Ilu dokładnie mieszkańców liczy Przemyśl? Ta liczba rośnie, czy nie maleje?

Według danych z 31 grudnia ubiegłego roku w nadsańskim mieście zameldowanych jest 57509 osób. Są to zameldowania tzw. stałe. Oprócz nich, w Przemyślu czasowo zameldowanych jest 2040 osób.

Z powodu koronawirusa – w Polsce zmarło już niemal tyle osób, ilu ma mieszkańców Przemyśl. Te liczby działają jakoś na pana?

Każda śmierć jest tragedią. Wszystkie ofiary panującej pandemii to osobny dramat rodziny, przyjaciół, matki, ojca, żony, męża czy dzieci. Oczywiście, skala tych tragedii, od czasu rozpoczęcia pandemii jest porażająca. Musimy o tym pamiętać i dbać o siebie. I wierzyć, że już niedługo pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 stanie się dla nas tylko ponurym wspomnieniem. Zastanawiając się nad tak wieloma, często przedwczesnymi zgonami nie możemy wziąć pod rozwagę wielu, coraz głośniej rozbrzmiewających głosów polskich lekarzy, specjalistów i autorytetów na temat przyczyny takich, a nie innych statystyk. Wskazują oni bowiem, iż za tymi przerażającymi liczbami nie do końca kryje się sam COVID-19, a raczej ogromny problem z dostępem Polaków do służby zdrowia. Niestety, system teleporad nie jest w stanie zastąpić bezpośredniego kontaktu z lekarzem, zbyt rzadko lekarz może dokonać trafnej diagnozy na podstawie rozmowy telefonicznej z pacjentem.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd ma pomysł na tańsze śmieci. Będą stawki maksymalne?

W Przemyślu powstaną punkty szczepień powszechnych? Czy nie ma takiej potrzeby?

Owszem, w Przemyślu powstanie co najmniej jeden punkt szczepień masowych, który będzie się mieścić w siedzibie Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Mickiewicza. Zorganizowanie takiego punktu wynika z oczekiwań wojewody, ale jesteśmy przygotowani na to, aby tych punktów powstało w Przemyślu zdecydowanie więcej. Jesteśmy otwarci na współpracę z podmiotami leczniczymi realizującymi szczepienia. Rozważamy również możliwość uruchomienia w mieście tzw. szczepieniowego punktu drive thru.

Gdy przyjdzie pana kolej zaszczepi się pan na koronawirusa. Pytam bo był pan w przeszłości przedstawiany jako zadeklarowany antyszczepionkowiec?.

Uważam, że kwestia szczepień przeciw Covid-19 nie powinna wykraczać poza sferę prywatności. Decyzja o zaszczepieniu się lub nie, jest autonomicznym wyborem każdego z nas i tak powinno pozostać. Proszę, aby nigdy więcej nie zestawiać z moim nazwiskiem wyrażenia „zadeklarowany antyszczepionkowiec”. To fałszywe twierdzenie, powielane od lat przez osoby czy media, które nie zadały sobie trudu zgłębienia tematu związanego z moją działalnością poselską – a dokładnie z pracami Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych, z którym miałem sposobność pracować. Wielokrotnie dementowałem owe, krzywdzące i nieprawdziwe stwierdzenie. Będę niezmiernie wdzięczny za niepowielanie go w przyszłości.

CZYTAJ TAKŻE: Recyklingowe błędne koło. Dlaczego odbiór śmieci będzie wyłącznie drożeć

Najbliższych; rodziców, teściów współpracowników namawia pan do szczepień, czy wręcz przeciwnie odwodzi?

Jak wcześniej wspomniałem jest to indywidualna decyzja każdego z nas. Mam w rodzinie osoby, które zaszczepiły się w pierwszym możliwym terminie, jak również takie, które nie spieszą się ze szczepieniem. Podobnie sprawa wygląda ze współpracownikami. Jako urząd i podległe jednostki przygotowujemy się do uruchomienia zakładowego punktu szczepień, ale decyzja o szczepieniu zawsze pozostanie w gestii pracowników.

Jak miasto Przemyśl radzi sobie w pandemii? Dochody budżetu miasta spadły? Bardzo?

