Musimy lepiej wykorzystywać odpady

Bez spalarni nie da się domknąć systemu gospodarki w obiegu zamkniętym, a na pewno nie da się tego zrobić tanio.

Aktualizacja: 06.12.2019 16:44 Publikacja: 06.12.2019 16:44

Gospodarka w obiegu zamkniętym jest wymogiem obecnych czasów. Bez ograniczenia zużycia surowców i kopalin narazimy pokolenie naszych dzieci na niewiadomą przyszłość. Do dzisiaj nie dopracowaliśmy się koncepcji, w jaki sposób zastąpić surowce, które już teraz stanowią o naszym być albo nie być. Surowce energetyczne będące związkami węgla są bazą do wytwarzania wielu niezbędnych do życia produktów, takich jak np. tworzywa sztuczne, ale także są podstawowym źródłem energii w naszych czasach. Mowa tu o ropie naftowej, węglu i gazie ziemnym. Zapamiętajmy z tego wywodu jedną rzecz – musimy zrobić wszystko, aby ograniczyć zużycie surowców energetycznych. Wobec powyższego spróbujmy spojrzeć na gospodarkę w obiegu zamkniętym z perspektywy przysłowiowego Kowalskiego, który generuje odpady i oczekuje, że zostaną one odebrane po najniższych kosztach. Pierwsze wrażenie to wzrost kosztów zagospodarowania odpadów. Wszyscy zadajemy sobie pytanie skąd tak nagły ich wzrost? Odpowiedź jest prosta – selektywna zbiórka surowców musi kosztować więcej – więcej pojazdów i więcej ludzi zaangażowanych w selektywną zbiórkę po prostu kosztuje więcej. Pamiętajmy jednak, że większa ilość pojazdów to także większe zużycie paliw, czyli surowców energetycznych, których zużycie powinniśmy ograniczyć.

Drugim składnikiem mającym wpływ na koszty systemu gospodarowania odpadami jest ich zagospodarowanie. Każda z używanych technologii do zagospodarowania z wyjątkiem termicznego przekształcania odpadów, wymaga dostarczenia energii, czyli powoduje dodatkowe zużycie surowców energetycznych. Dodatkowo większość stosowanych technologii wpływa niekorzystnie na otaczające nas środowisko.

Dramatycznie negatywny wpływ na to środowisko ma składowanie odpadów, będące generatorem gazów cieplarnianych (metan i CO2 ) w ilościach, które trudno sobie wyobrazić. Jedna tona odpadów zdeponowanych na otwartym składowisku generuje ok. 120 m3 gazu zawierającego ok 60% metanu oraz 1285 kg CO2. Stąd też konieczność ograniczenia do minimum składowania odpadów, co jest jednym z kluczowych założeń gospodarki w obiegu zamkniętym.

Rozwiązaniem, a jednocześnie ważnym ogniwem domykającym niejako system gospodarki w obiegu zamkniętym jest zagospodarowanie frakcji resztkowej (czarny pojemnik w obowiązującym systemie selektywnej zbiórki). Czytający z uwagą mogli dostrzec rozwiązanie w tekście powyżej. Technologią, która została przywołana i która nie wymaga dodatkowego wydobycia surowców energetycznych, jest termiczne przetwarzanie odpadów z pełną kogeneracją. Ta skomplikowana nazwa to nic innego jak wykorzystanie odpadów nienadających się do recyklingu, których nie powinniśmy składować, ale wykorzystywać jako paliwo w instalacjach wytwarzających ciepło i energię elektryczną. Takimi instalacjami są współczesne spalarnie. Prawdą jest, że technologia termicznego przetwarzania odpadów jest u nas ciągle technologią mało popularną, a przez zwolenników zero waste nie do końca lubianą. Trudno powiedzieć dlaczego. Być może dlatego, że znajduje się na drugim miejscu wśród najmniej preferowanych technologii zagospodarowania odpadów. Jeżeli prawdą jest to, co mówią niektórzy „znawcy problematyki odpadowej”, a mianowicie, że termiczne przetwarzanie odpadów jest niepotrzebne, to należy sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie – dlaczego Niemcy mają ok. 70 instalacji termicznych, a Francja jeszcze więcej, i dlaczego kraje skandynawskie, które do ochrony środowiska naturalnego przywiązują szczególną wagę, przetwarzają termicznie ponad 50 proc. strumienia generowanych odpadów? Odpowiedź jest prostsza, niż nam się to wydaje. Bez zagospodarowania frakcji resztkowej i odpadów z doczyszczania selektywnej zbiórki, domknięcie cyklu gospodarki w obiegu zamkniętym jest niemożliwe, a osiągnięcie celów UE w zakresie ograniczenia deponowania odpadów na składowiskach (10 proc. w roku 2035) niewykonalne. Kilkudziesięcioletnie doświadczenia płynące z użytkowania setek spalarni tylko w samej Europie pokazują także, że stosowane w nich nowoczesne systemy oczyszczania spalin stanowią gwarancję, że to, co wydobywa się z ich kominów, jest nieszkodliwe dla życia i zdrowia mieszkańców. Może więc warto, abyśmy przyjęli podobny sposób myślenia.

