To nie kina, muzea i teatry wywołują eskalację pandemii

Instytucje korzystają z dwutygodniowego, warunkowego otwarcia. Cieszą się wysoką frekwencją i obawiają zamknięcia.
Fot. Pixabay

Instytucje korzystają z dwutygodniowego, warunkowego otwarcia. Cieszą się wysoką frekwencją
i obawiają zamknięcia w związku ze wzrostem zachorowań.

Dane o pandemii z końca tygodnia sygnalizowały duży wzrost zachorowań, jednocześnie minister kultury Piotr Gliński podkreślał dużą dyscyplinę instytucji w dbałości o bezpieczne korzystanie z kultury, akcentując głód sztuki u Polaków.

W pierwszym weekendzie otwarcia w kinach zrobiło się tłoczno również ze względu na walentynki. Miejsce nr 1 pod względem frekwencji zajęło wrocławskie Kino Nowe Horyzonty, arthouse’owy multipleks z dziewięcioma salami, zarządzany przez organizację non-profit, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty, którego prezesem jest Roman Gutek.

Rekord padł

– 13 i 14 lutego odwiedziło nas 5301 widzów na 84 pokazach, oglądając 29 tytułów, to rekord – mówi Stanisław Abramik. – Cieszy nas to tym bardziej, że pokazujemy ambitny repertuar, nawet komedia „Palm Springs” zalicza się do inteligentnych, powodzeniem się cieszyło się „Na rauszu” Vinerberga, ale także polskie kino, w tym „25 lat niewinności”. Dominowali wśród widzów nastolatkowie i widzowie w wieku 20–35 lat. Chciałbym podkreślić niezwykłą karność w zachowaniu, co obserwowałem także podczas seansów oglądanych w maseczkach.

Nowe Horyzonty starają się patrzeć w przyszłość z nadzieją.

CZYTAJ TAKŻE: Automat przyjmie śmieci i wyśle do kina

– Rozpędziliśmy naszą machinę i chcemy dowieźć sukces do sierpniowego festiwalu – mówi Abramik. – Aby zwiększyć nasze szansę, rozsunęliśmy seanse, by lepiej wietrzyć sale. Plany są ambitne. Korzystając ze wsparcia PISF, chcemy pokazywać dużo polskiego kina, przygotowaliśmy odpowiedni program na 25. rocznicę śmierci Krzysztofa Kieślowskiego.

20 lutego otwarto polską ekspozycję World Press Photo, która w Polsce od trzech lat gości jedynie w Opolu w Centrum Sztuki Współczesnej.

– Zaplanowaliśmy 20. już u nas prezentację wystawy na okres 4 grudnia – 3 stycznia – mówi dyrektorka Joanna Filipczyk. – Z drżeniem serca śledziliśmy dane o zachorowaniach, aż przyszedł lockdown w listopadzie. Obecne otwarcie to także efekt działań kilkudziesięciu szefów instytucji, którzy przekonywali wicepremiera Glińskiego o wysokim poziomie zabezpieczeń sanitarnych, co miało swoje znaczenie.

Z duszą na ramieniu

Po otwarciu galerii dyrektor Filipczyk śledzi z duszą na ramieniu ostatnie informacje o wzroście zachorowań.

– Jesteśmy przekonani, że kultura nie jest temu winna, ale obawy są – mówi dyrektorka CSW. – Zazwyczaj gościliśmy na wystawie w ciągu miesiąca 7–8 tys. widzów, a teraz nasza praca może pójść na marne. Tęsknimy też do żywego kontaktu ze zwiedzającym, bo lockdown potwierdził, że to ludzie współtworzą instytucje. Online może pomóc, ale oglądania wystaw nie zastąpi.

W gronie laureatów World Press jest Polak. Tomek Kaczor za fotos dla „Dużego Formatu Gazety Wyborczej” otrzymał pierwszą nagrodę w kategorii „Zdjęcie pojedyncze”. Fotografia przedstawia 15-letnią Ormiankę na wózku inwalidzkim w ośrodku dla uchodźców.

CZYTAJ TAKŻE: Teatry powstają jak Feniks z popiołów

– Wszystkie zdjęcia będzie można oglądać w komfortowych warunkach, w przestrzeni ekspozycyjnej może przebywać tylko 25 osób – mówi dyrektor Filipczyk. – Ponosimy straty, ale cieszymy się, że znajdujemy się w gronie szczęśliwców, którzy mogli otworzyć się dla widzów. Podczas lockdownu ekspozycja miała 60 odsłon w Europie. Przed pandemią było ich sto.

– Nie mamy żadnych informacji na temat naszych perspektyw wobec warunkowego otwarcia – mówi Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże. – Cieszę się, że spod pokrywki uszła para, bo w zespole już się gotowało, przygotowaliśmy przecież trzy premiery, a nie było szans, by je zaprezentować widzom. Teraz wróciła do zespołu pozytywna energia, obserwuje ją również u widzów. Bilety, jakie mogliśmy dać do sprzedaży w dopuszczalnym terminie, rozeszły się szybko. Cały czas monitoruję nasze finanse, bo gramy z połową sprzedanych miejsce, ale jesteśmy instytucją publiczną, realizującą misję i to jest najważniejsze.

Dyrektor Orzechowski liczy, że reżim sanitarny, jaki jest zachowany w instytucjach, nawet mimo rosnącej liczby zachorowań, której przyczyn trzeba szukać raczej poza kinami i teatrami – pozwoli grać dalej. Zespół czeka bowiem praca nad kolejnymi premierami. To „Faust” Goethego w reżyserii Radka Stępnia zaplanowany na połowę kwietnia oraz „Balkon” Geneta, który ma wyreżyserować na 4 czerwca Jan Klata.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Szczecińska filharmonia będzie jesienią miejscem wielu interesujących wydarzeń

Kultura rozkwita jesienią

Lato minęło, ale w miastach jest co robić. Jesienna oferta zaspokoi potrzeby duchowe i ...

Kulturalny Dzień Dziecka

Samorządowe instytucje kultury jak co roku przygotowały bogatą ofertę wydarzeń z okazji Dnia Dziecka. ...

Przybędzie lokalnych połączeń kolejowych. W jakich regionach nowe inwestycje?

Powstanie Lubelska Kolej Aglomeracyjna. Samorząd województwa i PKP Polskie Linie Kolejowe podpisały porozumienie w ...

Prezydent Starachowic: Tarcza 4.0 nie załata dziur

Koronawirus spowoduje niższe wpływy o około 10 mln zł – mówi nam Marek Materek, ...

Tragiczne żniwo. Wiemy, gdzie pandemia uderzyła najmocniej

Największą liczbę nadmiarowych zgonów odnotowano w województwie podkarpackim – pokazują tragiczne statystyki. W ciągu ...

Prezydent Ciechanowa walczy z sanepidem. „To wojna z fikcją”

Środki unijne powinny być dzielone regionalnie – mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa i sekretarz ZMP. ...