Górskie miejscowości potrzebują kroplówki. Liczą na rząd

fot. Grzegorz Rutkowski

Samorządowcy z południa Polski mają nadzieję, że rząd otworzy hotele na sylwestra oraz zmieni termin ferii zimowych. Inaczej zwiększy się bezrobocie.

Włodarze miejscowości górskich apelują do rządu o zmiany w terminach ferii zimowych oraz otwarcie hoteli i pensjonatów.  Chcą też wiedzieć, co z sylwestrem? Czy mogą liczyć na poluzowanie obostrzeń? Boją się, że zakazy pogłębią już i tak duże bezrobocie w regionie.

Bez corocznych żniw

W Muszynie, Szklarskiej Porębie, Karpaczu czy Krynicy Górskiej z dużą obawą patrzy się w przyszłość. Wszystkie te miejscowości żyją z turystyki, a ta przez pandemię ucierpiała najbardziej.

W zimie w górach zawsze są żniwa. W tym roku może być zupełnie inaczej – uważa Jan Golba, burmistrz Muszyny.

– Dla nas zamknięcie hoteli, restauracji oraz sanatoriów to katastrofa. Z roku na rok przyjeżdżało zimą do Muszyny coraz więcej turystów. Na początku tego roku było ich aż o 16 proc. więcej, aniżeli przed rokiem. Jak będzie teraz? Na pewno dużo gorzej. W marcu i kwietniu było źle. W wakacje dobry był tylko lipiec, w sierpniu było fatalnie, ponieważ zostaliśmy objęci czerwoną strefą – wylicza burmistrz Muszyny. – Kiepski sezon zimowy nas dobije. Już teraz w Muszynie i w innych miejscowościach turystycznych panuje marazm i nic się nie dzieje. Praca jest tylko tam, gdzie działają rozlewnie wód mineralnych – dodaje.

Nie lepiej jest w innych miejscowościach.

– Szklarska Poręba jest typowym ośrodkiem narciarskim. Dla nas zawsze najważniejszy był sezon zimowy – mówi Agnieszka Rozenek z Urzędu Miasta w Szklarskiej Porębie. – Mamy dużą bazę noclegową. Zawsze zimą było pełne obłożenie. Miejsca w hotelu trzeba było rezerwować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Po raz pierwszy w naszej historii hotele stoją puste. Przyjeżdżają tylko sportowcy oraz jednodniowi turyści z Dolnego Śląska. Tymczasem całe miasto żyje z turystów, od właścicieli hoteli, małych kramików, restauracji, taksówkarzy, po wypożyczalnie nart – wylicza Agnieszka Rozenek.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Zakopanego: Naszych strat nie sposób dziś oszacować

Narzekają również w stolicy Tatr. – Turystyka i wszystkie z nią związane branże usługowe zostały zamrożone. Jest to sytuacja bardzo trudna, grożąca przedsiębiorcom naszego regionu zapaścią ekonomiczną – mówi Zofia Kiełpińska z Urzędu Miasta Zakopane.

Gdzie tu logika?

Samorządowcy bardzo krytycznie oceniają wprowadzone obostrzenia. I cały czas liczą po cichu, że rząd pochyli się nad ich postulatami. Pomoże przetrwać pandemię.

– Obostrzeniom brakuje spójności i racjonalności. Zamyka się np. pensjonaty przy jednoczesnym otwarciu galerii handlowych. Kumulacja wypoczynku zimowego w jednym terminie z wielu względów jest w naszej ocenie chybiona. W wielu krajach alpejskich wszystkie działania zmierzają raczej w stronę wydłużenia i rozproszenia wypoczynku zimowego. Jesteśmy zaniepokojeni brakiem konsultacji z samorządami oraz z branżą turystyczną zarówno w sprawie ograniczeń, jak również proponowanych instrumentów wsparcia – wyjaśnia Kamila Cyganek, zastępca burmistrza Karpacza.

– Z dużym poczuciem niesprawiedliwości przyjęliśmy także informacje o podziale środków w ramach Funduszu Inwestycji Lokalnych. Kryterium zamożności gmin jest bardzo krzywdzące, bo opiera się na wskaźnikach ekonomicznych z okresu prosperity, a nie sytuacji bieżącej. Karpacz postrzegany jako miasto o wysokich dochodach jest największym przegranym – nie dość, że utracił wpływy do budżetu na skutek pandemii, nie może uzyskać wsparcia ze względu na iluzoryczną zamożność – dodaje rozgoryczona Kamila Cyganek.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Wisły: Od wiosny ograniczamy wszystkie wydatki

– Cały czas bacznie obserwujemy sytuację, są to dla nas trudne rozwiązania – tłumaczy Piotr Ryba, burmistrz Krynicy-Zdroju. – Wiemy także, że dobrem najwyższym jest ludzkie życie. Liczymy jednak, że z uwagi na stabilizację sytuacji epidemicznej i obiektywne kryteria epidemiczne rząd najpóźniej od 28 grudnia 2020 r. poluzuje obostrzenia, tak aby w rygorach sanitarnych branża turystyczna, hotelowa i gastronomiczna mogła zacząć funkcjonować – twierdzi burmistrz Krynicy.

