W cieniu COVID-19 na Wybrzeżu straszy nowa groźna choroba

Ptasia grypa pojawiła się na Pomorzu w lutym br.
Fot. Pixabay

Od ponad miesiąca mieszkańcy kilku pomorskich gmin muszą zmierzyć się nie tylko z koronawirusem i związanymi z nim obostrzeniami. Od połowy lutego nad Bałtykiem straszy bowiem „wysokiej zjadliwości” wirus ptasiej grypy (H5N8).

Problem, z którym lokalne władze zderzyły się 12 lutego, gdy w Pucku znaleziono pierwsze trzy łabędzie nieme zakażone H5N8, zaczyna być utrapieniem niemal całego województwa. Zgodnie z rozporządzeniem wojewody Dariusza Drelicha powiaty pucki i wjeherowski oraz miasta Gdynia, Sopot i Gdańsk zostały objęte nowymi rygorami sanitarnymi.

Na szczęście dla większości mieszkańców większość obostrzeń dotyczy hodowców gęsi i drobiu. Z punktu widzenia mieszkańców i osób odwiedzających region dostrzegalne będą przede wszystkim tablice ostrzegawcze na całym obszarze, z napisem: „Uwaga! Wysoce zjadliwa grypa ptaków. Obszar zagrożony„.

Pół tysiąca martwych łabędzi

Od początku lutego na pomorskich plażach i polach znaleziono już około pół tysiąca martwych ptaków, głównie łabędzie. Władze gminne i powiatowe próbują oczyszczać z kolejnych plaże Zatoki Puckiej i ich okolice. Apelują też, aby nie zbliżać się do martwych lub osłabionych ptaków. Ptasia grypa w tej postaci, co prawda, jest niegroźna dla ludzi, możemy być jednak jej nosicielami. A historia koronawirusa uczy też, że niekontrolowane przeskoczenie wirusa ze zwierząt na ludzi nie jest scenariuszem nieprawdopodobnym.

CZYTAJ TAKŻE: Ptaki ciągną do miast. Co spotkamy w parku?

Martwe ptaki są laboratoryjnie badane na obecność H5N8. Nawiązano współpracę pomiędzy Powiatowymi Lekarzami Weterynarii i Powiatowymi Centrami Zarządzania Kryzysowego w ramach działań mających na celu bezpieczne zebranie martwych ptaków przez odpowiednie służby. Do sprzątania padłych ptaków zaangażowano m. in. Ochotniczą Straż Pożarną. W powiatach puckim i wejherowskim – na mocy rozporządzeń wydanych przez powiatowych lekarzy weterynarii – zostały wprowadzone dodatkowe restrykcje.

Wymiana politycznych ciosów

Lokalna epidemia stała się też zarzewiem wymiany politycznych ciosów. Poseł PiS, Kacper Płażyński, wraz z przedstawicielami Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturowego Nasza Ziemia z Kosakowa zorganizował konferencję prasową, na której zarzucił lokalnym samorządowcom nieradzenie sobie z chorobą i zaniechanie szukania pomocy u wojewody.

– W powiecie puckim działania podjęto niezwłocznie, sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a strażom gminnym i strażakom należą się wielkie podziękowania – ripostował starosta pucki, Jarosław Białk. Jego zdaniem, krytycyzm posła wynika z braku wiedzy o lokalnych wysiłkach w celu opanowania sytuacji. A ten brak wiedzy wynika z kolei z „braku chęci zwykłej komunikacji ze starostwem”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Centra nauki znów otwarte. Jakie ograniczenia dla zwiedzających?

Po pandemicznej izolacji centra nauki otwierają się dla zwiedzających. Wciąż obowiązują ograniczenia – to ...

Jedna z kamienic wyremontowanych dzięki środkom z Funduszu Pożyczkowego

Fundusz pomoże przedsiębiorcom

Czy twoja firma potrzebuje poręczenia lub zwrotnej pożyczki na inwestycje? Rozwiązaniem jest Szczeciński Fundusz ...

Parku nie można zamykać dla jamników i bokserów

Wprowadzenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren jest bezpodstawne. Można zobowiązywać właścicieli psów, aby ...

Błąd nie będzie tak krzywdzący

Z powodu niezależnego od gminy jej finanse nie ucierpią, jeśli źle wyliczono subwencję.

Samorządy szukają cyfrowej drogi do przyszłości

Co powinniśmy zmienić i jakie działania musimy, aby przyspieszyć proces cyfryzacji administracji? Zwłaszcza dzisiaj, ...

Kulturalne LATO w KATO

Wakacje start! Jak je spędzić? Mamy kilka propozycji. Warto wyjść z domu i ruszyć ...