Pomysł na sukces, czyli: wiedza, głupcze!

Wrocław. III miejsce w kategorii miast na prawach powiatu

Publikacja: 20.07.2010 16:42

Kampus Pracze Centrum Badań EIT Plus. Tu będą rodziły się innowacje

Kampus Pracze Centrum Badań EIT Plus. Tu będą rodziły się innowacje

Foto: Fotorzepa

Parafraza słynnego wyborczego hasła Billa Clintona najlepiej oddaje pomysł na gospodarczy rozwój Wrocławia, jaki konsekwentnie realizują od lat władze miasta.

Czerwiec 2010. Podczas panelu dyskusyjnego z okazji pięciolecia działalności Globalnego Centrum Biznesowego Hewlett-Packard we Wrocławiu prezes Jacek Levernes komplementuje miasto jako wyjątkowo przyjazne dla biznesu. To nie czcze pochwały: według najnowszych badań OBOP dla Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości stolica Dolnego Śląska nie ma sobie równych w tej kategorii, co stwierdzili sami przedsiębiorcy z 18 miast, w których prowadzą działalność gospodarczą.

Gospodarka oparta na wiedzy, pomysł prezydenta Rafała Dutkiewicza na Wrocław, jeszcze kilka lat temu był postrzegany jako mrzonka. Bo wprawdzie Siemens i Hewlett-Packard jako pierwsze lokowały tu swe centra obsługi biznesu, ale te określenia były nieco na wyrost – wykonywano w nich najprostsze czynności księgowe. Pięć lat później nikt już nie powie, że idea Dutkiewicza jest rodem z Księżyca. W stolicy Dolnego Śląska do licznej grupy prestiżowych firm audytorskich dołącza McKinsey, który wiosną uruchomił tu czwarte światowe centrum wiedzy, a Jacek Levernes zapowiada, że chce uczynić z Wrocławia kluczowe centrum outsourcingu biznesowego i wspierania procesów decyzyjnych dla HP w całej Europie.

Historia lubi się powtarzać. Z podobnym niedowierzaniem przyjmowano deklarację prezydenta Rafała Dutkiewicza, który w 2005 roku odważnie zapowiedział: przez rok co miesiąc w mieście pojawi się znacząca inwestycja zagraniczna. Ściągnięto ich 13. A dodatkową wisienką na torcie było zlokalizowanie w podwrocławskich Biskupicach Podgórnych fabryki LG, która wraz z kooperantami stworzyła znaczący klaster przemysłu elektronicznego w Europie. Wrocław i obrzeża zapełniły się zagranicznymi firmami produkcyjnymi. Efekt? Bezrobocie, które w 2000 roku wynosiło w mieście 14 proc., spadło do nieco powyżej 3 proc. Nic dziwnego, skoro liczba miejsc pracy wzrosła w ciągu dekady z 200 tys. do grubo ponad pół miliona.

Operacja udała się w dużej mierze dzięki słynnej na całą Polskę „Brygadzie tygrysa” – wydzielonej komórce urzędników, którzy wspierali kompleksowo zagranicznych inwestorów w załatwianiu formalności. Ale od kilku lat miasto konstruuje znacznie bardziej skomplikowany instrument, dzięki któremu nowa fala biznesu opartego na innowacjach, ma się czuć we Wrocławiu bezpiecznie. Know-how to instytucjonalna współpraca nauki i biznesu, stymulowana przez władze miasta, od dostarczania firmom wykwalifikowanych kadr rzecz najważniejszą – maksymalne skrócenie ścieżki od pomysłu do przemysłu.

– Jesteśmy czymś w rodzaju „sprzęgła” pomiędzy firmami a uczelniami – tak rolę samorządu określa prezydent Dutkiewicz. – Zdarza się, że polskie szkoły wyższe bywają sztywne i zardzewiałe, ale na szczęście nie wszystkie. Na przykład wrocławski Uniwersytet Ekonomiczny właśnie uruchamia nowy kierunek studiów – informatykę biznesową. To efekt współpracy środowiska naukowego z biznesowym, sami byśmy tego nie wymyślili – wyjaśnia prezydent Wrocławia.

Miejskie programy i pomysły na wspieranie biznesu można liczyć w dziesiątkach: od zupełnie drobnych, jak np. zwolnienie z podatku od nieruchomości czy tworzenia funduszów pożyczkowych i poręczeniowych, po zapoczątkowane przez Wrocław road show, mające zachęcić do studiowania na wrocławskich uczelniach i kreowanie wizerunku miasta, jako otwartego dynamicznego. Z kopciuszka, jakim był jeszcze dwie dekady temu, Wrocław wyrósł w tej mierze na jedną z największych gwiazd: według badań GoodBrand & Company od Wrocławia lepszą polską marką jest tylko Kościół katolicki i – raptem o 0,6 punktu – Kraków.

Ale współpraca nauki i biznesu we Wrocławiu ma szansę na zakres niemający precedensu w Polsce. Po wieloletnich staraniach i nie bez przeszkód miasto uruchomiło Wrocławskie Centrum Badań EIT Plus, instytucję naukowo-badawczą, ściśle współpracującą z innowacyjnym biznesem. Minister nauki Barbara Kudrycka powiedziała o niej pod koniec czerwca, że ma szansę stać się lokomotywą polskiej nauki. Wrocławski EIT Plus jest przykładem szczególnej determinacji samorządu Wrocławia: miasto, przegrawszy walkę o stworzenie Węzła Wiedzy i Innowacji Europejskiego Instytutu Technologicznego, projektu mającego być odpowiedzią na strukturę zbudowaną w ramach Massachusetts Institute of Technology, utworzyło własny, w ramach którego współpracują wszystkie wrocławskie uczelnie. Na realizację dwóch projektów: nanotechnologicznego biotechnologicznego WCB EIT Plus już otrzymał z Ministerstwa Nauki ponad 700 mln zł.

– Wrocławowi nie grozi „przegrzanie”. Rynek jest tu chłonny, im więcej firm tu przychodzi, tym paradoksalnie łatwiej jest wejść następnym – ocenia strategię miasta Paweł Panczyj z firmy doradczej Ernst & Young, były szef słynnej „Brygady tygrysa”.

– Wrocław to takie HP city, czyli huge potential city (miasto z ogromnym potencjałem)

– zgadza się z nim prof. Bogusław Fiedor, rektor wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. On, ale także inni rektorzy wrocławskich szkół wyższych długo mogliby wymieniać liczne przykłady partnerskiej współpracy nauki i biznesu. Diagnozy funkcjonowania samorządowego sprzęgła podjął się podczas czerwcowej debaty we Wrocławiu wiceminister gospodarki Rafał Baniak. – Dziś siedzimy tu we wspólnym gronie i mamy prezesa dużej firmy, prezydenta miasta i rektora uczelni. To niestety nie jest norma we wszystkich polskich miastach.

Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy