Koronawirus uderzył w festiwale

Mikołaj Ziółkowski, prezes Alter Art, promotor m.in. Open'er Festival. Fot./materiały prasowe
Mikołaj Ziółkowski, prezes Alter Art, promotor m.in. Open'er Festival. Fot./materiały prasowe

Po ogłoszeniu pandemii przez dłuższy czas pozostawaliśmy w gotowości oraz w kontakcie z naszymi zagranicznymi partnerami, mając perspektywę podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie m.in. Open’era, największego polskiego festiwalu, nawet na początku czerwca.

Jako pierwszy odwołaliśmy Orange Warsaw Festival, potem przeniesione zostały wszystkie największe festiwale w Europie, w tym i nasz Open’er.

W Polsce jesteśmy teraz na etapie planowania koncertów z niewielką liczbą publiczności, m.in. w klubach, choć nasza pierwsza większa impreza jest przewidziana na grudzień. Generalnie, to, co było zaplanowane na rok 2020, jest jak w kapsule czasu przenoszone na rok 2021. To dotyczy festiwali i ich programów, ale też tournée, które zawitają do Polski.

Dlatego Open’er będzie miał w dużym stopniu program taki jak w tym roku, a koncert Nicka Cave’a odbędzie się rok później – w maju 2021 r. Pozytywnym zjawiskiem jest niewielka skala zwrotów biletów, bo to oznacza, że nasi odbiorcy chcą się przenieść we wspomnianej kapsule czasu razem z nami do 2021 r.

Jeśli chodzi o finansowe aspekty reakcji rządu na pandemię w poszczególnych branżach – można powiedzieć, że skończył się czas, kiedy można było wszystkich traktować w podobny sposób. Opieram się na twardych danych. Niektóre branże poniosły straty jak wszyscy, jednak mogą już pracować od kilku tygodni, nadrabiać straty i się utrzymać.

Tak jest z usługami, to nie dotyczy jednak kultury, w tym koncertów i teatrów. Dlatego konieczne jest sprawiedliwe, sektorowe ukierunkowanie pomocy finansowej dla kultury, która wypracowuje 3,5 proc. PKB i zatrudnia 300 tysięcy osób. Jak mówią dane GUS z 2018 r., tylko na masowych imprezach koncertowych pojawiło się blisko 9 mln fanów, co nakręca także prosperity w turystyce.

Można się spodziewać, że do marca przyszłego roku największe koncerty pozostaną w zamrożeniu. Dlatego inspirujący jest przykład Niemiec. Nie da się porównać siły gospodarki, ale wzory w proporcjach warto stosować.

W obecnej fazie rząd niemiecki przeznaczył na pomoc kulturze miliard euro. Przeliczając na złotówki, równowartość 700 mln zł przeznaczonych będzie na pomoc sektorowi koncertowemu, a równowartość 2 mld zł – na zabezpieczenie sal, klubów, co dotyczy m.in. środków sanitarnych i klimatyzacji.

Trzeba podjąć temat takiej pomocy dla kultury i rozmawiać z rządem o tarczy finansowej, która pozwoli nam przetrwać do przyszłego roku i pozwoli na dalsze sprawne działanie.

Mogą Ci się również spodobać

Innowacje szansą dla polskiej gospodarki

Lepsza współpraca biznesu z nauką i mądre wydawanie pieniędzy na innowacyjność – jeśli nie ...

Samorządowcy szturmują Wiejską

W ławach poselskich i senatorskich zasiądzie liczne grono radnych różnych szczebli, a także włodarze ...

Przetargi: nie ma odwrotu od cyfryzacji

Samorządy chwalą zmiany w przetargach, które wejdą w życie od 2021 roku. Uważają jednak, ...

#BezpiecznieJakWDomu Z rodziną przez Pomorze Zachodnie

Pomorze Zachodnie to idealne miejsce dla każdego – małego i dużego. Zwiedzając region możecie ...

Stary Węgier znów w akcji

Popularne węgierskie 
ganzy pojawiły się na polskich torach 
w latach 60., by następnie służyć ...

Coraz mniej polskich startupów ma globalny potencjał

W Polsce działa zbyt wiele regionalnych ośrodków rozwoju młodych, innowacyjnych firm. A jednorożce tego ...