Szpitale o wyższych kontraktach z NFZ: pieniądze tylko na najpilniejsze wydatki

Do końca roku do placówek ochrony zdrowia trafić ma dodatkowe 15 mld zł. Zapytaliśmy szpitale, czy wystarczy im to na rosnące wydatki. Odpowiedzi nie napawają optymizmem.

Publikacja: 20.07.2023 12:26

Dodatkowe 15 mld zł ma wystarczyć na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia i

Dodatkowe 15 mld zł ma wystarczyć na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia i pozostałych wynagrodzeń dla personelu zatrudnionego na kontraktach, a także kosztów inflacji

Foto: Adobe Stock

Poważne tąpnięcie w finansach dużej części szpitali nastąpiło w ubiegłym roku, kiedy musiały po raz pierwszy wywiązać się z ustawowego obowiązku podwyżek dla pracowników. Za tym poszły zmiany w sposobie wypłacania środków z NFZ.

W tym samym czasie mieliśmy rekordową inflację, a część placówek odczuwała jeszcze skutki pandemii w czasie której niektóre ich oddziały nie mogły normalnie pracować. Szpitale zaczęły bić na alarm – głównie te prowadzone przez samorządy, zakwalifikowane przeważnie do I i II poziomu szpitalnego zabezpieczenia (PSZ).

W tym roku, od 1 lipca, płaca minimalna pracowników ochrony zdrowia znowu wzrosła. Ministerstwo Zdrowia już kilka tygodni temu zapowiedziało, że w związku z tym do systemu z NFZ trafi dodatkowo ponad 15 mld zł. W tym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski to powtórzył, informując jednocześnie, że informacje o konkretnych kwotach trafiają właśnie do poszczególnych placówek.

Czytaj więcej

Ponad 15 mld zł dla szpitali i przychodni. Odwrócą trend „wzrostu zadłużania”?

– Mam nadzieję, że dzięki tym działaniom odwróci się tendencja wzrostu zadłużania szpitali. To jest potężny zastrzyk finansowy – mówił. Zapowiedział też, że suma ta ma wystarczyć na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia i pozostałych wynagrodzeń dla personelu zatrudnionego na kontraktach, a także kosztów inflacji.

Podwyżki tylko dla zatrudnionych na umowę o pracę

Eligiusz Patalas, dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu: – Na dzień 18 lipca br. nasz szpital dokonał kalkulacji skutków podwyżek najniższego wynagrodzenia zasadniczego wszystkich zatrudnionych na umowy o pracę – informuje. – Wynika z niej, że proponowany wzrost kontraktu z NFZ pokryje skutki lipcowej podwyżki tylko w stosunku do pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, i to w najniższym zakresie wynikającym ze wskaźników przypisanych do poszczególnych grup zawodowych. Nie pokryje w żadnej mierze rosnących z powodu inflacji kosztów towarów i usług oraz wzrostu wynagrodzeń personelu medycznego zatrudnionego w szpitalu w ramach umów cywilno-prawnych.

Jak poinformował dyr. Patalas, w przypadku szpitala w Inowrocławiu największy wzrost kontraktu przewidziany jest na lipiec – chodzi o 6,5 mln zł. Od sierpnia do grudnia br. będzie to po 500 tys. zł miesięcznie. O kwotę 3,5 mln zł wzrośnie też „wartość zakresów odrębnie finansowanych w PSZ, przy czym wzrosty dotyczą dodatkowych ilości punktów do wypracowania przez szpital i zmiany cen świadczeń poza ryczałtem”. W praktyce oznacza to, że szpital dostanie dodatkowe pieniądze za dodatkową pracę, którą wykona. Ma być ona wyceniana trochę wyżej niż do tej pory.  

Wzrost kontraktów z NFZ nie przystaje do wzrostu kosztów szpitali

Z bardzo podobną oceną sytuacji spotkaliśmy się w woj. mazowieckim. O informacje poprosiliśmy urząd marszałkowski, pod który podlega kilkadziesiąt placówek medycznych w regionie, w tym Mazowiecki Szpital Bródnowski w Warszawie, Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Radomiu, Mazowiecki Szpital Wojewódzki im. św. Jana Pawła II w Siedlcach, Szpital Mazowiecki w Garwolinie, Wojewódzki Szpital Zespolony w Połocku czy Szpital Dziecięcy im. prof. J. Bogdanowicza w Warszawie.

 – Na podstawie dotychczas otrzymanych aneksów do umów z Mazowieckim Oddziałem Wojewódzkim NFZ (MON NFZ), w ocenie wojewódzkich podmiotów leczniczych, przekazane dodatkowe środki z nie wystarczą na pokrycie kosztów podwyżek dla personelu – informuje urząd.

