Szczególnie dotkliwe dla rzeszowskiego MPK okazują się rosnące koszty zakupu sprężonego gazu CNG. Spośród 224 autobusów jeżdżących po ulicach miasta, 117 napędzanych jest właśnie gazem. Tymczasem jeśli rok temu przejechanie 100 km pojazdem z takim właśnie napędem kosztowało miejskiego przewoźnika 118 zł, obecnie jest to wydatek 850 zł.

Ceny sprężonego gazu szaleją. Jeszcze w styczniu 2021 roku metr sześcienny gazu kosztował 1,90 zł netto i wówczas eksploatacja tych autobusów była nie tylko przyjazna dla środowiska, ale także ekonomiczna. W wyniku zawirowań na ryku paliwowym i energetycznym, które nastąpiły w ostatnich miesiącach, cena metra sześciennego CNG wzrosła do 13,71 zł netto.

- Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których eksploatacja gazowców w miastach jest ograniczana do minimum, a zamiast nich na linie wysyłane są starsze pojazdy z silnikami na olej napędowy – powiedział „Rzeczpospolitej”  Aleksander Kierecki, szef branżowego serwisu TransInfo.

Czytaj więcej

Drożeje komunikacja miejska. Z powodu cen paliwa i wysokiej inflacji

Ale za użytkowanie diesli trzeba także płacić znacznie więcej. W ciągu roku cena oleju napędowego dla MPK Rzeszów wzrosła z 3,30 zł netto do 6,10 zł netto. W rezultacie autobus z silnikiem diesla spalający około 41 litrów paliwa na 100 km pokonuje ten dystans za ok. 250 zł, czyli prawie o 100 procent drożej niż w ubiegłym roku.

Z danych rzeszowskiego magistratu wynika, że w tym roku wydatki MPK na paliwo sięgną 20 mln zł. To jednak nic w porównaniu do przyszłego roku: do końca sierpnia 2023 r. mają wynieść 33 mln zł, a za cały 2023 r. wzrosną do 40 mln zł. Z kolei na energię elektryczną do autobusów w budżecie Rzeszowa na przyszły rok trzeba będzie przygotować prawdopodobnie aż o 60 milionów złotych więcej.

- Propozycja podniesienia cen biletów jest trudna, ale nieunikniona. Nie mamy wpływu jako samorząd na wiele czynników kosztotwórczych w transporcie. Najważniejszy z nich to ceny paliw i energii elektrycznej, które w ostatnim czasie osiągnęły rekordowe poziomy – mówił prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek na niedawnym spotkaniu z dziennikarzami. Według wyliczeń Urzędu Miasta, w przyszłym roku utrzymanie systemu transportowego Rzeszowa może pochłonąć około 140 mln zł.

Czytaj więcej

Korki na ulicach Katowic wkrótce będą mniejsze. Tramwaje będą priorytetem

- W tej sytuacji podwyżki cen przejazdów wydają się nieuniknione. Mam nadzieję, że nie spowoduje to odpływu pasażerów od komunikacji miejskiej, a my będziemy starać się w dalszym ciągu czynić ją jeszcze bardziej atrakcyjną – powiedział Fijołek.

W ramach oszczędności Zarząd Transportu Miejskiego wprowadził już w Rzeszowie tzw. przystanki na żądanie, co pozwoliło obniżyć koszt zużycia paliwa przez autobusy o około milion złotych w skali roku. W części pojazdów będzie także więcej reklam od zewnętrznych firm. Te działania pozwolą jednak tylko w nieznacznym stopniu ograniczyć straty spowodowane gigantycznym wzrostem cen paliw i energii elektrycznej.

Według portalu TransportPubliczny, bilet jednoprzejazdowy i 40-minutowy miałby podrożeć z 4 do 5 zł, bilet dobowy podrożeje z 14 do 18 zł, bilet miesięczny imienny - ze 100 do 125 zł, a na okaziciela – ze 180 do 225 zł. Bilet 90-dniowy podrożeje z 270 do 345 zł, a 180-dniowy – z 520 do 660 zł.