Twierdzimy, że koszty systemu gospodarki odpadami rosną ponad miarę. Relatywnie prostym rozwiązaniem, nad którym należy się zastanowić, jest domknięcie systemu gospodarki w obiegu zamkniętym poprzez zagospodarowanie odpadów resztkowych. Najlepiej to widać na przykładzie miast, gdzie są już takie instalacje, czyli Poznania, Krakowa, Bydgoszczy, Białegostoku, Konina i Szczecina. Tam ogólne koszty zagospodarowania odpadów są znacznie niższe, co przekłada się bezpośrednio na niższe ceny, które muszą płacić mieszkańcy za odbiór odpadów. Na swoje instalacje czekają z niecierpliwością władze Gdańska i Warszawy. Inne samorządy, które dopiero teraz zrozumiały stojące przed nimi wyzwania i zaczęły myśleć o takich instalacjach, muszą mieć jednak świadomość, że budowa spalarni to proces długi i kosztowny. Długi, gdyż budowa i poprzedzające ją postępowanie administracyjne trwają 5–6 lat, a kosztowny dlatego, że takie instalacje, w zależności od wielkości, to koszt od kilkudziesięciu milionów do nawet miliarda złotych.

Rozpoczęliśmy wdrażanie gospodarki w obiegu zamkniętym od selektywnej zbiórki, odnieśliśmy pierwsze sukcesy i porażki na tym polu, więc pora teraz na wspomniane zamknięcie pętli gospodarki w obiegu zamkniętym poprzez zagospodarowanie frakcji resztkowej. Ograniczymy tym sposobem strumień odpadów deponowanych na składowiskach, a jednocześnie przyczynimy się do ograniczenia kosztów gospodarowania odpadami oraz pozyskamy czystą energię elektryczną lub cieplną pochodzącą ze źródła odnawialnego.

Autor jest byłym prezesem MPO w Warszawie, członkiem zarządu Krajowej Izby Gospodarki Odpadami oraz przedstawicielem Izby w międzynarodowej organizacji Municipal Waste Europe

Gospodarka w obiegu zamkniętym jest wymogiem obecnych czasów. Bez ograniczenia zużycia surowców i kopalin narazimy pokolenie naszych dzieci na niewiadomą przyszłość. Do dzisiaj nie dopracowaliśmy się koncepcji, w jaki sposób zastąpić surowce, które już teraz stanowią o naszym być albo nie być. Surowce energetyczne będące związkami węgla są bazą do wytwarzania wielu niezbędnych do życia produktów, takich jak np. tworzywa sztuczne, ale także są podstawowym źródłem energii w naszych czasach. Mowa tu o ropie naftowej, węglu i gazie ziemnym. Zapamiętajmy z tego wywodu jedną rzecz – musimy zrobić wszystko, aby ograniczyć zużycie surowców energetycznych. Wobec powyższego spróbujmy spojrzeć na gospodarkę w obiegu zamkniętym z perspektywy przysłowiowego Kowalskiego, który generuje odpady i oczekuje, że zostaną one odebrane po najniższych kosztach. Pierwsze wrażenie to wzrost kosztów zagospodarowania odpadów. Wszyscy zadajemy sobie pytanie skąd tak nagły ich wzrost? Odpowiedź jest prosta – selektywna zbiórka surowców musi kosztować więcej – więcej pojazdów i więcej ludzi zaangażowanych w selektywną zbiórkę po prostu kosztuje więcej. Pamiętajmy jednak, że większa ilość pojazdów to także większe zużycie paliw, czyli surowców energetycznych, których zużycie powinniśmy ograniczyć.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego