Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie alarmujące wnioski na temat klimatu w Europie płyną z najnowszego raportu ESOTC.
- Na czym polega nowa strategia zarządzania wodą opadową, którą wdrażają polskie samorządy.
- Jakie rozwiązania z zakresu błękitno-zielonej infrastruktury stosują miasta, by walczyć ze skutkami suszy i nawalnych deszczy.
- W jaki sposób nowoczesne zarządzanie deszczówką już dziś pomaga ograniczać ryzyko lokalnych podtopień.
– Zielona Góra od kilku lat konsekwentnie realizuje politykę adaptacji do zmian klimatu, której głównym celem jest zwiększenie odporności miasta na coraz częstsze zjawiska ekstremalne, takie jak deszcze nawalne, susze czy miejskie podtopienia. Podstawą naszych działań jest założenie, że woda opadowa nie powinna być jak najszybciej odprowadzana poza miasto, lecz zatrzymywana, magazynowana i wykorzystywana tam, gdzie spadła – mówi Melania Miałkowska-Kopciuch, dyrektor ds. rozwoju Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji.
Coraz cieplej i coraz bardziej sucho
Raport ESOTC (European State of the Climate) pokazuje, że w 2025 r. na niemal całym kontynencie, na co najmniej 95 proc. jego obszaru, odnotowano temperatury powyżej wieloletniej średniej. Północna Skandynawia doświadczyła najdłuższej w historii trzytygodniowej fali upałów, z temperaturami przekraczającymi 30 st. C w pobliżu koła podbiegunowego. Europa ociepla się ponad dwa razy szybciej niż wynosi średnia globalna.
Ubiegły rok należał również do trzech najsuchszych w Europie pod względem wilgotności gleby od 1992 r. W maju 35 proc. europejskiego terytorium doświadczyło „ekstremalnej” suszy rolniczej.
Czytaj więcej
Tropikalne upały w Polsce mają osiągnąć apogeum w weekend. Ostrzeżenia przed bardzo wysoką temperaturą wydał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wod...
Raport zwraca też uwagę na powiązanie kryzysu klimatycznego z utratą różnorodności biologicznej. Europa odnotowuje największe straty torfowisk spośród wszystkich regionów świata. Jak podaje IOŚ-PIB, są to ekosystemy kluczowe dla magazynowania węgla, a ich degradacja i pożary mogą przekształcić je z naturalnych pochłaniaczy w źródła emisji.
Samorządy podejmują działania mające nie tylko zatrzymywać wodę opadową, ale również przeciwdziałać zmianom klimatu i ich skutkom. Kielce robią to od kilkunastu lat, a zgodnie z przyjętym w 2019 r. planem adaptacji do zmian klimatu priorytetem jest zwiększenie udziału terenów zielonych w obszarach zabudowanych. Ma to poprawić retencję wód, ograniczyć zjawisko miejskiej wyspy ciepła, zapewnić zacienienie oraz poprawić jakość powietrza.
– Dwa lata temu przeprowadziliśmy zieloną rewitalizację zabytkowego Śródmieścia. Projekt wart prawie 22 mln zł objął nasadzenie ponad 32 tys. roślin w czterech lokalizacjach, m.in. przy częściowym odbrukowaniu płyty Rynku – mówi Barbara Sipa, rzecznik prezydentki Kielc.
Obecnie miasto jest na etapie wyłaniania wykonawcy projektu „Rewitalizacja Doliny Silnicy”, który obejmie ponad 4,6 ha terenów nadrzecznych mających skuteczniej retencjonować wodę opadową.
Ogrody deszczowe i powierzchnia biologicznie czynna
Strategia Zielonej Góry opiera się na zwiększaniu retencji, rozwoju błękitno-zielonej infrastruktury oraz monitorowaniu zagrożeń klimatycznych.
– Miasto stawia na zbiorniki retencyjne, ogrody deszczowe, nawierzchnie przepuszczalne, systemy infiltracji wód opadowych oraz zwiększanie powierzchni biologicznie czynnych. Integracja terenów zielonych z gospodarką wodną poprawia mikroklimat i ogranicza efekt miejskiej wyspy ciepła – mówi Melania Miałkowska-Kopciuch.
