Panie marszałku, rozpoczął pan już tegoroczny sezon żeglarski?
Jeszcze nie i przyznam, że już trochę tęsknię za wodą. Obowiązki zawodowe pochłaniają mi jednak znaczną część czasu, a do tego trzeba jeszcze trafić na odpowiednią pogodę, z czym w tym roku bywało różnie. Nie wszystkie pasje da się pogodzić tak, jak by się chciało. Przez ostatnie miesiące musiało mi wystarczyć bieganie, a w ostatnich dniach także motocykl. To akurat można zorganizować spontanicznie. Objeżdżając czy obiegając jeziora, również czuję klimat naszego regionu, choć oczywiście każdy żeglarz powie, że to jednak nie to samo…
To miało być pierwsze lato z darmowym odbiorem ścieków na mazurskich jeziorach, a jednak się nie udało. Dlaczego?
Mówimy o bardzo dużym przedsięwzięciu, które obejmuje kilkadziesiąt portów i marin w całym systemie Wielkich Jezior Mazurskich. To oznacza konieczność uzgodnień organizacyjnych, technicznych i finansowych pomiędzy wieloma partnerami. Takie projekty często wymagają więcej czasu, niż pierwotnie zakładamy. Nie dlatego, że brakuje woli, ale dlatego, że muszą być dobrze przygotowane i dopięte formalnie. Najważniejsze jest jednak to, że cel pozostaje niezmienny.
Chcemy stworzyć skuteczny system, który będzie zachęcał żeglarzy do odpowiedzialnego korzystania z jezior. Traktujemy ten projekt absolutnie priorytetowo, bo dotyczy przyszłości Mazur, jakości naszych wód i ochrony środowiska. Nie mam wątpliwości, że ten system zostanie uruchomiony.
Co można na tę chwilę zrobić, by ścieki i tzw. szara woda nie trafiały do Wielkich Jezior Mazurskich?
Ochrona jezior wymaga połączenia inwestycji, edukacji i skutecznego egzekwowania przepisów. Jako samorząd województwa możemy wspierać rozwój infrastruktury portowej i sanitarnej, współpracować z samorządami lokalnymi oraz prowadzić działania edukacyjne. Ogromne znaczenie ma tu świadomość i edukacja, bo w praktyce zbyt często patrzymy na własne działania przez pryzmat wygody czy oszczędności czasu. Tymczasem odpowiedzialne korzystanie z jezior to kwestia wspólnego interesu.
Dlatego dziś najważniejsze jest to, by korzystać z infrastruktury, która już funkcjonuje w portach i marinach. Równolegle apelujemy o zwykłą odpowiedzialność, o niewylewanie nieczystości do jezior. To nie jest wyłącznie kwestia przepisów, ale troski o miejsce, które jest naszym wspólnym dobrem i największym atutem regionu.
W czasie długiego czerwcowego weekendu dużo było turystów na Warmii i Mazurach? Ma pan jakieś dane na ten temat?
Pierwsze sygnały płynące z branży turystycznej są bardzo pozytywne. W tym czasie odwiedziłem Mikołajki, gdzie organizowaliśmy Mikołajki Rally połączone z wyścigiem klasyków – to dodatkowo przyciągnęło wielu gości i stworzyło bardzo dobrą atmosferę na początku sezonu.
Ten pierwszy długi weekend zawsze traktujemy jako swoisty sprawdzian przed głównym sezonem. Z rozmów z przedsiębiorcami i samorządami wynika, że zainteresowanie regionem pozostaje wysokie. Oczywiście w przypadku Warmii i Mazur bardzo dużo zależy od pogody, to ona wciąż ma ogromny wpływ na decyzje turystów.
Czytaj więcej
W ciągu ostatnich piętnastu lat, do ubiegłego roku odbudowanych zostało 78 km tras kolejowych. Mamy ambitny plan, żeby w najbliższych trzech latach...
Czyli tradycyjnie – w lipcu i sierpniu spodziewacie się największej liczby gości?
Tak, to naturalny rytm, który utrzymuje się od lat. Lipiec i sierpień pozostają szczytem sezonu, ale jednocześnie obserwujemy bardzo pozytywną zmianę – sezon turystyczny się wydłuża. Coraz więcej osób przyjeżdża do nas także wiosną i jesienią. To efekt rozwoju oferty całorocznej, inwestycji w kulturę, sport i turystykę aktywną, ale też zmiany stylu życia. Zwłaszcza młodsze pokolenia inaczej podchodzą do wypoczynku – nie jest już on wyłącznie związany z plażą i pogodą.
