O krok od nowego lockdownu. Może go sprowokować głupota

Zakopiańskie Krupówki są świetnym przykładem „turystyfikacji”.
shutterstock

Koronaparty na Krupówkach, tłumy narciarzy w Szczyrku, gdzie brakowało miejsc do parkowania. Polacy masowo chcą bawić się w górach – tyle, że może się to skończyć kolejnym lockdownem.

– Nawet nie próbuję myśleć, co może oznaczać nowy lockdown, gdyż branża jest u kresu wytrzymałości finansowej. Utrzymanie rygorów i ich stosowanie jest niezbędne, ale nie może ono polegać na zamknięciu branży turystycznej, ale na możliwości prowadzenia działalności w rygorze sanitarnym – uważa Piotr Ryba, burmistrz Krynicy-Zdrój.

Ryzykowna impreza na Krupówkach

Ostatni weekend był pracowity dla policjantów z Zakopanego. Część turystów, którzy przyjechali do stolicy polskich Tatr, urządziła sobie koronaparty na głównym deptaku miasteczka.

Na Krupówkach zgromadziło się kilka tysięcy osób. Kilkaset z nich nie przestrzegało obowiązujących przepisów. – Odnotowaliśmy koło 300 interwencji, głównie wobec nietrzeźwych, wulgarnych i agresywnych osób. Dwie osoby odpowiedzą za atak na policjantów – informuje asp. sztab. Roman Wieczorek z zakopiańskiej policji.

W sumie policja nałożyła 164 mandaty karne, w tym 121 za brak maseczek. 49 spraw skierowano do sądu w sprawach o wykroczenia. Całą noc powtarzały się bowiem burdy i awantury w pensjonatach czy hotelach w gminie Bukowina Tatrzańska, w Kościelisku – a na obrzeżach Zakopanego przy pensjonacie spłonął samochód. Było to prawdopodobnie celowe podpalenie.

– Pandemia powoduje, że liczba interwencji wzrasta, bo oprócz przypadków zakłóceń ładu i porządku policjanci reagują na łamanie przepisów sanitarnych. W miniony weekend policjanci i inspektorzy sanepidu przeprowadzili blisko 90 kontroli w hotelach, pensjonatach, punktach gastronomicznych i stacjach narciarskich oraz w dyskotekach. Stwierdzono jedną nieprawidłowość w restauracji – mówi asp. sztab. Roman Wieczorek.

CZYTAJ TAKŻE: Kurort w opałach. „Widać, że zaczęły się zwolnienia z pracy”

Jak mówił Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego, większość turystów przestrzegała zasad sanitarnych, natomiast chuligańskie wybryki dotyczyły grup tzw. pseudokibiców skoków, którzy nie potrafią wypoczywać pod Tatrami, cieszyć się kontaktem z przyrodą czy osiągnięciami naszych sportowców.

– Turyści, kibice, nie mają gdzie usiąść i gdzie rozładować swoich emocji. Zawsze po emocjach sportowych związanych ze skokami kibice chętnie szli do lokali. Tym razem, z uwagi na obostrzenia, są one zamknięte – mówił burmistrz. Zapewniał też, że nie podważa decyzji o zamknięciu lokali gastronomicznych.

Wydarzenia z Zakopanego skomentował też minister zdrowia Adam Niedzielski. – Nie chciałbym, żeby Krupówki stały się początkiem trzeciej fali pandemii koronawirusa w Polsce. Tańce i śpiewy na zakopiańskich Krupówkach w weekend to „drastyczne zwiększenie ryzyka” – uważa minister.

Muszą pilnować narciarzy

Tłumy były nie tylko w Zakopanem. We wtorek dziesiątki narciarzy zjechało do Szczyrku, tak że nie było gdzie zaparkować. Korek oczekujących na wjazd do kurortu rozpoczynał się w Mesznej, od ronda przy zjeździe z krajowej jedynki.

Na zdjęciach, które zamieściły lokalne portale internetowe, widać oczekujących na wjazd kolejką kilkudziesięciu narciarzy, którzy stoją blisko siebie.

Zgrupowali się przed wejściem między specjalnymi barierkami przygotowanymi przez ośrodek – które ustawione zostały, paradoksalnie, by ułatwić zachowanie dystansu.

Inspektorzy Sanepidu z Bielska-Białej w asyście policjantów skontrolowali ośrodek narciarski Szczyrk Mountain Resort. Stwierdzono, że wśród osób oczekujących na wyjazd kolejką nie był zachowywany dystans społeczny, ale nie była to wina ośrodka.

