Dotacje dla artystów to jeszcze nic. Zaostrza się spór o miliardy

W konkursie na granty w drugiej turze Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, gdzie do podziału było 4,35 mld zł, startowały chyba wszystkie samorządy w Polsce.
Fot. Pixabay

Jak podzielić skromny tort publicznej pomocy, by wszyscy byli zadowoleni? To proste, trzeba stosować jasne kryteria – radzą samorządowcy.

W konkursie na granty w drugiej turze Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, gdzie do podziału było 4,35 mld zł (ponad dziesięć razy więcej niż fundusze, jakie w atmosferze awantury dzielono niedawno między artystów), startowały chyba wszystkie samorządy w Polsce. Ale pomoc trafiła do ok. 60–70 proc. jednostek, pozostałe nie dostały ani złotówki.

Po ogłoszeniu takich wyników w części samorządów zawrzało. I to nie dlatego, że pieniędzy nie starczyło dla wszystkich (bo tak się często w konkursach zdarza), ale dlatego, że trudno wskazać, na jakich zasadach dokonano podziału. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o politykę.

Kryterium partyjne

– Tylko pobieżny przegląd opublikowanych list pozwala na sformułowanie wniosków, które podważają obiektywność dokonanego podziału – zauważa w swoim stanowisku Związek Miast Polskich. I przedstawia statystyki, z których wynika, że stosowano raczej klucz partyjny niż jakościowy. Według danych urzędy marszałkowskie na swoje inwestycje mają dostać w sumie ok. 330 mln zł, z czego aż 89 proc. trafić ma do ośmiu województw, w których rządzi Zjednoczona Prawica, a do pozostałych ośmiu województw, gdzie rządzi opozycja – tylko 11 proc.

Z kolei wśród 18 stolic województw, na czele których stoją zwykle prezydenci związani z opozycją, dotację otrzymają tylko trzy miasta (Bydgoszcz, Katowice i Szczecin), a wśród pozostałych 48 miast na prawach powiatu – tylko 18.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Opola: rząd dzieli dotacje według partyjnego klucza

Samorządowcy i politycy z regionów, które wydają się szczególnie pokrzywdzone, sięgają jeszcze głębiej w swoich analizach i sprawdzają listy wynikowe punkt po punkcie, nakładając to na sympatie polityczne wygranych i przegranych. I tak, na 70 gmin wchodzących w skład metropolii warszawskiej PiS „rządzi” w ośmiu i wszystkie one dostaną granty, a wśród „opozycyjnych” 68 gmin wyróżniono jedynie 11. – Na dziewięć powiatów PiS rządzi w trzech, i wszystkie trzy dostały. Plus jeden powiat, gdzie większość ma PO – mówi nam samorządowiec proszący o anonimowość.

Płocki radny z PSL wyliczył, że na 18 miast i gmin w regionie 11 jest zarządzanych przez samorządowców z PO, PSL lub bezpartyjnych. I nikt z tego grona nie dostał ani złotówki. Za to każda jednostka, gdzie na czele stoi polityk lub sympatyk PiS, pomoc otrzymała. W ogóle na całym Mazowszu ok. 70 proc. całej puli pomocowej trafi do samorządów związanych z partią rządzącą, a jeśli chodzi o samorząd powiatowy – nawet 90 proc. (to dane podawane przez mazowiecki urząd marszałkowski).

Podobnie w woj. zachodniopomorskim, na dziesięć gmin i miast związanych z PiS – 100 proc. dostało dotacje, a na 120 pozostałych – 30 proc.

Dla bastionów PiS…

Trzeba jasno podkreślić, że statystyki można różnie interpretować, a i też nie wszyscy narzekają na podział. Ale tam, gdzie wydaje się on wyjątkowo niesprawiedliwy, sprzeciw jest silny. – Spoglądając na mapę Polski, wyraźnie widać, że wysokość zaangażowanych środków pokrywa się z mapą poparcia dla PiS, i większość funduszowych pieniędzy trafiła do województw uznawanych za bastiony wyborcze tego ugrupowania – piszą w stanowisku radni Olsztyna. Do samorządów z woj. warmińsko-mazurskiego popłynie 138 mln zł, czyli najmniej wśród najbiedniejszych regionów wschodniej Polski.