Czytaj więcej

Pożar w finansach szpitali powiatowych i miejskich: prawie 200 placówek na minusie

W przesłanej nam odpowiedzi czytamy: „Środki te są w stanie zabezpieczyć tylko minimum wynagrodzenia personelu medycznego (…), natomiast nie pokrywają podwyżek dla personelu zatrudnionego w ramach umów kontraktowych, cywilnoprawnych, jak również pracowników administracji i obsługi, którzy również domagają się wzrostu wynagrodzeń. Wzrost finansowania jest niższy od faktycznej inflacji i nie pozwala w pełni zniwelować jej skutków w odniesieniu do wysokości wynagrodzeń pracowników. Otrzymane środki nie rekompensują również w pełni kosztów ponoszonych przez podmioty lecznicze, ponieważ drastycznie wzrosły ceny leków, mediów, energii, żywności oraz usług obcych (np. pralnia, transport, prace remontowo-budowlane itp.). Należy podkreślić, że MON NFZ podnosząc wycenę świadczeń jednocześnie zwiększył liczbę jednostek rozliczeniowych. Oznacza to, że szpitale muszą udzielić więcej świadczeń, przy tej samej liczbie zatrudnionej kadry medycznej”.

Urząd marszałkowski woj. mazowieckiego zwrócił też uwagę na jeszcze jedną kwestię. Chodzi o ratownictwo medyczne: „W ocenie wojewódzkich stacji pogotowia ratunkowego wprowadzony wzrost wyceny stawki dobokaretki zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) jest niższy od realiów ekonomicznych. Wzrost finansowania ZRM nie odzwierciedla faktycznego wzrostu kosztów ich bieżącego funkcjonowania w szczególności, gdy jednostki borykają się z problemami niedostatecznego finansowania ZRM w latach poprzednich” – poinformował.

Problemy szpitali będą narastały

Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego (zrzeszający 24 publiczne placówki z tego regionu) zapowiedział konferencję prasową pokazującą, jak przewidziany dla poszczególnych placówek wzrost kontraktów przystaje do ich realnych kosztów. Czego można się na niej spodziewać?

– Minister zdrowia chyba zaczął zauważać problem, ale nie stara się go rozwiązać kompleksowo, tylko wyrywkowo, kiedy jest już pożar. To kolejne ruchy resortu skierowane w stronę szpitali I i II poziomu PSZ (podstawowego szpitalnego zabezpieczenia). Niestety, te środki absolutnie wystarczą na pokrycie tych wszystkich wydatków, o których mówił – komentuje Władysław Perchaluk, prezes Związku.

I dodaje: – Podam przykład szpitala, którego kontrakt zwiększył się o 2 mln zł – mówi Władysław Perchaluk. – Jednocześnie od lipca pozbawiono go środków wypłacanych wcześniej w ramach tzw. współczynników korygujących. Szpital dostał 2 mln, ale z poprzedniego kontraktu stracił milion – tłumaczy. – Zwracam też uwagę na nadwykonania. Szpitale mają zwracane pieniądze z tego tytułu, ale tylko na poziomie 60 proc. wykazanych kosztów. Minister mówił też o podwyższeniu wycen w chirurgii ogólnej, internie czy laryngologii. Ale znowu – nie dotyczy to wszystkich procedur realizowanych w tych obszarach, tylko jakiś wybranych. Nie wiemy, według jakich kryteriów tego wyboru dokonano – punktuje.

Jego zdaniem szpitale będą podpisywały przygotowane przez NFZ aneksy, bo nie mają wyjścia. Jednak ich problemy będą tylko narastały. Bo oprócz braku pieniędzy i rosnącego zadłużenia równie dużym, a może nawet większym wyzwaniem, jest dla nich brak personelu. Podkreślił, że szpitale na Śląsku widzą potrzebę zmian i restrukturyzacji.

– Dyrektorzy mają różne pomysły które przedstawiane są na różnego rodzaju spotkaniach, jakie udaje nam się zorganizować w dyrekcją naszego NFZ (śląski oddział NFZ – red.). Decyzje w tej sprawie podejmuje jednak centrala – chociażby w kwestiach takich jak przekształcenia oddziałów czy uruchamianiu nowych – w zamian za te, na których szpital zaprzestawał udzielania świadczeń – wyjaśnia.

Tłumaczy, że potrzebne jest dziś określenia realnych potrzeb, na jakie powinny odpowiadać szpitale. Te informacje trzeba jednak zbierać oddolnie, centralne zarządzani w tym przypadku się nie sprawdza. – Potrzebny jest dialog u podstaw, a dziś ministerstwo ogranicza się tylko do zbierania różnego rodzaju danych przez AOTMiT (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – red.) – mówi.

Poważne tąpnięcie w finansach dużej części szpitali nastąpiło w ubiegłym roku, kiedy musiały po raz pierwszy wywiązać się z ustawowego obowiązku podwyżek dla pracowników. Za tym poszły zmiany w sposobie wypłacania środków z NFZ.

W tym samym czasie mieliśmy rekordową inflację, a część placówek odczuwała jeszcze skutki pandemii w czasie której niektóre ich oddziały nie mogły normalnie pracować. Szpitale zaczęły bić na alarm – głównie te prowadzone przez samorządy, zakwalifikowane przeważnie do I i II poziomu szpitalnego zabezpieczenia (PSZ).

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczności lokalne
Kraków będzie miał nocnego burmistrza. Pomoże kształtować relacje z turystami
Społeczności lokalne
Wójt gminy Czeremcha: Brakuje nam solidarności reszty kraju
Społeczności lokalne
Gorący doping, wyjątkowa atmosfera. Jak samorządy przygotowują się do Euro 2024
Społeczności lokalne
Miliardy z budżetu centralnego na in vitro. Miasta zawieszają swoje programy
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Społeczności lokalne
Samorządy nie chcą pozbywać się mocnego alkoholu ze stacji paliw
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą