"Wielkie miasta jak odkurzacz". Wciąż są powiaty z bezrobociem ponad 20 proc.

Mimo niskiego poziomu bezrobocia w kraju są miejsca, gdzie osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy stanowią jedną piątą wszystkich aktywnych zawodowo dorosłych.

Publikacja: 12.03.2023 14:03

Od kilkudziesięciu lat najwyższe statystycznie bezrobocie jest w powiecie szydłowieckim na Mazowszu

Od kilkudziesięciu lat najwyższe statystycznie bezrobocie jest w powiecie szydłowieckim na Mazowszu

Foto: adobestock

Przy przeciętnej stopie bezrobocia rejestrowanego wynoszącej w styczniu 5,5 proc., w 79 powiatach wynosi ona dwa razy więcej, a w czterech – jest nawet cztery razy wyższa niż przeciętna, bo wynosi co najmniej 20 proc. To dwa powiaty województwa podkarpackiego: leski i brzozowski oraz jeden na Warmii i Mazurach – bartoszewski i „lider” – powiat szydłowiecki (26 proc.) na Mazowszu.

Jest też 31 powiatów (a więc więcej niż co dziesiąty), w którym bezrobocie jest symboliczne, bo równe 2,7 proc. lub niższe, czyli połowę lub mniej przeciętnego. To głównie wielkie miasta i powiaty z nimi sąsiadujące.

Tam, gdzie jest trudno

Najtrudniejsza sytuacja, i to od kilkudziesięciu już lat, jest w powiatach, czy jeszcze mniejszych gminach, w których albo nigdy nie było i nie ma dużych firm, albo były, ale zbankrutowały.

Od kilkudziesięciu lat najwyższe statystycznie bezrobocie jest w powiecie szydłowieckim na Mazowszu. Tadeusz Piętkowski, dyrektor tamtejszego powiatowego urzędu pracy, przypomina, że ludzie w Szydłowcu mieszkali, a pracowali w okolicznych cementowniach. Gdy te zamknięto, okazało się, że mieszkańcy powiatu nie mają gdzie pracować.

– Młodzi wyjechali za granicę, ponad 1200 osób w rejestrach to osoby długotrwale bezrobotne – tłumaczy dyrektor. I dodaje, że zdarzają się jednak większe oferty pracy z firm. – Ostatnio poszukiwani byli frezerzy, tokarze, operatorzy maszyn. Przeprowadziliśmy trzy miesięczne szkolenia, ale przecież w tym czasie nie wyszkoli się tokarza, który powinien znać się na rysunku technicznym, by móc samodzielnie pracować. Tego na takim kursie się nie nauczy – mówi szef PUP. Przyznaje, że część osób wciąż rejestruje się, ponieważ w ten sposób chce korzystać bezpłatnie z publicznej służby zdrowia. Jego zdaniem częścią programu poprawy sytuacji na trudnych rynkach pracy powinno być przywrócenie szkolnictwa zawodowego.

Czytaj więcej

Kryzys najbardziej może dotknąć obszarów poza metropoliami

Wysokie, choć niespełna 20-proc., bezrobocie jest także w powiatach: radomskim, przysuckim i makowieckim. – Jesteśmy środkiem wianuszka z wysoką stopą bezrobocia – zwraca uwagę Tadeusz Piętkowski.

– Wielkie miasta działają na pobliskie lokalne rynki pracy jak odkurzacz – uważa Maciej Frączak, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. – Firmy czy instytucje wolą mieć siedziby w wielkich miastach, a zatrudniają pracowników z ościennych terenów.

Ekonomista uważa, że dla diagnozy, ale też dla planów poprawy sytuacji na lokalnym rynku pracy, powinna być znana stopa zatrudnienia, a nie tylko bezrobocia. – Tej się systematycznie ani nie podaje, ani nie bada. Jak samorządy mogą realizować politykę zatrudnienia, jeśli nie mają najważniejszej informacji, jaka część z mieszkańców pracuje? – zastanawia się ekonomista.

Młodzi są mobilni

Artur Kurcoń, dyrektor powiatowego urzędu pracy w Lesku tłumaczy, że stopa bezrobocia zmienia się wyraźnie co pół roku: rośnie jesienią, spada wiosną. Przyczyna jest prosta: wiele osób zarabia na turystyce, a ta w Bieszczadach jest sezonowa. – Powiat kiedyś był turystyczno-rolniczy, teraz jest turystyczny. Na naszym terenie przeważają mikrofirmy zatrudniające dwie, trzy osoby – relacjonuje.

Także tu dla części osób ważne jest, by mieć zagwarantowane ubezpieczenie zdrowotne.

Czytaj więcej

Ważne zmiany na mapie regionalnego bezrobocia

Młodzi ludzie chętnie i powszechnie korzystają również z bonu na zasiedlenie. To świadczenie w wysokości 200 proc. przeciętnego wynagrodzenia wspomagającego osiedlenie się w miejscowościach położonych ponad 80 km od miejsca stałego zamieszkania, w których osoby bezrobotne dostają pracę. – Często są to miasta, w których młodzi ludzie studiowali – dodaje dyrektor Kurcoń.

Podobnie dzieje się w powiecie bartoszyckim. – Zainteresowanie pożyczkami na rozpoczęcie działalności gospodarczej jest tak duże, że musieliśmy na jakiś czas zawiesić program – przyznaje Anna Konowrocka, szefowa powiatowego urzędu pracy. Dla firm zaś ważne jest to, że mogą otrzymać dofinansowanie na wyposażenie miejsca pracy.

Różne przyczyny rejestracji

Tak jak część osób rejestruje się w pośredniakach, ponieważ obawia się, że miałaby inaczej kłopoty z korzystaniem z opieki zdrowotnej, tak część – głównie młodzi – rejestruje się, bo mają plan na swoją zawodową przyszłość i chcą skorzystać z finansowych możliwości, które są przeznaczone tylko dla bezrobotnych. To przede wszystkim właśnie pożyczki (zamieniające się w dotacje) na prowadzenie mikrobiznesu czy bony na zasiedlanie.

W styczniowych statystykach dane na temat liczby osób, które skorzystały z takiej pomocy, wyglądają skromnie, ponieważ większość PUP czeka na uzyskanie pieniędzy z nowej unijnej perspektywy finansowej. Urzędy otrzymują pieniądze głównie z dwóch źródeł: Funduszu Pracy oraz dotacji UE. Albo same składają wnioski o granty, albo działają w ramach programów przygotowanych i zarządzanych przez wojewódzkie urzędy pracy.

Anna Karaszewska, szefowa prywatnej agencji Jobs First, która z powodzeniem od lat przeprowadza programy aktywizacji trudnych grup na rynku pracy, uważa, że potrzebne są inne metody współpracy z bezrobotnymi. – Rzeczywista indywidualna pomoc, dostosowanie metod działania, form pomocy do możliwości i umiejętności osoby bezrobotnej – wylicza. Zastrzega przy tym, że praca z osobą długotrwale bezrobotną, zanim ona sama zacznie się zastanawiać, co umie i jak chciałaby pracować, zwykle trwa kilka miesięcy.

Na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, Warmii i na Mazowszu najniższy był pod koniec roku wskaźnik wolnych miejsc pracy (wskazuje, jaki jest udział wakatów w stosunku do istniejących miejsc pracy). Jest to miara, która pokazuje, czy w regionie powstaje dużo nowych miejsc pracy. W woj. lubelskim było to 0,46, na Podkarpaciu 0,52 proc., niespełna 0,6 proc. w woj. warmińsko-mazurskim i 0,68 proc. na Mazowszu. Przy czym w regionie warszawskim stołecznym (GUS liczy go oddzielnie, nie jako część województwa) było to 1,19 proc. Wyższy był na Dolnym Śląsku i woj. zachodniopomorskim. Co więcej, porównując dane, można sprawdzić, czy liczba miejsc pracy się zmienia, czy nie. Zmiana na Podkarpaciu wyniosła zaledwie dwie setne w skali roku.

Jaki poziom bezrobocia

2,9 proc. czy 5,5 proc? 449 tys. czy 857 tys. bezrobotnych? Które z tych liczb rzeczywiście pokazują obecny poziom bezrobocia i skąd między nimi taka różnica? 2,9 proc. to stopa bezrobocia w IV kwartale zeszłego roku liczona według metodologii BAEL. Druga – 5,5 proc. – to wysokość bezrobocia rejestrowanego w styczniu, czyli obliczonego na podstawie liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne w urzędach pracy w porównaniu z liczbą osób aktywnych zawodowo. W pierwszym badaniu nie są uwzględniane osoby (jest to badanie sondażowe), które przepracowały choć godzinę w ostatnich tygodniach przed sondażem. Nie ma znaczenia, czy była to praca legalna, czy nie. Przy drugim sposobie liczenia nie jest ważne, czy ktoś pracuje, tylko czy znajduje się w rejestrach. Z informacji z urzędów pracy wynika, że co szósta zarejestrowana osoba ma ponad 50 lat, a co siódma nie ma jeszcze 25 lat. Prawie połowa wszystkich zarejestrowanych to długotrwale bezrobotni, czyli tacy, którzy nie pracują od ponad roku.


Rynek pracy
Skromne podwyżki w samorządach. "Podział na lepszych i gorszych urzędników"
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Rynek pracy
W których województwach mieszkańcy zarabiają najgorzej?
Rynek pracy
Dolny Śląsk najlepiej płacił w przemyśle, Mazowsze w budownictwie
Rynek pracy
Praca nad morzem kusi specjalistę i menedżera. Nowy ranking
Rynek pracy
Łatanie pieniędzmi samorządów dziur w zatrudnieniu