Odejście od węgla. Są miasta, które sobie z tym nie poradzą

Polski rząd szacuje, że ostatnia kopalnia węgla energetycznego na Śląsku zostanie zamknięta w 2049 roku
AdobeStock_242049183

Trzy najbardziej i najmniej wrażliwe na zamknięcie kopalń powiaty znajdują się w województwie śląskim.

Transformacja polskiej gospodarki w kierunku niskoemisyjnych technologii dotknie całego kraju, ale nie wszystkie regiony odczują to w tym samym stopniu. Obecnie wydobycie węgla kamiennego i brunatnego odbywa się w siedmiu spośród 16 polskich województw. Wszystkie rejony górnicze będą musiały się dostosować do nowych kierunków rozwoju krajowej energetyki, która zakłada stopniowe odchodzenie od spalania węgla. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) zbadali, które podregiony i powiaty będą miały z tym największy problem.

Odporność na szok

Z analizy PIE wynika, że w relatywnie najlepszej sytuacji są podregiony lubelski i katowicki, których poziom PKB wynosi 130 proc. średniej w ich regionach. Z kolei w najsłabszym położeniu są podregiony jeleniogórski i koniński, dla których ten wskaźnik znajduje się na poziomie 70 proc. średniej dla województwa.

Natomiast patrząc z poziomu poszczególnych powiatów, w najtrudniejszej sytuacji w kontekście nadchodzącej transformacji energetycznej znajdują się miasta typowo górnicze: Jastrzębie-Zdrój, Bytom i Zabrze. – Te miejscowości mają stosunkowo niski poziom rozwoju gospodarczego. Nawet jeśli mamy tam do czynienia z wysokim średnim wynagrodzeniem pracowników, jak w Jastrzębiu-Zdroju, to jest to związane z wysokim udziałem osób pracujących w górnictwie. Jeśli więc zlikwidujemy lokalne kopalnie, to takie miasto sobie z tym nie poradzi, nie będzie umiało zamortyzować szoku, nie będzie miało miejsc pracy do zaoferowania górnikom czy osobom wchodzącym dopiero na rynek pracy – wyjaśnia Adam Juszczak, analityk zespołu energii i klimatu PIE.

CZYTAJ TAKŻE: Kopalnia w Rybniku o krok bliżej. Miasto protestuje

W przypadku tych trzech miast wpływ na pogorszenie wskaźników społeczno-gospodarczych miała dokonana lub rozpoczęta likwidacja kopalń. W trudnej sytuacji znajdują się także Ruda Śląska, Mysłowice, Świętochłowice oraz powiaty wodzisławski, rybnicki, włodawski, chełmski i pszczyński.

Na drugim biegunie znajdują się Gliwice, Katowice i Jaworzno. Raport wskazuje, że miasta te nie ucierpiały w znaczący sposób na likwidacji kopalń, ich struktura gospodarcza jest zdywersyfikowana, a udział pracowników kopalń w relacji do ogółu pracujących jest relatywnie niewielki. Z podobnych przyczyn dobrymi perspektywami w kontekście transformacji górnictwa odznaczają się Dąbrowa Górnicza i Tychy, a także powiaty bełchatowski, wadowicki, bolesławiecki, cieszyński, świdnicki oraz krakowski.

– Co ciekawe, trzy najbardziej i najmniej wrażliwe powiaty znajdują się w woj. śląskim. Tak więc należy odejść od mówienia o Śląsku jako o monolicie, a zejść w tej debacie na niższy poziom, bo to pozwoli dobrze odpowiedzieć na wyzwania, jakie będzie stawiać transformacja regionów górniczych – zauważa Juszczak.

Różnice w kondycji poszczególnych rejonów górniczych są gigantyczne. W 2018 r. bezrobocie w przebadanych przez PIE powiatach wahało się od 1,7 do 15 proc., z kolei w latach 2010–2017 rozpiętość zmiany PKB na mieszkańca wyniosła 10–70 proc. wobec średniej krajowej na poziomie 38 proc. Od kilku lat rola górnictwa w lokalnym krajobrazie społeczno-gospodarczym systematycznie maleje.

Potrzebne wsparcie

Wsparciem dla regionów górniczych, które będą się żegnać z przemysłem węglowym, mają być środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Polska ma dostać z tego źródła 3,5 mld euro, a doliczając do tego pieniądze przekierowane na ten cel z polityki spójności, do dyspozycji mamy w sumie 4,4 mld euro. Jak dotąd środki mają zapewnione trzy województwa: śląskie, dolnośląskie i wielkopolskie. Trwa walka o objęcie wsparciem także woj. małopolskiego, łódzkiego i lubelskiego. Ale nie będzie to łatwe.