Widać wyraźnie rosnącą popularność tego, co można nazwać „countryside trendem” – potrzebą spokoju, kontaktu z naturą i bardziej spokojnego tempa życia. To styl, który w dużych miastach staje się coraz bardziej deficytowy, a Warmia i Mazury odpowiadają na tę potrzebę w sposób naturalny. Mamy tu przestrzeń, ciszę, jeziora i krajobraz, który pozwala odetchnąć.
Na turystów czekają jak co roku tzw. paragony grozy, czy jednak ceny nie poszybowały w tym roku zbyt mocno w górę?
Koszty prowadzenia działalności wzrosły w całym kraju, więc branża turystyczna również odczuwa skutki inflacji oraz wzrostu cen energii i usług. To jest obiektywna rzeczywistość, z którą mierzą się przedsiębiorcy nie tylko na Warmii i Mazurach, ale w całej Polsce.
Mam jednak trochę dystansu do samego określenia „paragony grozy”. Mam wrażenie, że dziś zarówno w kraju, jak i za granicą oferta noclegowa, gastronomiczna czy rekreacyjna jest na tyle zróżnicowana, że każdy może znaleźć propozycję dopasowaną do swoich możliwości i oczekiwań. Dodatkowo dostęp do informacji jest dziś nieporównywalnie większy niż kiedyś – ceny, opinie, standard usług są widoczne jeszcze przed wyjazdem.
Warmia i Mazury pozostają pod tym względem bardzo różnorodne i to jest nasza siła, a nie problem. Uważam, że najważniejszy jest zawsze stosunek jakości do ceny i tym próbujmy się zawsze kierować.
Czy na Warmię i Mazury wracają turyści, którzy korzystali z lokalnego tzw. bonu turystycznego jesienią ubiegłego roku czy wiosną tego roku?
Odpowiem szerzej, niż tylko w kontekście samego bonu, bo turystyka nie kończy się na jednym programie czy jednym sezonie. My patrzymy na nią całościowo jako na doświadczenie regionu, które zaczyna się dużo wcześniej niż sam przyjazd. Dlatego oprócz oferty noclegowej i przyrodniczej budujemy także „otoczenie” turystyki, czyli wydarzenia kulturalne, festiwale muzyczne, imprezy sportowe, ale też ofertę dla rodzin czy seniorów. To wszystko razem składa się na obraz Warmii i Mazur, który zostaje w pamięci gości. I z tego, co widzimy, turyści wracają.
Wracają ci, którzy przyjechali na wydarzenia i odkryli, że oprócz emocji mają tu świetne warunki do odpoczynku. Wracają kibice, którzy przy okazji zawodów poznali region z innej strony. Wracają też sportowcy, którzy brali udział w imprezach międzynarodowych – triathlonach czy turniejach siatkówki plażowej – a później przyjeżdżają już prywatnie, z rodzinami.
Dla nas to najlepszy sygnał, że region „działa” nie tylko w trakcie wydarzenia, ale również po nim. I to jest dla mnie ważniejsze niż sam mechanizm, który przyciągnął turystę po raz pierwszy.
Ten projekt z bonem turystycznym będzie kontynuowany, czy samorząd nie ma na to środków?
Tym razem liczymy na uruchomienie programu jesienią we współpracy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, które przygotowuje program „Czek Turystyczny”. Jego celem jest wsparcie regionów, które odczuwają pośrednie skutki wojny w Ukrainie. Dotyczy to również Warmii i Mazur. Przygotowujemy wniosek i jestem dobrej myśli.
Czytaj więcej
Granice między śląskimi miastami są dziś właściwie symboliczne, wręcz się zacierają. Metropolia, żeby zyskiwać na efektywności, musi żyć w oparciu...
Około 76 mln zł ma kosztować modernizacja Muzeum Warmii i Mazur i Zamku Kapituły Warmińskiej w Olsztynie. Kiedy i co się zmieni?
Prace powinny rozpocząć się pod koniec tego roku i potrwają około trzech lat. W tym czasie zamek będzie zamknięty dla zwiedzających, a muzeum przeniesie swoją działalność do innych oddziałów. To duża, kompleksowa inwestycja. Nie chodzi tu tylko o remont w sensie budowlanym, ale o przywrócenie pełnej funkcjonalności temu miejscu i dostosowanie go do współczesnych standardów muzealnych. Zostaną odnowione i zabezpieczone wszystkie najważniejsze elementy zamku – od konstrukcji i dachów, przez wnętrza, aż po dziedziniec.
Ważnym elementem będzie też poprawa dostępności i warunków do prezentowania zbiorów. To inwestycja, która ma sprawić, że zamek – jeden z najważniejszych symboli Warmii i Mazur – będzie mógł pełniej opowiadać swoją historię kolejnym pokoleniom i będzie jednym z nowocześniejszych muzeów tego typu w Europie.
