Pani prezydent, ile w mieście jest kopalni? Jaki procent mieszkańców utrzymuje się z działalności górniczej lub okołogórniczej?

Jastrzębie-Zdrój to miasto górnicze, powstałe w jednym celu: eksploatacji węgla koksowego. Obecnie w mieście funkcjonują trzy kopalnie. Działające tu przedsiębiorstwo górnicze zatrudnia blisko 23 tys. pracowników. Około 1/4 z nich to jastrzębianie. Warto pamiętać, że praktycznie wszyscy mieszkańcy miasta są pośrednio lub bezpośrednio związani z sektorem wydobywczym – poprzez łańcuch dostaw i powiązań – czy to pracując w handlu, usługach czy firmach okołogórniczych.

Węgiel ma znowu swoje pięć minut. Według najnowszych danych Agencji Rozwoju Przemysłu w marcu wydobycie węgla wyniosło 5 mln 483,8 tys. ton i było najwyższe od ponad trzech lat. Jak pani myśli, czym to jest spowodowane?

Węgiel wydobywany w jastrzębskich kopalniach jest węglem koksowym, niezbędnym do produkcji stali. Został wpisany na listę surowców strategicznych UE. Nie prowadzimy badań i analiz dotyczących wydobycia węgla energetycznego. Jeśli chodzi o węgiel koksowy, to Jastrzębska Spółka Węglowa wydobywa rocznie ok. 15 mln ton, które są wykorzystywane w całej Europie Środkowej i nie tylko.

Kwietniowe tragedie w kopalniach Zofiówka i Pniówek mocno dotknęły lokalną społeczność?

Oczywiście. To dwie ogromne tragedie, które wydarzyły się w ciągu zaledwie kilku dni. Praktycznie z godziny na godzinę docierały do nas coraz bardziej dramatyczne wiadomości. Łącznie za zmarłych i zaginionych uznaje się 26 górników. Wszyscy jesteśmy tym bardzo poruszeni.

To jedne z najtragiczniejszych dni w historii naszego miasta. Naturalną reakcją na te wydarzenia było ogłoszenie żałoby w naszym mieście. Trwała ona łącznie od 22 do 28 kwietnia. Na 2 maja zaplanowaliśmy obchody Dnia Flagi. Miało być to radosne święto, lecz musieliśmy zmienić jego charakter.

Wspólny marsz mieszkańców ulicami miasta z 600-metrową flagą stał się okazją do zadumy, a przede wszystkim pokazania solidarności z poszkodowanymi i ich rodzinami. Przyszły na niego prawdziwe tłumy.

Czytaj więcej

Prezydent Bydgoszczy: Co odczuwamy w portfelach, miasto odczuwa w budżecie
Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Do 2049 roku Polska ma odejść od wydobywania węgla. Ta data – pani zdaniem – jest możliwa?

– Nie tylko Polska, ale cała Unia Europejska, zgodnie z wyzwaniami Europejskiego Zielonego Ładu, do 2050 roku ma stać się neutralna dla klimatu. Takie są założenia. Czy okażą się realne? To zweryfikuje czas. Będzie to zależne między innymi od możliwości wykorzystania przez nas narzędzi, które zawiera Mechanizm Sprawiedliwej Transformacji. Niezbędne jest także wprowadzenie odpowiednich zmian w polskim prawodawstwie i gospodarce, które pozwolą wykorzystać pomoc zewnętrzną i przygotować mieszkańców do pewnej rewolucji.

Kryzys klimatyczny jest faktem. Transformacja ekologiczna, społeczna i gospodarcza jest niezbędna. Kluczowe dla jej sukcesu jest prowadzenie rzetelnych działań informacyjnych. Musimy uświadomić mieszkańcom, że głównym celem sprawiedliwej transformacji jest zagwarantowanie, że nikt nie pozostanie w tyle, że uda nam się zminimalizować koszty społeczne.

Transformacja górnictwa powinna się już powoli zaczynać. Widać to już na Śląsku?

W Jastrzębiu-Zdroju na pewno. Jak wspomniałam, węgiel wydobywany w naszych kopalniach jest węglem koksowym, niezbędnym do produkcji stali i wpisanym na listę surowców strategicznych UE. Możemy założyć, że w naszym mieście nadal będzie się odbywało jego wydobycie. Nie oznacza to jednak, że nie prowadzimy działań związanych z transformacją społeczną i gospodarczą.

Uczestniczymy we wszystkich pracach związanych z transformacją: zarówno indywidualnie, w Brukseli, w Komitecie Regionów, jak i we współpracy z marszałkiem, Subregionem Zachodnim, Forum Burmistrzów WWF... Złożyliśmy projekty zarówno do Terytorialnego Programu Sprawiedliwej Transformacji Województwa Śląskiego, jak i do Krajowego Programu Sprawiedliwej Transformacji.