CZYTAJ TAKŻE: W górskim kurorcie liczą straty. „Czekają nas ciężkie lata”

Inspektorzy rozmawiali z odpowiedzialnymi za organizację ruchu w ośrodku i wskazali możliwe postępowanie, które ma zmniejszyć ryzyko skracania dystansu. To m.in. ma wydłużyć wytyczone płotkami miejsca, między którymi stoją oczekujący na wyjazd.

Inne kurorty nie spodziewają się powtórki takich sytuacji u siebie. – W Zieleńcu mamy znacznie mniejszą ilość noclegów, a przy założeniu dodatkowego limitu 50 proc. obłożenia, osób nocujących jest niewiele – zauważa Grzegorz Głód, z Zieleniec Ski Arena.

Dodaje, że ośrodek na pierwszym miejscu postawił reżim sanitarny. – Wszyscy, którzy nie stosują się do nadrzędnych zasad, głównie do noszenia maseczek, muszą się liczyć z tym, że zostaną wyproszeni z terenu ośrodka bądź ich SKI Pass przestanie działać – wylicza Grzegorz Głód.

Poza tym przy każdym ze stoków są pracownicy, by pilnować reżimu sanitarnego tak, by wszyscy się do niego stosowali – głównie w kolejkach do kas oraz do najbardziej uczęszczanych wyciągów.

Przedstawiciel Zieleniec Ski Arena podkreśla, że wszędzie, gdzie to możliwe, emitowane są komunikaty apelujące o zachowanie reżimu sanitarnego. W całym Zieleńcu działa aż 31 kolei i wyciągów, co daje przepustowość ponad 25 tys. osób na godzinę.

– Z naszej strony zrobiliśmy wszystko, co możliwe. Teraz tak naprawdę pozostaje kwestia zdrowego rozsądku wszystkich tych, którzy zamierzają odwiedzić Zieleniec oraz konsekwencja w stosowaniu się do zaleceń i panującego reżimu sanitarnego – dodaje Grzegorz Głód.

Wzrostowe treny zachorowań, a to nie wróży dobrze

A rząd straszy powrotem obostrzeń, jeśli krzywa zachorowań wciąż będzie rosła. W poniedziałek liczba nowych przypadków wyniosła 5,2 tys., a w środę odnotowano już 8694 i 279 osób zmarłych.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Zakopanego: Naszych strat nie sposób dziś oszacować

– Odwraca się tendencja, która do tej pory oznaczała spadek dziennych liczb zachorowań – przyznał na dzisiejszej konferencji Adam Niedzielski, minister zdrowia.

Zapowiedział, że w sprawie przywracania obostrzeń rząd będzie posługiwał się średnimi tygodniowymi. – Jeszcze jest przestrzeń do średniej w wysokości 10 tys. zakażeń – dodał minister Niedzielski.

I samorządy, i firmy związane z turystyką, boją się kolejnego lockdownu. – Nawet nie próbuję myśleć, co może oznaczać nowy lockdown, gdyż branża jest u kresu wytrzymałości finansowej. Utrzymanie rygorów i ich stosowanie jest niezbędne, ale nie może ono polegać na zamknięciu branży turystycznej, ale na możliwości prowadzenia działalności w rygorze sanitarnym – powiedział Piotr Ryba, burmistrz Krynicy-Zdrój.

Dodał, że jako samorząd może jedynie apelować do turystów o rozsądek i rozwagę. Poza tym gmina wspiera policję poprzez oddelegowanie strażników Straży Miejskiej do pomocy. – Ale te działania nie likwidują przyczyn zagrożenia epidemicznego – zauważa burmistrz Ryba.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zamówienia publiczne: warunek musi czemuś służyć

Ustalenie kryterium oceny ofert powinno mieć przełożenie na wyższy walor otrzymanego świadczenia.

13 mln ton niebezpiecznych odpadów. Czy wylądują w Polsce?

Mieszkańcy dolnośląskiego Lubania i okolic nie zgadzają się na 13 mln ton odpadów, które ...

Nowoczesna technika pozwoli na szybkie tempo robót

W czerwcu ma się rozpocząć budowa tunelu pod Łodzią. To część Transeuropejskiej Sieci Transportowej ...

Finanse samorządów w 2021 roku. „Prognozy MF są zbyt optymistyczne”

Mimo zapewnień rządu, że samorządy dostają wystarczająco dużo pieniędzy, plany na przyszły rok okazują ...

Ostatnia chwila na skuszenie podatników

Tańsze bilety na komunikację, więcej punktów podczas rekrutacji dzieci do żłobków, przedszkoli czy szkół ...

Woonerf na łódzkiej ulicy Traugutta

Podwórko na miejskiej ulicy

Woonerf. To słowo, z którym coraz częściej będziemy się spotykać podczas miejskiego spaceru. Kolejne ...