Mimo epidemii Polacy za granicami wciąż pracują

Koronawirus jeszcze nie spowodował poważnych problemów dla pracujących za granicą Polaków.
Fot. Pixabay

Na razie nie widać większej fali rezygnacji z saksów na Zachodzie, choć postęp pandemii może ją wkrótce wymusić.

W ostatni czwartek i piątek w powiatowych urzędach pracy na Opolszczyźnie zarejestrowało się ponad 380 Polaków, którzy ostatnio pracowali za granicą. Renata Cygan, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu, twierdzi, że tych rejestracji było nieco więcej niż przed wybuchem epidemii, ale nie jest to znaczący wzrost. Ten może jednak nastąpić w kolejnych dniach i tygodniach – bo część Polaków wracających z zagranicy od czasu ogłoszenia stanu epidemicznego od razu trafia na domową kwarantannę.

CZYTAJ TAKŻE: Oto interaktywna mapa koronawirusa w Polsce

Po jej zakończeniu część z migrantów zarobkowych może się zgłosić po polski zasiłek dla bezrobotnych do urzędów pracy. Mogą się tam także pojawić ci, którzy na razie mają jeszcze pracę za Odrą, ale których w nadchodzących dniach dotknie kryzys związany z koronawirusem. Jak przyznaje Renata Cygan, urząd dostaje już sygnały z lokalnych agencji pracy tymczasowej, które wysyłały pracowników za granicę, a teraz muszą ściągać ich z powrotem do kraju. W kryzysowych sytuacjach firmy zaczynają zwykle cięcia zatrudnienia od pracowników tymczasowych z zagranicy. Potwierdza to Paweł Nowak, naczelnik Wydziału Badań i Analiz Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie, przypominając, że według danych Eurostatu (z 2018 r.) Polacy mieli największy udział w tzw. wahadłowych migracjach zarobkowych na terenach przygranicznych Unii.

Masowo nie wracają…

Liczbę pracowników mieszkających w Polsce, w tym w woj. zachodniopomorskim, i dojeżdżających do pracy w Niemczech szacowano wtedy na ok. 125 tys. osób (ok. 30 proc. z nich stanowili budowlańcy).

– Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Europie i związane z nią zamknięcie granic może nieść ze sobą poważne konsekwencje dla transgranicznych rynków pracy. Z jednej strony może się to wiązać z pogłębieniem deficytu pracowników w Niemczech, a z drugiej przyczynić się do zubożenia części gospodarstw domowych w kraju – ocenia Paweł Nowak.

Zaznacza jednak, że ze względu na występujący także w Polsce deficyt pracowników, szczególnie widoczny w niektórych sektorach gospodarki (np. sektor budowlany), można mieć nadzieję, że pracownicy ci znajdą szybko zatrudnienie w kraju. – Dużo tutaj zależy od tego, jak długo granice będą zamknięte dla przepływu osób albo jak długo przepływ ten będzie ograniczony – dodaje naczelnik Wydziału Badań i Analiz Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.

CZYTAJ TAKŻE: Warszawska firma finansowa włącza się w „biznes koronawirusowy”

O niewielkim wzroście liczby polskich migrantów zarobkowych, którzy po powrocie do kraju chcą załatwić przeniesienie przyznanych im na Zachodzie zasiłków dla bezrobotnych, mówią pracownice Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. Iwona Szmitkowska, prezes jednej z największych polskich agencji zatrudnienia – Work Service – twierdzi, że chociaż do kraju wrócili Polacy pracujący dotychczas we Francji, którzy zostali zwolnieni z firm odczuwających skutki epidemii, to ci pracujący w Belgii, a przede wszystkim w Niemczech i w Czechach nadal mają pracę.

Wielu z nich to mieszkańcy przygranicznych powiatów na południu i zachodzie Polski, którzy codziennie dojeżdżają do swoich zakładów za granicą i nie obowiązuje ich kwarantanna.

…ale już nie wyjeżdżają

Problemem są jednak korki na przejściach granicznych, co zmusiło Work Service do zorganizowania w Czechach kwater dla pracowników mieszkających dalej od granicy. Zdaniem Iwony Szmitkowskiej na razie zdecydowana większość polskich sezonowych migrantów zarobkowych, którzy za pośrednictwem Work Service pracują w Niemczech, Czechach czy w Belgii, nie decyduje się na powrót do kraju; zamierzają przedłużyć sobie umowy, dopóki będą możliwości pracy. Trudniej jest natomiast o nowych kandydatów do pracy za granicą – przy obecnej niepewności co do dalszego rozwoju sytuacji wiele osób nie chce wyjeżdżać z kraju w obawie, że kolejne restrykcje, np. zamknięcia miast – co już ma miejsce w niektórych krajach – uniemożliwią im potem powrót do kraju.

CZYTAJ TAKŻE: W rękawiczkach za kierownicą. Jak urzędy chronią przed epidemią

Potwierdza to Maciej Kopaczyński, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i prezes Laxo Group – firmy zajmującej się delegowaniem personelu technicznego i usługami opieki nad starszymi osobami w Niemczech. Jak wyjaśnia, opiekunki pracują zwykle w trybie rotacyjnym (dwa miesiące w Niemczech i potem tyle samo w kraju) i na razie większość z nich nie chce wracać na stałe do Polski.

Dlatego też liczba polskich opiekunek za Odrą specjalnie się nie zmniejszyła. Tym bardziej że pracując legalnie, mają nad Renem ubezpieczenie zdrowotne, więc w razie zachorowania mogą liczyć na opiekę lekarską, i to zwykle lepszą niż w kraju.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Raport: jak zmienia się rynek pracy w regionach

Sprawdziliśmy, jak w ostatnich latach zmieniało się zatrudnienie w powiatach i województwach. Kto ma ...

Nowy przywita peron. Dworcowe zabytki odzyskują blask

Pierwsze ze 188 dworców odnowionych w ramach programu inwestycji dworcowych PKP służą już podróżnym. ...

Problem miast z recyklingiem. Zapłacą wysokie kary?

Ministerstwo Środowiska pracuje nad przepisami, dzięki którym będzie można dofinansować opłaty za wywóz śmieci.

Ranking Samorządów 2019: Rekordowe inwestycje

Samorządy muszą inwestować, by się rozwijać i podnosić jakość życia społeczności lokalnej. Najwięcej przeznaczają ...

Istniejący fragment drogi S14 w okolicach węzła Pabianice Północ

Wkoło Łodzi: pierwsze miasto z ekspresowym ringiem

Łódź za sprawą budowy drogi ekspresowej S14 będzie pierwszym miastem w Polsce z pełną ...

Miasta zarobią na jednośladach?

Część samorządów może wprowadzić opłaty za użytkowanie przestrzeni przez firmy pożyczające elektryczne jednoślady. Warszawa ...