A dużo środków samorząd województwa przeznaczył w tym roku na rozwój turystyki? Na co dokładnie idą te pieniądze?
Sporo. Mówimy dziś o jednym z największych programów inwestycji w turystykę i dziedzictwo kulturowe w historii regionu. Są to zarówno środki własne samorządu województwa, jak i fundusze europejskie, które pozwalają realizować projekty o naprawdę dużej skali. Tylko na przedsięwzięcia związane ze Szlakiem Kopernikowskim przeznaczamy ponad 110 mln zł.
W jego ramach powstanie Europejskie Centrum Copernicus we Fromborku, modernizowane będzie Olsztyńskie Planetarium wraz z habitatem księżycowym, a cały szlak zostanie rozwinięty jako spójny, nowoczesny produkt turystyczny o znaczeniu ponadregionalnym.
Bardzo ważnym elementem naszych działań jest także turystyka wodna i aktywna. Tu kluczową inwestycją jest projekt „Pisa–Narew – szlak aktywnej turystyki wodnej”, którego wartość przekracza 152 mln zł. Dzięki niemu rozwijana będzie infrastruktura kajakowa i żeglarska – przystanie, miejsca postojowe oraz zaplecze dla turystów wodnych, również na terenie Warmii i Mazur.
A co dla rowerzystów? Rozwijana jest dalej Mazurska Pętla Rowerowa, czyli trasa wokół Wielkich Jezior Mazurskich? Realizowane są jakieś inne projekty?
Widzimy zainteresowanie i potencjał w tej dziedzinie. Projekty związane z Mazurską Pętlą Rowerową, Canal Velo czy nowymi trasami subregionalnymi wchodzą w decydujące etapy realizacji. Naszym celem jest stworzenie spójnej sieci, która pozwoli zwiedzać region bezpiecznie i komfortowo, a jednocześnie będzie impulsem rozwojowym dla lokalnych przedsiębiorców. Równolegle inwestujemy w turystykę aktywną. Powstają również lokalne przedsięwzięcia, takie jak trasa Orneta–Lidzbark Warmiński, rozwój szlaków w gminach Biskupiec i Barczewo czy infrastruktura kajakowa i rowerowa w Olsztynie.
Dwa lata temu zapowiadał pan, że kierunki rozwoju regionu opierają się na czterech głównych inteligentnych specjalizacjach: ekonomia wody, żywność wysokiej jakości, drewno i meblarstwo oraz zdrowe życie. Co z nich udało się już wdrożyć lub jest właśnie wdrażane?
Podtrzymuję tę tezę. To nie są branże wybrane przypadkowo. Wynikają z potencjału Warmii i Mazur, z tego, co mamy naturalnie najsilniejsze i wokół czego możemy budować przewagi konkurencyjne. Dziś coraz częściej widzimy, że przedsiębiorcy szukają innowacyjnych rozwiązań właśnie w tych obszarach, a współpraca biznesu z uczelniami i instytucjami badawczymi staje się coraz bardziej naturalna. Mocno stawiamy na rozwój usług związanych ze zdrowym stylem życia, turystyką senioralną czy uzdrowiskową. Coraz więcej osób szuka miejsc, które oferują nie tylko wypoczynek, ale także poprawę jakości życia, regenerację i kontakt z naturą. Warmia i Mazury mają w tym zakresie ogromny potencjał.
A jak to się przekłada na rozwój regionu, na ściąganie nowych mieszkańców na Warmię i Mazury?
Nie oszukujmy się – nie wygramy z największymi metropoliami samą liczbą mieszkańców czy skalą rynku pracy. Ale też nie musimy. Naszą szansą jest coś innego. Coraz więcej osób zadaje sobie dziś pytanie nie tylko „gdzie zarobię więcej?”, ale również „gdzie chcę żyć?”. A wtedy do głosu dochodzą takie kwestie jak jakość środowiska, dostęp do natury, mniejsze korki, krótszy czas dojazdu do pracy czy po prostu komfort życia. Warmia i Mazury mają tu bardzo mocne argumenty.
Oferujemy przestrzeń, czyste środowisko, coraz lepszą infrastrukturę i dobre warunki do prowadzenia biznesu. Jednocześnie rozwijają się usługi publiczne, oferta kulturalna i turystyczna, co sprawia, że region staje się atrakcyjny nie tylko dla turystów, ale również dla osób, które myślą o związaniu z nim swojej przyszłości. Jestem przekonany, że przyszłość Warmii i Mazur nie polega na kopiowaniu największych miast, ale na budowaniu własnej przewagi.