Za to do woj. podkarpackiego – aż 452 mln zł. Ale na Warmii i Mazurach marszałek jest z PO, a na Podkarpaciu – z PiS…

Kancelaria Premiera zaprzecza, że wyboru dokonano z klucza partyjnego, i w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” wyjaśnia, że łączna kwota, o jaką wnioskowały samorządy, wielokrotnie przekraczała dostępne środki. Dla wszystkich chętnych pieniędzy by nie starczyło, dlatego komisja rozpatrująca wnioski swoje rekomendacje oparła na kryteriach wskazanych w odpowiedniej uchwale Rady Ministrów (dotyczącej wsparcia inwestycyjnego dla samorządów).

CZYTAJ TAKŻE: Narodowa kwarantanna spustoszy budżet Ustrzyk Dolnych

Ale kryteria są mocno nieprecyzyjne i można je dosyć swobodnie interpretować. To na przykład: „realizacja zasady zrównoważonego rozwoju”; „kompleksowość planowanych inwestycji”; „ograniczenie emisyjności i poziomu ingerencji planowanych inwestycji w środowisko”; „koszt planowanych inwestycji w stosunku do planowanych dochodów jednostki w roku rozpoczęcia inwestycji”.

W związku z tym samorządowcy domagają się, by dla następnych konkursów (nie tylko tych z RFIL) rząd ustalił jasne, niebudzące wątpliwości kryteria wyboru. Pytanie, jakie to powinny być kryteria? Czy lepiej dzielić po równo dla wszystkich (tj. proporcjonalnie do liczby mieszkańców czy dochodów, jak to było w I turze RFIL), czy wspomagać pewną grupę, np. mniej zamożne jednostki?

Dobre doświadczenia

Najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie mierzalnych kryteriów, gospodarczych czy społecznych – mówi nam Grzegorz Kamiński, dyrektor Biura Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta w Poznaniu.

Podkreśla, że takie kryteria są stosowane dla projektów z współfinansowaniem unijnym, a samorządy budują w oparciu o nie swoje projekty. Także zdaniem Macieja Fijałkowskiego, dyrektora ds. funduszy UE w warszawskim magistracie, warto skorzystać z doświadczeń przy ocenie projektów współfinansowanych z funduszy europejskich.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd daje tylko „swoim”? Samorządowcy chcą patrzeć mu na ręce

Tu regulamin precyzyjnie określa, na jakie cele są pieniądze, ile punktów można dostać za spełnienie konkretnych wskaźników, a po dokonaniu oceny projekty trafiają na ogólnie dostępną listę rankingową, na której klasyfikowane są w kolejności wynikającej z liczby uzyskanych punktów. Dzięki temu cały proces jest przejrzysty i oparty na obiektywnych zasadach.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Turysta wjedzie do Krakowa tylko z biletem?

Wraca temat „Biletu do miasta”, czyli podatku od turystów, jaki ci płaciliby chcąc zwiedzić ...

Drodzy państwo, noście maseczki!

Podejrzewam, że nawet Gustaw Morcinek odczułby negatywne skutki pandemii, choć pisał przecież o górnikach ...

Karol Trammer: Pociągi pod niespecjalnym nadzorem

Miejscowości bez dobrej komunikacji się wyludniają – mówi Karol Trammer, autor książki „Ostre cięcie ...

Śmieci: mieszkańcy płacą mniej i w budżetach widać dziurę

Regionalne izby obrachunkowe kwestionują sztuczne zaniżanie opłat za odbiór śmieci. Okazuje się, że taka ...

Ogromna transformacja Katowic

Katowice w ostatnich latach przeszły ogromną transformację – z miasta kojarzonego z przemysłem i ...