Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest finał sądowej batalii o ważność referendum w Krakowie i co to oznacza dla przyszłości miasta.
- Na jakie problemy w zarządzaniu stolicą wskazują inicjatorzy akcji referendalnej przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu.
- Przed jakimi wyzwaniami formalnymi i frekwencyjnymi stają organizatorzy referendów w największych polskich miastach.
- Kto rozpoczyna walkę o fotel prezydenta Krakowa po prawomocnym odwołaniu dotychczasowego włodarza.
Nie będzie referendum w Radomiu, ale w stolicy rusza zbiórka podpisów pod wnioskiem w sprawie odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz Rady Warszawy.
– Dokumenty są już przygotowane. Od czwartku będziecie mogli spotkać naszych wolontariuszy we wszystkich dzielnicach stolicy. Poznacie ich po charakterystycznych pomarańczowych kamizelkach – zapowiedział Maciej Wilk, lider Społecznej Operacji Referendalnej.
Krakowski sąd zakończył spór o ważność referendum
Jak poinformował Sąd Apelacyjny w Krakowie, uzasadnienie nie zostało jeszcze sporządzone. Zostanie ono przygotowane wyłącznie na wniosek strony. Do tego czasu motywy rozstrzygnięcia mają zostać przedstawione w odrębnym komunikacie.
Ważność referendum, w wyniku którego 24 maja z urzędu został odwołany prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, kwestionował działacz opozycji w PRL Edward E. Nowak. Według Nowaka na frekwencję i wynik referendum wpłynęło łamanie ciszy wyborczej, dlatego złożył protest referendalny.
Czytaj więcej
Im większa miejscowość, tym większa jest nieufność mieszkańców do prezydenta. Respondenci CBOS uważają, że referenda lokalne są dobre dla demokracj...
Sąd Okręgowy 17 czerwca oddalił protest, uznając, że nie ma wystarczających dowodów na to, aby przypadki łamania ciszy wyborczej zdecydowały o ważności referendum.
O oddalenie protestu – jako bezzasadnego – zawnioskowała do sądu komisarz wyborczy w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku ani jednej osoby, która pod wpływem przedstawionych przez wnioskodawcę materiałów poszłaby na referendum.
Protest Edwarda E. Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny był rozpatrywany, ponieważ pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienia protestu po terminie.
Decyzja Sądu Apelacyjnego sprawia, że nie ma już żadnych przeszkód do wyznaczenia terminu przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Dotychczas chęć kandydowania na urząd prezydenta Krakowa zgłosiło 12 osób. Wciąż nie wiadomo jednak, czy o fotel prezydenta po raz czwarty powalczy Łukasz Gibała, który trzykrotnie ubiegał się o ten urząd i mocno angażował się w akcję referendalną.
Do tej pory chęć kandydowania zgłosili m.in. Monika Piątkowska (KO), Aleksandra Owca (Partia Razem), przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto i lider akcji referendalnej Jan Hoffmann, kandydat niezależny Łukasz Wantuch, kandydat Konfederacji Korony Polskiej Michał Klimek, posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek oraz Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji.
Radom bez referendum. W stolicy rusza zbiórka 132 tys. podpisów
Wiadomo już, że nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta oraz Rady Miejskiej Radomia. – Jego inicjatorzy w ciągu minionych dwóch miesięcy nie zebrali wymaganej liczby podpisów. Nie traktuję tej informacji jako powodu do triumfu. Chcę natomiast serdecznie podziękować wszystkim, którzy w tym czasie okazali mi zaufanie, wsparcie i zwykłą ludzką życzliwość – przekazał prezydent Radomia Radosław Witkowski.
Czytaj więcej
Kraków czeka na wybory przedterminowe i nowego prezydenta. Możliwe, że w innych dużych miastach też dojdzie do prób odwołania włodarzy. Najbliżej j...
Do referendum szykuje się stolica. Inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej Maciej Wilk poinformował, że w czwartek rusza akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. – Mamy tylko 60 dni, aby zebrać około 132 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta m.st. Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz Rady m.st. Warszawy – przekazali inicjatorzy warszawskiego referendum.
Jako powody podają m.in., że miasto „nie panuje nad własnymi spółkami i instytucjami”, wskazują na przerost administracji oraz fakt, że Warszawa utrzymuje ponad 9 tys. etatów urzędniczych. Jak twierdzą, oznacza to wzrost o 50 proc. od 2005 r. i kosztuje mieszkańców 2 mld zł rocznie.
Poza tym Społeczna Operacja Referendalna wytyka prezydentowi także dwie awarie w oczyszczalni „Czajka”, opóźniony i kosztowny remont Sali Kongresowej oraz politykę transportową, w tym zwężanie ulic, likwidację miejsc parkingowych i wprowadzenie Strefy Czystego Transportu.
Zebranie podpisów to dopiero początek drogi do ewentualnego odwołania włodarza. Aby wniosek o referendum w ogóle został rozpatrzony, inicjatorzy muszą zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Warszawy, czyli około 132 tys. osób.
Jeżeli natomiast dojdzie do głosowania, to kluczowa będzie frekwencja. Do urn musi pójść co najmniej trzy piąte liczby wyborców, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Warszawy oznacza to około 450 tys. osób.