Czytaj więcej
To nie jest już futurystyczny dodatek do polityki samorządowej, lecz narzędzie codziennego zarządzania ryzykiem. Mowa o miejskich planach adaptacji...
Jak podkreśla, zarówno miasto, jak i wodociągi prowadzą stały monitoring opadów atmosferycznych oraz pracy sieci kanalizacji deszczowej, co umożliwia bieżącą ocenę sytuacji hydrologicznej i szybką reakcję na intensywne opady.
– W najbliższym czasie planujemy rozbudowę systemu monitoringu o kolejne urządzenia służące do pomiaru poziomu napełnienia kanalizacji deszczowej oraz cieków powierzchniowych – zapowiada.
Nowy system będzie oparty na radarowych czujnikach poziomu i zdalnej transmisji danych. Ma to pozwolić na szybszą identyfikację miejsc zagrożonych podtopieniami i skuteczniejsze zarządzanie infrastrukturą deszczową.
Coraz więcej zbiorników na deszczówkę
Również Katowice od kilku lat realizują działania zwiększające retencję wód opadowych i dostosowujące miasto do skutków zmian klimatu. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć była budowa sieci 27 zbiorników retencyjnych o łącznej pojemności około 11 mln litrów.
Gromadzą one wodę podczas intensywnych opadów, ograniczając ryzyko lokalnych podtopień, a jednocześnie pozwalają wykorzystywać deszczówkę do podlewania zieleni miejskiej, mycia ulic czy prac komunalnych.
Miasto zachęca również mieszkańców do tworzenia własnych systemów mikroretencji. Temu służy program „Chytaj wodę”, w ramach którego właściciele domów jednorodzinnych mogą otrzymać dofinansowanie na zakup i montaż urządzeń służących do gromadzenia i wykorzystywania wód opadowych.
– Dotacja wynosi do 80 proc. kosztów inwestycji, maksymalnie 5 tys. zł. Program wspiera montaż podziemnych zbiorników retencyjnych, dzięki którym deszczówka może być wykorzystywana m.in. do podlewania ogrodów czy innych prac gospodarczych – mówi Sandra Hajduk, rzecznik prezydenta Katowic.
Czytaj więcej
Choć kalendarzowe lato rozpocznie się dopiero za dwa tygodnie, niektóre samorządy już udostępniły mieszkańcom i turystom wakacyjne kąpieliska.
Także w Kielcach od 2020 r. działa gminny program dotacji do zakupu i montażu systemów retencjonowania wody. W jego ramach mieszkańcy zamontowali 459 zbiorników naziemnych, 40 podziemnych i pięć oczek wodnych, uzyskując wsparcie finansowe w wysokości ponad 519 tys. zł.
Samorządy: efekty działań są już widoczne
W Katowicach działania retencyjne prowadzone są również na miejskich nieruchomościach. Od 2020 r. miasto realizuje akcję „Łapiemy deszczówkę”, w ramach której przy budynkach komunalnych montowane są zbiorniki do gromadzenia wody opadowej. – Zebrana woda wykorzystywana jest przede wszystkim do podlewania terenów zielonych, co pozwala ograniczyć zużycie wody wodociągowej i zatrzymać cenny zasób w lokalnym obiegu – mówi Sandra Hajduk.
Przez ponad pięć lat miasto zamontowało ponad 200 zbiorników na deszczówkę przy budynkach miejskich o pojemności od 210 do 1000 litrów.
Samorządy zapewniają, że działania te przynoszą efekty. – Znacząco poprawiły bezpieczeństwo mieszkańców w rejonach szczególnie narażonych na podtopienia. Dobrym przykładem jest osiedle Czarkowo, gdzie po budowie kanalizacji deszczowej i podziemnego zbiornika rozsączającego wyeliminowano problem regularnego zalewania terenu podczas intensywnych opadów – podkreśla Melania Miałkowska-Kopciuch. Dodaje, że przedsięwzięcia ograniczają skutki deszczy nawalnych i poprawiają jakość środowiska.