nie zasila wyłącznie Pomorza, ale jest przesyłana tam, gdzie w danym momencie jest najbardziej potrzebna. Po pełnym uruchomieniu Baltic Power będzie produkować około 4 TWh energii rocznie. To mniej więcej 2,4 proc. rocznego zużycia energii elektrycznej w Polsce i ilość odpowiadająca zapotrzebowaniu ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych. Jednocześnie pozwoli to ograniczyć emisję dwutlenku węgla nawet o 2,8 mln ton rocznie w porównaniu z produkcją energii z paliw kopalnych.
Z perspektywy Pomorza ważna jest nie tylko produkcja energii, ale również jak najlepsze jej wykorzystanie. Dlatego potrzebujemy dalszej rozbudowy sieci przesyłowych, magazynów energii oraz nowych inwestycji, które będą korzystać z zielonego prądu na miejscu. To szansa na rozwój nowoczesnego przemysłu, nowych technologii i kolejnych dobrze płatnych miejsc pracy. Chcemy, aby Pomorze było nie tylko miejscem, gdzie powstaje czysta energia, ale także regionem, który czerpie z niej jak najwięcej korzyści gospodarczych.
Już pan wspominał o ustawie o metropolii pomorskiej. Co – pana zdaniem – ta metropolia zmieni na Pomorzu?
Ustawa o metropolii pomorskiej to ważny krok, bo daje samorządom trwałe narzędzie i środki finansowe do jeszcze lepszej współpracy ponad granicami gmin. Sama ustawa nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. O jej sukcesie zdecyduje to, czy przełoży się na konkretne działania, lepsze usługi publiczne, zwłaszcza transport zbiorowy i większą konkurencyjność całego Pomorza.
Kluczowym wyzwaniem będzie dobra współpraca z samorządem województwa, szczególnie w obszarze właśnie transportu publicznego. Dziś to województwo finansuje i organizuje kolej aglomeracyjną oraz inwestuje w nowoczesny tabor. Liczę, że metropolia wkrótce włączy się w finansowanie i rozwój tych zadań także w sferze kolei obsługującej komunikację przynajmniej wewnątrz obszaru metropolitarnego. Podobnie widzę potencjał do współpracy w kulturze, ochronie zdrowia i promocji gospodarczej. Jeśli dobrze wykorzystamy nowe możliwości, na co bardzo liczę, skorzystają na tym nie tylko mieszkańcy metropolii, ale i całego regionu.