Ubytek dochodów gminy miejskiej Przemyśl w 2020 roku, wynikający z przeciwdziałania COVID-19 jest całkiem spory. Składają się na niego między innymi straty z tytułu: rozłożenia na raty i odroczenia terminu płatności (1.466.248 zł), z tytułu umorzenia i niedochodzenia należności (334.364 zł) i inne. Ubytek dochodów za 2020 roku z tytułu udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) wynosi 1.844.823 zł. Należy jednak przypomnieć, iż to nie koniec naszej „pandemicznej drogi”. Mamy rok 2021 i właściwie żadnych nadziei na rychłe zakończenie pandemii i związanych z nią obostrzeń. Wszystko więc wskazuje na to, że podsumowując rok bieżący, sytuacja ekonomiczna naszego miasta i jego mieszkańców – podobnie jak i innych miast w Polsce – nadal będzie nie do pozazdroszczenia.

Czy miasto musiało zrezygnować bądź zawieść jakieś inwestycje?

Póki co, na bieżąco realizujemy wszystkie zaplanowane wcześniej inwestycje oraz kończymy te, które rozpoczęliśmy jeszcze przed nastaniem pandemii. Nie jest to łatwe zadanie zwłaszcza, że z większością zadań musimy radzić sobie sami. Czas, w którym tkwimy od ponad roku, jest szczególny. Samorządy w miarę swoich możliwości niosą pomoc najbardziej dotkniętym, niestety nikt nie chce pomóc w tej kwestii samorządom. Można odnieść wrażenie, iż są one traktowane przez rządzących (oględnie mówiąc) po macoszemu. W związku z czym realizacja zamierzeń inwestycyjnych wiąże się z nie lada odwagą i podejmowaniem ogromnego wysiłku na wielu polach samorządowej działalności.

Do miasta trafiły pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych? Dużo? Na co poszły bądź będą przeznaczone?

Z pierwszej puli otrzymaliśmy 2.127.964 zł, które Rada Miejska przeznaczyła na wykonanie nawierzchni bitumicznej ulicy Kruhelskiej ( 312 tys. zł), przebudowę odcinka ulicy Lwowskiej leżącej w ciągu drogi krajowej nr 28 (Zator-Przemyśl-granica państwa) ( 316 tys. zł) przebudowę drogi gminnej ulicy Mierosławskiego (750 tys. zł) czy przebudowę drogi gminnej ulicy Kruhel Wielki – 140 tys. zł Pieniądze przeznaczono też na przebudowę instalacji elektrycznej w Szkole Podstawowej nr 14 – złotych oraz zakup agregatu i orurowania lodowiska mobilnego – 460 000 zł. W ramach „drugiego rozdania” środków z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych Gmina Miejska Przemyśl złożyła sześć projektów na przebudowę i rozbudowę dróg, ale nie uwzględniono jednak żadnego nich. Podczas trzeciego naboru (28 grudnia 2020 r.) w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych Gmina Miejska Przemyśl złożyła trzy projekty na łączną kwotę ponad 25 mln zł Dotyczyły także przebudowy dróg, modernizacji oświetlenia drogowego, budowy instalacji fotowoltaicznej na budynkach użyteczności publicznej, a także przebudowę instalacji elektrycznej wraz z montażem oświetlenia energooszczędnego. Również podczas tej edycji Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych żaden z naszych projektów nie zdobył przychylności rozdzielających środki. Tym razem Przemyśl także nie otrzymał ani złotówki.

Czy drastyczne podwyżki usług komunalnych (śmieci, woda, komunikacja miejska etc.) czekają mieszkańców w tym roku, czy miasto sobie radzi i nie musi sięgać im głębiej do kieszeni?

Za nami – podobnie jak w większości miast i gmin – podwyżka opłat za odbiór odpadów komunalnych, a niebawem zmianie ulegną stawki opłat za wodę. Żadne z powyższych nie wynikają jednak z sytuacji związanej z pandemią. Przemyśl każdego roku zobowiązane jest do ogłoszenia przetargu na zagospodarowanie odpadów wytwarzanych przez mieszkańców. W roku bieżącym osiągnięta w przetargu kwota za całkowity koszt odbioru i zagospodarowania odpadów w 2021 roku wyniosła: 17 mln 646 tys. zł – w tym: 5 mln 186 tys. zł to koszt odbioru, 11 mln 589 tys. zł koszt zagospodarowania i 870 tys. zł koszty administracyjne. W Przemyślu według deklaracji składanych w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Przemyślu odpady produkuje 45 631 mieszkańców (liczba osób wykazanych w deklaracjach). Aby móc ustalić ostateczną stawkę za odpady, musieliśmy podzielić kwotę osiągniętą w przetargach – która jest jednocześnie całkowitym kosztem systemu przez liczbę mieszkańców (według deklaracji). Co ważne, a jednocześnie nie przez wszystkich zrozumiałe jest to, iż w tym wypadku miasto pełni niejako rolę pośrednika pomiędzy firmami.