CZYTAJ TAKŻE: Pięć małopolskich gmin chce zakazać spalania węgla

– Kluczowe jest to, czy wydobycie węgla w danym regionie będzie wygaszane albo już jest wygaszane. Trudno o tym mówić w przypadku kopalni Bogdanka z woj. lubelskiego, która nie tylko się nie zamyka, ale ma plany rozwoju i chce zwiększać zatrudnienie w najbliższych latach. To teraz przedmiot negocjacji z Komisją Europejską – wyjaśnia Witold Naturski, zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Zaznacza jednocześnie, że poszczególne regiony przygotowują właśnie swoje plany sprawiedliwej transformacji. – W maju plany te powinny być już gotowe, a w czerwcu zatwierdzone przez Komisję Europejską. Wtedy będzie mogło ruszyć wsparcie dla regionów – zapowiada Naturski.

Prace już ruszyły

W woj. śląskim, gdzie działa obecnie najwięcej kopalń węgla, od września ubiegłego roku trwa społeczna dyskusja o kształcie i kierunkach planowanej transformacji.

– Proces zmian właściwie już następuje, a poszczególne miejscowości górnicze znajdują się w różnych miejscach rozwoju gospodarczego. Niektóre z nich tracą swoje funkcje, mają złą jakość powietrza, inne z kolei są biegunami wzrostu, są cenne przyrodniczo. Dla każdego trzeba przygotować inną ścieżkę rozwoju – zauważa Stefania Koczar-Sikora, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Zmiany na Śląsku są nieuchronne. Jak się do nich przygotować?

Polski rząd szacuje, że ostatnia kopalnia węgla energetycznego na Śląsku zostanie zamknięta w 2049 r. Znacznie wcześniej, bo już w 2030 r., zamknięte zostaną kopalnie węgla brunatnego w Wielkopolsce Wschodniej. Taką decyzję podjął prywatny Zespół Elektrowni Pątnów–Adamów –Konin. – Udało nam się przekonać największego pracodawcę w regionie, żeby zmienił podejście i sam ogłosił transformację. Moglibyśmy wydobywać węgiel jeszcze do 2035 r. albo i dłużej, ale z punktu widzenia ekonomicznego i środowiskowego sprawa jest z góry przegrana. ZE PAK ogłosił więc zieloną strategię, a cały region ma szansę na transformację – podkreśla Maciej Sytek, prezes Agencji Rozwoju Regionalnego w Koninie.

W jego ocenie jednym z najtrudniejszych zadań, obok budowy nowego przemysłu i nowych miejsc pracy, będzie budowa nowej tożsamości społeczności lokalnej, która jest mocno związana z przemysłem wydobywczym. – To ogromne wyzwanie, jakie stoi przed każdym regionem górniczym. Nie powinniśmy rozmawiać o węglu, ale o ludziach. Bo zapewnienie im dobrej przyszłości to najważniejsze zadanie, które zdecyduje o tym, czy transformacja okaże się sukcesem czy porażką – dodaje Sytek. Wielkopolska Wschodnia chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2040 r., a więc szybciej niż cała Unia Europejska, która zapowiada realizację tego celu do roku 2050.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Płatny postój nie działa jak trzeba

Złe oznaczenie stref może być podstawą podważenia legalności dochodów miast z tytułu opłat za ...

Tworzymy ramy dobrego życia

Inwestujemy i w miasto sąsiedztwa, i w miasto kongresowe. A w środku tego tworzymy bardzo ...

Katowice, Wrocław i Poznań przygotowują się do FST

Z 40 mld euro, jakie w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji przeznaczono dla górniczych regionów, aż ...

Ograniczenie emisji spalin jest możliwe

Kierowcy, którzy ominą korki, stosując się do zaleceń nadzorującej ruch sztucznej inteligencji, dostają punkty, ...

Wielkie pasje małych społeczności

Aż 552 projekty 
dostaną pieniądze w ramach 
kolejnej edycji programu „Społecznik”. 
To oddolne, obywatelskie ...

Wstrzykiwacze z aplikacją na smartfonie

Z dzisiejszej perspektywy mam wrażenie, że początki naszej działalności były dużo bardziej ryzykowne i ...