W całej gminie Mielnik wprowadzono stan wyjątkowy?

U nas w części. Dokładnie w  czterech miejscowościach: Niemirów, Mętna, Tokary i Wilanowo. W miejscowościach, które są położone w pasie trzech kilometrów od granicy polsko-białoruskiej.

Marcin Urbański, wójt podlaskiej gminy Mielnik

Marcin Urbański, wójt podlaskiej gminy Mielnik

Urząd Gminy Mielnik

Co zmieniło się w gminie poza tabliczkami, że obszar jest objęty stanem wyjątkowym?

To jest dość świeża sprawa. Rozporządzenie dotyczące stanu wyjątkowego zostało podpisane wczoraj. Co się zmieniło? Wydaje mi się, że na chwilę obecną nic. Ponieważ już od dłuższego czasu w tych miejscowościach jest więcej policji, straży granicznej. Jest wojsko, które razem z funkcjonariuszami  patroluje  pas przygraniczny.

W ostatnim czasie zdarzały się przypadki nielegalnego przekraczania granicy na terenie gminy?

Tak. Wystarczy spojrzeć na stronę internetową podlaskiego oddziału Straży Granicznej. Już od miesiąca na terenie gminy straż graniczna ma mnóstwo pracy. Tych przekroczeń było kilkadziesiąt, a może i więcej.

Czytaj więcej

Uchodźcy koczują na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu Górnym od niemal dwóch tygodni
Wójt Szudziałowa: Na terenie naszej gminy nikt nie koczuje

Co stan wyjątkowy zmienia dla mieszkańców miejscowości nim objętych?

Może się zmienić po rozporządzeniu Rady Ministrów to, że ludzie zaczną być legitymowani, zwłaszcza ci, którzy jeżdżą na „obcych” tablicach rejestracyjnych czyli spoza naszego terenu.

To będzie dotyczyć turystów czy przyjezdnych, bo te osoby, które na stale u nas zamieszkują, pracują czy chodzą do szkoły z tych miejscowości, nie muszą mieć przepustek czy innych zaświadczeń potwierdzających ich zamieszkanie na tym terenie. Im wystarczy dowód osobisty.

Turyści albo osoby nie związane z tymi miejscowościami, będą musiały się zwrócić do komendanta placówki straży granicznej o „przepustkę”, aby udać się do danego miejsca. 

Mieszkańcy obawiają się tego stanu wyjątkowego? Rozmawiał pan już z nimi?

Nie miałem jeszcze okazji. Ale już wcześniej, gdy pojawiły się głosy o możliwości wprowadzenia na naszym terenie stanu wyjątkowego, ludzie raczej sceptycznie byli do niego nastawieni.

Im się to kiepsko kojarzy, bo nawiązuje do czasów minionych. Obawiają się, że będzie godzina policyjna itd. Ale ogólnie jest spokojnie i raczej mieszkańcy nie podchodzą do tego w negatywny sposób. Rozumieją sytuację.

 W tych czterech miejscowościach, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy, są jakieś biznesy związane z turystyką, które będą musiały zawiesić działalność?

Nie, nie ma tam takich firm. To są miejscowości, gdzie ruch turystyczny jest, ale głównie związany z obiektami sakralnymi na terenie tych miejscowości. Hoteli, gastronomii i innych takich firm tam nie ma.

Jakieś imprezy masowe trzeba będzie w gminie odwołać w związku ze stanem wyjątkowym?

W chwili obecnej mamy zaplanowany ultramaraton, który miał przebiegać także przez te miejscowości objęte stanem wyjątkowym.

Teraz trwają negocjacje, ustalenia czy impreza sportowa też jest taką imprezą masową, którą trzeba odwoływać, bo w rozporządzeniu nie ma na ten temat żadnej wzmianki.

Nie wiem jak do tego podejść, dlatego będziemy się  konsultować z wojewodą podlaskim, czy 18 września możemy prowadzić taką imprezę, w której ok. 500 osób będzie biegło wzdłuż miejscowości nieopodal pasa granicznego, czy też będziemy musieli po prostu trasę tego biegu przesunąć przed trzeci kilometr przed granicą. Innych imprez, które zgodnie z rozporządzeniem trzeba odwołać, nie mamy zaplanowanych.

Sam urząd gminy dziś działa normalnie?

Urząd działa normalnie. Siedziba urzędu jest w Mielniku. Tu życie toczy się normalnie. Nie mamy jakiejś sytuacji kryzysowej. Odbieramy telefony, tłumaczymy mieszkańcom, przekazujemy informację. Oblepiamy tablice ogłoszeniowe. Jest spokojnie.

Mam nadzieję. A może stan wyjątkowy skończy się wcześniej? Zobaczymy.