Reklama

Sprzedaż elektryków bije rekordy. W samorządach jednak gorączki nie widać

Liczba samochodów całkowicie elektrycznych wzrosła w ciągu roku o ponad 52 tysiące, a grudzień okazał się najlepszym miesiącem rejestracyjnym w historii. Samorządy jednak nie kupują takich aut zbyt wiele.

Publikacja: 30.01.2026 17:59

Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowało 11,7 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania pojaz

Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowało 11,7 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania pojazdów elektrycznych

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak dynamicznie rozwija się sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce?
  • Dlaczego samorządy utrzymują ostrożność w zwiększaniu liczby samochodów elektrycznych w swojej flocie?
  • Jak wpływa rosnąca liczba punktów ładowania na użytkowanie elektryków?
  • Jakie zmiany zachodzą w sektorze transportu publicznego w związku z elektromobilnością?

Pod koniec grudnia 2025 r. po polskich drogach jeździło 237 649 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych osobowych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 121 606 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 116 043 szt. – wynika z danych Licznika Elektromobilności Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM). Na koniec ubiegłego roku park autobusów zeroemisyjnych w Polsce wzrósł do 1 854 szt. (z czego pojazdy całkowicie elektryczne stanowiły 1 731 szt., zaś wodorowe – 123 szt.).

– Pod względem liczby rejestracji BEV grudzień 2025 r. był najlepszym miesiącem w historii polskiej elektromobilności – z salonów wyjechało ok. 7,7 tys. nowych osobowych „elektryków”. Przez 12 miesięcy udział takich pojazdów przekroczył 7 proc. – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.

Równolegle rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowały 11 762 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów elektrycznych. 37 proc. z nich (4 399) stanowiły szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a 63 proc. – wolne punkty prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

Samorządy mają tyle, ile przepisy przewidują

Te dane pokazują jednoznacznie: rynek „elektryków” w Polsce ruszył z miejsca. Ale czy podobną dynamikę widać w samorządach? Czy miasta masowo przesiadają się na prąd? Odpowiedź brzmi: robią to powoli i bardzo ostrożnie.

Reklama
Reklama

W Urzędzie Miasta Poznania samochody elektryczne są obecne, jednak ich liczba pozostaje niezmienna. Jest ich tylko siedem i w tym roku nie ma planów zakupu kolejnych. Podobnie wygląda sytuacja w Straży Miejskiej Miasta Poznania. – Obecnie posiadamy trzy samochody elektryczne oraz osiem hybrydowych. W ubiegłym roku liczba elektryków nie wzrosła i nie ma planów zakupu kolejnych – przekazał Radosław Weber, rzecznik prasowy formacji.

Czytaj więcej

Korki coraz bardziej utrudniają życie mieszkańcom. Co mogą zrobić władze miast?

Także w Warszawie mowa raczej o utrzymaniu stanu posiadania niż o dynamicznym rozwoju. – Biuro Administracyjne Urzędu Miasta użytkuje 21 samochodów elektrycznych, a w dzielnicach dodatkowo 28 pojazdów. Liczba ta spełnia wymagania ustawy o elektromobilności. W najbliższym czasie nie planuje się znaczącego zwiększenia floty – przekazał nam stołeczny ratusz.

W Krakowie jest podobnie, ale sytuacja może się jednak zmienić. – Flota UMK dysponuje ośmioma samochodami elektrycznymi na podstawie umowy najmu. W związku z kończącą się umową w tym roku chcemy nabyć 11 samochodów elektrycznych, w tym dwa dostawcze – zapowiada Dominika Jaźwiecka-Bujalska z Urzędu Miasta Krakowa.

Podobną ostrożność widać w Katowicach. Urząd Miasta dysponuje łącznie 21 pojazdami, z czego pięć to samochody elektryczne. Ostatni został zakupiony w 2024 r. – Obecnie miasto nie planuje zwiększania udziału elektryków w swojej flocie – mówi Dariusz Czapla z katowickiego ratusza.

Transport publiczny: tu zmiana jest mocniej widoczna

Zdecydowanie szybciej elektromobilność rozwija się w komunikacji miejskiej. – MPK Poznań posiada obecnie 100 autobusów zeroemisyjnych – 75 elektrycznych i 25 wodorowych. To niemal 30 proc. całej floty – mówi Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa przewoźnika. Jak dodaje, nowe pojazdy to nie tylko kwestia ekologii.

Reklama
Reklama

– Autobusy są klimatyzowane, monitorowane, wyposażone w nowoczesny system informacji pasażerskiej i systemy bezpieczeństwa wykrywające pieszych czy rowerzystów w martwych strefach. Wraz z ich dostawami wycofujemy pojazdy najbardziej wysłużone i najmniej ekologiczne – zaznacza Agnieszka Smogulecka.

Czytaj więcej

Samorządy dostają miliony z UE na rozwój miejskiego transportu

Urząd Miasta Lublin wraz ze spółkami miejskimi dysponuje łącznie 22 samochodami elektrycznymi. – Jednocześnie dzięki inwestycjom w autobusy elektryczne, hybrydowe, wodorowe oraz trolejbusy już dziś spełniamy 40-procentowy próg udziału pojazdów zeroemisyjnych – informuje Beata Pietryczuk z lubelskiego ratusza.

Z wypowiedzi miast wyłania się dość jasny obraz: elektromobilność tak, ale pod kontrolą. Samorządy wskazują na wciąż wysokie koszty, konieczność utrzymania infrastruktury oraz potrzebę niezawodności. – Istotny jest odpowiedni miks rodzajów napędów, który zapewnia ciągłość usługi, szczególnie w sytuacjach awaryjnych, jak przerwy w dostawach energii – podkreślają przedstawiciele MPK Poznań. 

Transport
Mercedesy na ulicach Wrocławia. Kto płaci za autobusy podmiejskie?
Transport
Polskie miasta coraz bardziej zakorkowane. Nowy ranking nie pozostawia złudzeń
Transport
Lokalne lotniska napędzają rozwój regionów. Rekordowy rok w kilku portach
Transport
Korki coraz bardziej utrudniają życie mieszkańcom. Co mogą zrobić władze miast?
Transport
Sąd zdecydował w sprawie strefy czystego transportu w Krakowie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama