Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym charakteryzuje się obecna sytuacja finansowa szpitali powiatowych w Polsce?
  • Jakie kluczowe wskaźniki finansowe ilustrują skalę zadłużenia i nierentowności placówek?
  • Jakie czynniki przyczyniają się do pogarszającej się kondycji finansowej tych instytucji?
  • Jakie inicjatywy podejmują władze centralne i samorządowe wobec narastających problemów?

Na 8 kwietnia zapowiedziane jest specjalne, dodatkowe posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego poświęcone sytuacji w ochronie zdrowia, która jest coraz trudniejsza. Wnioskowały o to korporacje samorządowe, między innymi Związek Powiatów Polskich, który kończy analizę danych finansowych szpitali powiatowych w 2025 r.

Wynika z nich, że sytuacja była trudniejsza niż dwa lata temu, jeszcze bardziej widoczne są problemy w finansowym zarządzaniu szpitalami. Bernadeta Skóbel, ekspertka ZPP, przyznaje, że sama była nieprzyjemnie zaskoczona tym, jak niepokojące są to informacje. – Gdyby skoncentrować się tylko na danych finansowych, to wiele placówek powinno być zlikwidowanych. Gdyby były to firmy, to ich właściciele podjęliby taką decyzję – uważa. Na 207 analizowanych szpitali powiatowych (w tym 44 spółki prawa handlowego, większość to samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej) zysk ze sprzedaży w zeszłym roku osiągnęło zaledwie 19 placówek. Pozostałe rok zakończyły na „zero” lub miały zadłużenie. 127 placówek, czyli większość, rok zakończyła z długami wymagalnymi.

Gorsze wskaźniki finansowe

Obraz finansowy uzupełniają informacje o rentowności z działalności operacyjnej: ujemną miały 154 szpitale powiatowe, w przypadku 72 placówek było to mniej niż –5 proc. – Jest gorzej niż było dwa lata temu. Różnica pomiędzy kosztami operacyjnymi a przychodami netto ze sprzedaży wzrosła już do ok. 1,8 mld zł na minusie, to o ok. 0,5 mld zł więcej niż w 2024 r. – relacjonuje ekspertka. Przychody ze sprzedaży netto analizowanych placówek wyniosły ok. 28 mld zł, a koszty 30,8 mld zł.

Czytaj więcej

Szpitale powiatowe na finansowej krawędzi. Nowe dane nie zostawiają złudzeń

ZPP analizuje sytuację w szpitalach powiatowych od kilku lat, nie zawsze co roku dane przekazują dokładnie te same placówki, ale zawsze jest to większość funkcjonujących w Polsce szpitali powiatowych. Dane za zeszły rok są jeszcze szczegółowo analizowane, jednak „Rzeczpospolita Życie Regionów” poznała już podstawowe liczby. Wynika z nich, że luka finansowa wzrosła kolejny raz. Przychody osiągane przez placówki są niewystarczające, by pokryć całkowite koszty ich działalności operacyjnej.

To poważne zagrożenie dla stabilności funkcjonowania szpitali powiatowych i, jak podkreślają samorządowcy, jest odzwierciedleniem niedofinansowania sektora, a także nałożenia administracyjnych wydatków. O tym, że sytuacja szpitali i SPZOZ pogarsza się, powiedział niedawno publicznie Piotr Grzebalski, dyrektor Biura Relacji z Sektorem Publicznym Banku Gospodarstwa Krajowego. Także BGK ocenia, że pogorszyły się wskaźniki: płynności, rotacji należności i rentowności.

Płace najpoważniejszym wydatkiem

Z analizy danych, którą przeprowadza obecnie ZPP, wynika, że koszty płac w sporej części szpitali wynoszą już ok. 80 proc. wszystkich kosztów. 66 proc. to wynagrodzenia (zarówno w formie pensji, jak i umów cywilnoprawnych) i dodatkowo 8,3 proc. to ubezpieczenia społeczne (czyli składki od wynagrodzeń).

– Dyrektorzy placówek nie mają wpływu na wysokość kosztów. Tak jak w zeszłym roku koszty wynagrodzeń wynosiły ok. 70 proc. przychodów szpitala, tak w tym roku, po lipcowych podwyżkach, będzie to już ok. 80 proc. dostępnych pieniędzy – podkreśla Adam Krzysztoń, starosta łańcucki. – A skąd szpitale mają wziąć pieniądze na utrzymanie, media, na leki? 

Jego zdaniem szpitale powiatowe mają potencjał do tego, by wykonywać różnorodne zabiegi i procedury medyczne, odpowiednio dbać o zdrowie mieszkańców, jednak ciążą nad nimi koszty administracyjnie ustalonych podwyżek płac czy niezapłacone nadwykonania.