Realizujemy już nową strategię rozwoju miasta nastawioną właśnie na transformację. Stawiamy w niej między innymi na sektor IT, usług nowoczesnych oraz przemysłu czasu wolnego. Jastrzębie-Zdrój ma ogromne szanse na rozwój turystyki weekendowej i biznesowej – ze względu na tradycje uzdrowiskowe i unikatową przedwojenną dzielnicę Zdrój, a także jego położenie i współczesne atrakcje.

Kiedy do górniczych miast i gmin mogą trafić środki związane z tą transformacją?

My jesteśmy gotowi do działania i czekamy na pierwsze konkursy i rundy aplikacyjne – zarówno w ramach programu regionalnego, jak i ogólnokrajowych. Z informacji nam przekazywanych na oficjalnych spotkaniach wiemy, że należy się ich spodziewać w przyszłym roku. Myślę, że na to pytanie powinny odpowiedzieć osoby w Urzędzie Marszałkowskim czy też w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

Czytaj więcej

Prezydent Torunia: Z czasem entuzjazm pomagających opada

Miasto liczyło już, jakie środki będą potrzebne, by proces rezygnacji z górnictwa przebiegał jak najmniej boleśnie dla mieszkańców?

To będą setki milionów euro – w optymistycznym wariancie. Jastrzębie-Zdrój przygotowało projekty związane z transformacją miasta. Tworzymy warunki sprzyjające rozwojowi gospodarki, konkurencyjności i napływowi inwestorów zewnętrznych uruchamiających nowe miejsca pracy.

Od zeszłego roku działa centrum kompetencyjne Enter Jastrzębie. Współpracujemy z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną w zakresie uruchomienia akceleratora biznesu – KSSENON, rewitalizujemy dzielnicę uzdrowiskową.

Trwają prace remontowe związane z powstaniem w pogórniczej łaźni Instytutu Dziedzictwa i Dialogu–Łaźnia Moszczenica. Będzie on łączył w sobie funkcje kulturalne, społeczne i biznesowe, stając się symbolem przemian Jastrzębia-Zdroju. Mamy podpisane porozumienie i przygotowujemy koncepcję zamiany przeznaczenia terenu po kopalni Jastrzębie – zakładamy w niej również funkcje kulturalne, turystyczne, społeczne i biznesowe (centrum biurowe i park logistyczny). W tym zakresie działamy wspólnie z ościennymi gminami i KSSE. W nowym studium kierunków zagospodarowania przestrzennego wyznaczyliśmy ponad 160 ha pod nowe inwestycje.

To wszystko, a wymieniam tylko część zadań, wymaga ogromnych nakładów. Miasta na to nie stać. Bezwzględnie potrzebne są środki zewnętrzne. By ukazać skalę, wspomnę, że Niemcy na działania związane z odejściem od wydobycia węgla w niektórych landach, tylko w latach 1998–2018 i tylko ze swojego budżetu centralnego, przeznaczyły łącznie ok. 40 mld euro.

Jest szansa, że tereny po zamykanych kopalniach zostaną przekazane samorządom?

Chciałabym, żeby nie była to szansa, ale realna możliwość. Zabiegamy, żeby zostały one przekazane albo jednostkom samorządu terytorialnego, albo specjalnym strefom ekonomicznym – podmiotom wyspecjalizowanym w pozyskiwaniu inwestorów, dysponującym narzędziami i środkami.

Ale przekazanie to może nastąpić tylko po gruntownej i kompleksowej rekultywacji dokonanej przez przedsiębiorstwo górnicze lub SRK. Zabiegamy o zmiany w prawodawstwie, które sprawią, że te procesy będą przebiegały szybciej. Staramy się o to wszelkimi kanałami, również poprzez podkomisję ds. sprawiedliwej transformacji w Sejmie. Nie możemy zaprzepaścić szansy na pozyskanie tych środków.

Jakie są plany wobec takich terenów w Jastrzębiu?

Brak jasnej koncepcji i pomysłu na zagospodarowanie terenów po KWK Moszczenica doprowadził do sytuacji, w której dopiero teraz, wiele lat po zaprzestaniu wydobycia, obszar ten nabiera kształtów i zostaje przywrócony miastu. Nie chcemy podobnej sytuacji w związku z KWK JAS-MOS, której tereny i budynki zgodnie z prawem zostały przekazane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Dlatego w zeszłym roku podpisaliśmy porozumienie z sąsiednimi gminami – Mszaną, Godowem i Świerklanami – oraz Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną i tworzymy koncepcję zagospodarowania terenu. Nasz projekt zakłada, że na terenie KWK JAS-MOS powstaną inwestycje związane z sektorem IT oraz sektorem usług dla biznesu, a także przemysłem logistycznym.