Samorząd nie ma możliwości ani dopłacania do systemu, ani czerpania z niego zysków. Każda złotówka wpłacona przez mieszkańców miasta do owego systemu, wydatkowana jest wyłącznie na odbiór i zagospodarowanie wytwarzanych przez nich odpadów. Od 2018 roku Wody Polskie stały się regulatorem cen wody w Polsce. W marcu tego roku rozpoczął się kolejny okres, w którym przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne składają wnioski o zatwierdzenie proponowanych taryf za dostarczanie wody i odprowadzenie ścieków. Tak jak poprzednio, czyli w 2018 roku, taryfy są zatwierdzane na trzy lata do przodu. Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu jest w trakcie rozmów z Wodami Polskimi. W tej chwili nie możemy przesądzać wyniku tego dialogu.

– Jeśli chodzi o śmieci, to zapowiedział pan też walkę z osobami śmiecącymi nad Sanem w Przemyślu. Bronią mają być m.in. fotopułapki i surowo egzekucja przepisów prawa przez strażników miejskich. Już ta wojna się zaczęła? Jakie są jej efekty?

Faktycznie od wielu lat walczymy z notorycznym zaśmiecaniem naszego pięknego miasta. Nie jest to bynajmniej problem braku dostępności koszy na śmieci – koszy nie brakuje. Wydaje się jednak, że brakuje wśród mieszkańców poczucia, iż warto zrobić kilka kroków, by wrzucić pustą butelkę lub opakowanie po chrupkach do śmietnika. Zamiast tego, śmieci często zostawiane są tam, gdzie popadnie. W mieście regularnie inicjowane są akcje sprzątania terenów przylegających do najczęściej uczęszczanych traktów w Dolinie Sanu oraz innych miejsc, w których cyklicznie powstają dzikie wysypiska. W takie akcje angażują się przemyślanie, działacze i społecznicy. Niestety często jest tak, iż po całodziennej akcji sprzątania miasta, na drugi dzień ze zdumieniem stwierdzają, że po pracach porządkowych, prowadzonych kilkanaście godzin wcześniej w zasadzie nie ma śladu.

Ubolewamy, że tak niewiele pożytku dają nasze liczne prośby, apele, akcje edukacyjne i społeczne. Podjąłem więc decyzję o podjęciu bardziej radykalnych kroków. Inwestujemy w fotopułapki, a strażnicy miejscy zostali zobowiązani do bezwzględnej walki z trwającą „śmieciową” patologią. Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o skutkach takiego działania. Mam jednak ogromną nadzieję, że ci wszyscy, którzy bezrefleksyjnie zaśmiecają miasto przestaną to robić nie tylko dlatego, że grozić im będą konsekwencje tych czynów, ale dlatego, że zrozumieją, iż to, jak wygląda ich najbliższe otoczenie w dużej mierze zależy wyłącznie od nich.

Połowa kadencji za panem. Zastanawiał się już pan, czy będzie chciał startować w kolejnych wyborach samorządowych?

 Naturalnym jest, że planowanie działań w organizmie jakim jest miasto zajmuje zdecydowanie więcej czasu niż rok, dwa czy nawet pięć lat. Objąłem urząd w bardzo trudnym dla miasta czasie. Spore, źle rozłożone zadłużenie, problemy finansowe miejskich spółek, a do tego nakładające się problemy związane z pandemią. W opinii wieloletnich samorządowców jest to najtrudniejsza kadencja w historii samorządu. Jednocześnie, krok po kroku udaje nam się realizować postawione sobie cele. Z pewnością chciałbym kontynuować tę pracę, ale na ostateczną decyzję o kolejnym starcie mam jeszcze chwilę czasu.

 Tęskni pan za Wiejską, czy jednak w Przemyślu pracuje się lepiej?

Ciężko porównywać pracę posła z pracą samorządowca. Ta druga jest zdecydowanie bardziej wymagająca, ale z drugiej strony dająca poczucie większej sprawczości. Pełniąc mandat posła zawsze starałem się działać w interesie miasta, jako prezydent mam na to bezpośredni wpływ. Wiejską pozostawiam na wizyty i spotkania w celu omówienia potrzeb naszego miasta.