Czytaj więcej

Podwyżka płac w ochronie zdrowia dopiero za rok? Samorządy czekają na decyzję

– Bezskutecznie wnioskowaliśmy o zawieszenie ustawy określającej zasady podnoszenia płac w ochronie zdrowia. Z jednej strony słyszymy wypowiedzi przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia i resortu zdrowia o rosnącej luce finansowej w systemie, z drugiej nie ma planu, jak tę sytuację zmienić. Jesteśmy jak dziurawa łódź, która się zanurza. Łatamy dziury szmatami, ale to nie na wiele pomaga – tak Artur Pizoń, starosta janowski, komentuje sytuację w szpitalnictwie samorządowym, ale też całym systemie publicznej opieki zdrowotnej. – Nie ma planu, dokąd podążamy, co chcemy i jakimi metodami osiągnąć – dodaje.

Jego zdaniem samorządowcy są pozostawieni sami sobie. – Coraz dłuższa jest lista świadczeń i procedur medycznych, w przypadku których zmniejsza się wycena, którą szpital dostaje z NFZ. To ostatnio okulistyka i fizjoterapia – wymienia samorządowiec. Jako przykład zabiegów finansowych, które pozornie poprawiają sytuację pacjentów i placówek podał wycenę posiłków. Wartość jednostkowa wzrosła, ale została wliczona do ogólnego ryczałtu, który otrzymuje szpital.

Wzrosły długi wymagalne

Dla szpitali i samorządowych właścicieli problemem jest to, że wycena tylko części procedur odpowiada kosztom zabiegów czy procedur, a części nie. Dodatkowo NFZ zwleka z zapłaceniem za świadczenia nielimitowane lub wykonane dodatkowo ponad limit zapisany w kontrakcie.

Podwyżki płac w branży ustalane są w sposób administracyjny. W tym roku płace osób w zawodach medycznych wzrosną od 1 lipca o prawie 9 proc. Korporacje samorządowe, w tym ZPP, postulują, by na jakiś czas zawiesić obowiązywanie ustawy o wynagrodzeniach minimalnych w sektorze, tak, by sytuacja finansowa szpitali przestała się pogarszać z tej przyczyny.

Bernadeta Skóbel także zastanawia się nad mechanizmami poprawy sytuacji. – Dyrektorzy szpitali i samorządy są nakłaniane do reorganizacji placówek. Ale wciąż nie wiemy, czy i na jakich warunkach placówki otrzymają wsparcie finansowe.

Równie ważna jest zdaniem ekspertki odpowiedź, czy szpitale już po przeprowadzeniu programów naprawczych będą miały kontrakty z NFZ i w jakiej wysokości. Przypomina, że od podmiotów leczniczych i ich właścicieli oczekuje się działań naprawczych, ale nie daje się im precyzyjnych i stabilnych warunków funkcjonowania. Pogarszające się zaś z roku na rok wyniki finansowe najprawdopodobniej doprowadzą do konieczności przeprowadzenia kolejnego oddłużenia sektora.

Czytaj więcej

Jak samorządy budują społeczną odporność? „Wyciągnęliśmy wnioski”

W przypadku szpitali z długami wymagalnymi 61 placówek ma od 1 do 10 mln zł długu, którego termin zapłaty minął, a 38 placówek – ponad 10 mln zł. Razem dług wymagalny to prawie 1,5 mld zł.

Utrzymać koszty w ryzach

Samorządy wprowadzają różne rozwiązania, które mają poprawić kondycję szpitali. Właśnie starostowie powiatów zgorzeleckiego i bolesławieckiego podpisali umowę o konsolidacji dwóch szpitali powiatowych w Bolesławcu i Zgorzelcu. Przy czym nie ma być zlikwidowany żaden oddział w żadnej z dwóch placówek.

Radosław Roszkowski, starosta prudnicki (woj. opolskie) także uważa, że podwyżki w ochronie zdrowia powinny wynikać z obciążenia pracą, a nie tylko zapisów ustawy. – Ustalane administracyjnie psują możliwość powiązania ich wysokości z poprawą dostępności świadczeń  – mówi. Dodaje, że jednym ze sposobów na poprawienie sytuacji szpitalnictwa samorządowego jest współpraca pomiędzy samorządami. – Warto zastanowić się nad specjalizacją w poszczególnych sąsiadujących szpitalach tak, by oddziały nie kumulowały się, a za to rozwinął się sprawnie działający system transportu medycznego.

W powiecie mińskim (woj. mazowieckie) szpital od lat jest zadłużony, ale starosta Remigiusz Górniak podkreśla, że jego poziom na razie zatrzymał się, a samorząd wdraża program, który ma dług wyraźnie zmniejszyć w najbliższych latach. Jednym z elementów jest racjonalizacja zatrudnienia. Część z kontraktów z medykami nie jest przedłużana, inne są negocjowane. – Na podstawie analizy zewnętrznego zespołu eksperckiego przygotowaliśmy strategię stabilizacji szpitala. Jej elementami jest między innymi wskazanie 18 różnych procesów, które umożliwią utrzymanie kosztów w ryzach i zwiększenie przychodów – tłumaczy starosta.