Największymi naszymi wyzwaniami są rozwiązania prawne związane z własnością terenu, który obecnie jest w posiadaniu SRK. Istotne dla przyszłości miasta jest to, aby obszar ten został sprzedany lub przekazany w całości zgodnie z założeniami roboczej koncepcji.

Jakie branże – pani zdaniem – mogą się rozwijać w przyszłości na terenach pogórniczych?

My stawiamy z jednej strony na te związane z przemysłem 4.0, czyli automatykę, sektor usług nowoczesnych, sektor IT, a z drugiej na rozwój przemysłu czasu wolnego, czyli turystyki weekendowej, turystyki aktywnej i turystyki biznesowej. Tereny pogórnicze, pokopalniane w mieście to także doskonałe lokalizacje dla sektora logistycznego i produkcyjnego. Szczególnie biorąc pod uwagę zaplecze kadrowe i możliwości zmiany kwalifikacji wśród dotychczasowych pracowników sektora wydobywczego. Musimy pamiętać, że każda gmina ma inną specyfikę, inny potencjał, a co za tym idzie, inne potrzeby.

Czytaj więcej

Prezydent Olsztyna: Każdego dnia dzieci uchodźców są zapisywane do naszych szkół

Zmieńmy temat. Od pięciu lat miastem partnerskim Jastrzębia jest ukraiński Borszczów. W czasie trwającej wojny Jastrzębie jakoś specjalnie wspiera to miasto?

Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami Borszczowa. Na bieżąco informują nas o swoich potrzebach. Jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie, gdy sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, wysłaliśmy do naszego miasta partnerskiego pismo, w którym zapewnialiśmy o wsparciu.

Kilka dni później, już w wojennej rzeczywistości, władze Borszczowa przesłały listę najpilniejszych potrzeb. W dwóch transportach z pomocą humanitarną przekazaliśmy między innymi wóz pożarniczy oraz agregat prądotwórczy do zasilania sieci wodociągowej, a także mnóstwo rzeczy, które mogą przydać się na co dzień w wojennej rzeczywistości: np. śpiwory, latarki, baterie, środki pomocy medycznej.

W pomoc dla Borszczowa zaangażowali się jastrzębianie, którzy bardzo hojnie przekazywali rzeczy niezbędne mężczyznom jadącym na front.

Jestem ogromnie dumna z zaangażowania naszych mieszkańców. Również dlatego, że tak otwarcie przyjęli uchodźców, którzy przyjechali do naszego miasta. Było to łącznie ponad 1100 osób uciekających przed wojną. Prawie wszyscy znaleźli gościnę w prywatnych mieszkaniach.

Zmiany podatkowe spowodowane Polskim Ładem dotknęły budżet miasta? Musi zaciągnąć jakieś kredyty czy odkładać inwestycje?

Trudno w tej chwili jednoznacznie oszacować, jak długofalowo Polski Ład wpłynie na nasz budżet. Z tym programem wiąże się zmiana wysokości wpływów z podatków PIT i CIT, z pewnością wzrosną też nasze wydatki.

Staramy się nie przekładać zaplanowanych wcześniej inwestycji – budżet był tak oszacowany, że zabezpieczał ich realizację. Jeżeli wystąpi konieczność zwiększenia budżetu po rozstrzygniętych przetargach, będziemy musieli ten koszt pokryć z kredytów lub obligacji.

Jastrzębie jest bodaj największym miastem w Europie pozbawionym kolei. Ostatni pociąg odjechał ze stacji w mieście w lutym 2001 roku. Ma powrócić za sześć lat. To pani zdaniem realne?

Wszystko zależy od warunków geologicznych i technicznych. Obecnie trwają prace związane z opracowaniem Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowego linii kolejowej nr 170 Katowice – granica państwa – Ostrawa, czy linii wzdłuż autostrady A1, budowanej w ramach CPK. Pod koniec kwietnia otrzymaliśmy informację, że wniosek, który do rządowego programu Kolej+ złożył w listopadzie 2021 roku marszałek województwa śląskiego wraz z partnerami – miastem Jastrzębie-Zdrój, Czerwionką-Leszczyny, Żorami i Pawłowicami, znalazł się na liście rankingowej.

Jego pierwszym etapem będzie właśnie studium techniczne. Dopiero na tej podstawie będzie można stwierdzić, czy powrót kolei za sześć lat jest możliwy. Jastrzębianie na to czekają, a my robimy wszystko, żeby tak się stało.