Mieliśmy udany sezon letni. Przyjechało dużo turystów. I uważam, że zdaliśmy egzamin z odpowiedzialności. Reżim sanitarny był przestrzegany. Nie było dużo przypadków zachorowań. Podobnie może być i teraz. Rząd wprowadził zakazy tylko do 27 grudnia. Nie wiemy, co z sylwestrem. Czy można przyjmować rezerwacje, czy możemy się do niego szykować? Potrzebujemy informacji – apeluje do rządu Agnieszka Rozenek ze Szklarskiej Poręby.

Samorządowcy nie mają też złudzeń, że zdesperowani mieszkańcy będą starać się omijać zakazy, by mieć z czego żyć. – Część turystów i tak przyjedzie niby odwiedzić swoich krewnych czy na rzekome wyjazdy służbowe. Ludzie są bowiem bardzo zdesperowani, a przepisy dziurawe. A przecież nie o to chodzi, by omijać zakazy. Przedstawiciele rządu powinni usiąść z nami przy jednym stole i wypracować wspólne rozwiązania – podkreśla Jan Golba.

Przedstawiciele miejscowości górskich zarzucają również rządzącym sianie chaosu.

Panuje duży chaos prawny i finansowy. Właściciele obiektów nie wiedzą, w jaki sposób mają weryfikować, czy gość składający oświadczenie faktycznie jest w podróży służbowej. Zarówno gestorzy, jak i goście nie wiedzą również, jak sytuacja będzie wyglądać po 27 grudnia. To ogromny paraliż decyzyjny skutkujący drastycznym spadkiem rezerwacji. Brak jasnego planu działania – uważa Kamila Cyganek.

Jest alternatywa

W swoim apelu do premiera samorządowcy przedstawili propozycje rozwiązań, m.in. wydłużenie ferii, by zapewnić większe rozproszenie odwiedzających górskie miejscowości turystów. Ale nie tylko.

– Postulowaliśmy także wprowadzenie poprawek do tarczy 6.0 i uwzględnienie wszystkich podmiotów z branży. Ważne jest wsparcie dla samorządów, które utraciły znaczną część dochodów bieżących – w przypadku Karpacza to blisko 3 mln złotych. Bez pomocy rządu nie jesteśmy w stanie wspierać lokalnego biznesu. Jesteśmy również przekonani, że możliwe jest otwarcie branży z zachowaniem odpowiednich norm sanitarnych, a to pozwoliłoby nam wszystkim na przetrwanie. Przy utrzymaniu obecnych ograniczeń, przy braku przewidywalności działań może się okazać, że pojawi się nowy model turystyki zimowej i ludzie spragnieni wypoczynku będą wyjeżdżać nie na narty w góry, a na wypoczynek przy basenie w Tunezji czy Egipcie – ostrzega Kamila Cyganek.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jaka przyszłość Pomeranii

Spotkanie przedstawicieli obu regionów było jednym z wielu, które mają pomóc w wypracowaniu przyszłej ...

Katar? Nie lekceważ go, to może być początek zapalenia zatok

Jesienne przeziębienia zaczynają się na dobre. Ogólne osłabienie, ból głowy i katar… Po kilku ...

Jan Mencwel: Trzaskowski musi zbudować nową Warszawę

Trzaskowski zapowiadał, że będzie stawiać na zrównoważony transport, powietrze będzie czystsze, a miasto przyjazne ...

Regiony pełne pomysłów na wakacje

Imprezy kajakowe, nowe trasy dla rowerzystów i trafiające w hobby najróżniejsze festiwale - turysta ...

Każda duża inwestycja wymaga komunikacji społecznej

Czasy, w których inwestor wkraczał i realizował inwestycję, bo posiadał stosowne pozwolenia i po ...

W cieniu awantury o Bayer Full instytucje kulturalne walczą o każdą złotówkę

Dotacje dla celebrytów z Funduszu Wsparcia Kultury wzbudziły kontrowersje, ale wśród beneficjantów są opery i teatry ...