Kolejne miasta jeszcze bardziej spowalniają ruch w centrum

Przy zderzeniu z pojazdem jadącym z prędkością 30 km/godz. pieszy ma 90 proc. szans na przeżycie.
Fot. Paweł Michałowski / Shutterstock

Strefa Tempo 30 zdaje egzamin. Dowód? Kolejne miasta uspokajają ruch w niebezpiecznych rejonach. Korzystają piesi i turyści.

Katowice, Kraków, Wrocław, Warszawa to zaledwie kilka na długiej liście miast, które postawiły na bezpieczeństwo i obniżyły dozwoloną prędkość w wielu rejonach miast. Czasem dotyczy to niewielkich osiedli, czasem centrów miast czy wręcz ich rynków. Zasada jest prosta: ma być bezpieczniej dla pieszych i turystów. A możliwości takie daje strefa Tempo 30. W strefie takiej obowiązuje ograniczenie prędkości pojazdów do 30 km/godz., zmniejszenie prędkości wymusza się m.in. trwałymi elementami umieszczanymi bezpośrednio na drodze (choćby popularni policjanci).

Co to za strefa? Pierwszym miastem w Europie, które wprowadziło takie strefy, było niemieckie Buxtehunde, które już w 1983 r. ograniczyło w ten sposób prędkość pojazdów na swoich ulicach, by zmniejszyć liczbę wypadków z udziałem pieszych.

90 proc. szans

Taka prędkość bowiem znacznie skraca długość drogi hamowania i piesi są bardziej bezpieczni.
Dowód? Przy zderzeniu z pojazdem jadącym z prędkością 30 km/godz. pieszy ma 90 proc. szans na przeżycie. Gdy ta prędkość wynosi 70 km/godz., pieszy ma już tylko 5 proc. szansy, by ujść z życiem.

Po wprowadzeniu kilka lat później takiego rozwiązania w Londynie, zmniejszono liczbę wypadków na miejskich ulicach o ponad 40 proc. Pierwszym miastem w Polsce, które zdecydowało się na wprowadzenie stref Tempo 30, był Gdańsk.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz dłuższe kolejki po prawo jazdy

Dzisiaj strefą Tempo 30 objętych jest ponad 60 proc. ulic w mieście. Warszawa docelowo planuje strefą Tempo 30 objąć 2/3 sieci drogowej. Dziś, jak informuje „Życie Regionów” Jakub Dybalski z Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, takim „uspokojeniem” objętych jest już 455 km dróg w stolicy.

– Wprowadzenie takiej strefy na Starym Mieście nie ma sensu, bo tam i tak funkcjonuje zakaz wjazdu dla samochodów – tłumaczy Dybalski.

Inaczej sytuacja wygląda we Wrocławiu. – To była bardzo dobra decyzja – uważa Arkadiusz Filipowski, rzecznik tamtejszego Urzędu Miasta. – I to nie tylko ze względu na mieszkańców, ale i turystów, których miliony odwiedzają miasto, a szczególnie jego centrum – mówi.

W Katowicach taka strefa działa już kilka lat. Tempo 30 wprowadzono w Śródmieściu w 2015 r. Potem strefa została rozszerzona o kolejne ulice. Teraz przyszedł czas na podsumowanie jej czteroletniego funkcjonowania.

Strefy Tempo 30 już są

Eksperci potwierdzili, że zmniejszenie prędkości wpłynęło na zwiększenie bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego, w szczególności pieszych i rowerzystów. Pomogła modernizacja i rozbudowa układu drogowego oraz działania z zakresu inżynierii ruchu. Przez to zaobserwowano znaczący spadek liczby wypadków w Katowicach. W 2008 r. statystycznie jeden wypadek przypadał na 432 pojazdy. W 2018 r. był to jeden wypadek na 1226 pojazdów.

Pomimo rosnącej z roku na rok liczby rejestrowanych pojazdów odnotowano w 2019 r. aż o 45 proc. mniej wypadków niż 10 lat wcześniej.

CZYTAJ TAKŻE: W kilku miastach pojawią się urzędnicy dbający o pieszych

Oficjalne strefy Tempo 30 mają też Kraków, Łódź i Poznań. Wprowadzanie stref Tempo 30 to element planowej strategii miast, której celem jest zwiększenie bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów.

Jak w praktyce można wyegzekwować zmniejszenie prędkości w strefie Tempo 30? Sposobów jest kilka. Po pierwsze, montowane są progi zwalniające czy skrzyżowania z wyniesioną powierzchnią lub wyniesione przejścia dla pieszych.

Po drugie, zwężenia pasów ruchu i wysepki przechwytujące ruch pieszy.

I po trzecie: mini i małe ronda oraz tzw. esowanie pasów ruchu, czyli sztucznie zaburzony kierunek ruchu przez np. sztuczne rozszerzenie fragmentów chodnika na pas jezdni.

Dzięki takim specjalnym strefom jest nie tylko bezpieczniej, ale i łatwiej oddychać czystym powietrzem. Tempo 30 wpływa bowiem również na jakość powietrza.

Dowód? Zdaniem niemieckich specjalistów to właśnie śmiałe wprowadzanie ograniczeń do 30 km/h na ulicach miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu pozwoliło na redukcję przekroczeń rocznych norm o połowę. Obok rozbudowy floty bezemisyjnego transportu publicznego to najskuteczniejsza droga do ograniczenia zanieczyszczenia powietrza w miastach tlenkami azotu i cząstkami stałymi.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dietrich, Gershwin i Kozidrak

Teatry zapraszają na muzyczne spektakle. 6–9 czerwca, Szczecin Teatr Współczesny, „Być jak Beata” Wokalistka ...

Koronawirus uderzył w festiwale

Po ogłoszeniu pandemii przez dłuższy czas pozostawaliśmy w gotowości oraz w kontakcie z naszymi ...

Ogród deszczowy w Dolnym Wrzeszczu

Deszczówka na wagę złota

Coraz więcej miast zakłada ogrody deszczowe. Kilka działa już m.in. w Warszawie, Gdańsku, Gdyni ...

Cennik biletów był nieprecyzyjny 

To, że uchwała została opublikowana w dzienniku urzędowym województwa w tym samym dniu, w ...

W Kujawsko-Pomorskiem inwestują w kulturę

Samorząd województwa kujawsko-pomorskiego rozpoczął gruntowną przebudowę i rozbudowę części dawnych toruńskich młynów Richtera na ...

Wybory: potrzebne wytyczne, jak zadbać o bezpieczeństwo głosujących

Samorządowcy apelują do Ministerstwa Zdrowia o  przygotowanie wytycznych, jak postępować z zakażonymi koronawirusem członkami obwodowych ...