Samorządowcy walczą z covidowymi inwestycjami. Z różnym szczęściem

Nadzór budowlany prowadzi masowe kontrole kontrowersyjnych inwestycji
Shutterstock

Gminy nie chcą na swoim terenie covidowych inwestycji. Razem z mieszkańcami starają się zablokować ich powstanie.

Wielu inwestorów rozpoczęło na podstawie covidowych przepisów budowę osiedli mieszkaniowych. Protestują władze gmin i ich mieszkańcy. Sprawę komplikuje brak jasnych przepisów.

Droga na skróty

Covidowe osiedla powstają dzięki art. 12 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (dalej: ustawa covidowa).

Przepis przewiduje m.in., że do projektowania budowy związanej z przeciwdziałaniem Covid-19 nie stosuje się kilku bardzo ważnych aktów prawnych. Chodzi m.in. o prawo budowlane czy ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Uregulowanie obowiązywało do 5 września br. Dzięki covidowym przepisom deweloper nie musi mieć ostatecznego pozwolenia na budowę, a to, co buduje, może naruszać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Niektórzy więc skorzystali z okazji.

CZYTAJ TAKŻE: 6 mld złotych na inwestycje. Samorządy czekają na wyniki naboru

Z danych głównego inspektora nadzoru budowlanego wynika, że wpłynęło 500 zawiadomień o inwestycjach realizowanych na podstawie tych przepisów. – Wstępna analiza danych wykazała, że blisko połowa inwestycji jest zgodna z celami ustawy. Natomiast gdy chodzi o te zakwalifikowane do budzących wątpliwości co do zgodności z art. 12 i 12b ustawy, prawie 60 proc. z nich nie zostało rozpoczętych – wyjaśnia Renata Ochman-Berg z Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego.

Kontrowersyjne domy

Mechelinki to stara kaszubska wieś. Na jej terenie pod koniec wakacji deweloper zaczął budować osiedle 12 domów dwukondygnacyjnych. Dla mieszkańców oraz władz gminy Kosakowo, na której terenie znajdują się Mechelinki, było to wielkie zaskoczenie. W tym miejscu bowiem… nie wolno budować.

W Mechelinkach buduje się 12 dwukondygnacyjnych domów / fot. UG Kosakowo

Działka, na której powstaje osiedle, położona jest w otulinie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, w obszarze pasa ochronnego brzegu morskiego oraz w strefie ochrony konserwatorskiej, a przede wszystkim na obszarze szczególnego zagrożenia powodzią – wylicza Karolina Zmarzła z Urzędu Gminy Kosakowo.

– Jak tylko dowiedzieliśmy się o inwestycji, zaczęliśmy działać. Po wielu telefonach i korespondencji uzyskaliśmy lakoniczną odpowiedź w starostwie puckim, że inwestor złożył „informację o budowie 12 budynków wraz z infrastrukturą towarzyszącą, mających na celu przeciwdziałanie Covid-19”. Nie określono w niej, w jaki sposób będą wykonywane roboty, nie wskazano funkcji budynków ani tego, w jaki sposób miałyby służyć przeciwdziałaniu skutkom Covid-19. W związku z zaawansowaniem robót budowlanych i postępującej degradacji chronionego terenu zwróciliśmy się o pomoc i interwencję w tej sprawie do wielu organów i instytucji. Wysłaliśmy również zawiadomienie do prokuratury – wyjaśnia Karolina Zmarzła.

– Jesteśmy zdruzgotani obrotem sprawy. Żaden organ nie podjął skutecznych działań wstrzymujących budowę choćby do czasu wyjaśnienia zasadności jej powstawania i zgodności z budzącym wiele wątpliwości art. 12 ustawy. A powiatowy inspektor nadzoru budowlanego odmówił wójtowi oraz prokuraturze rejonowej wszczęcia postępowania. Chyba tylko gminie zależy na ochronie przed dewastacją terenów o walorach przyrodniczych. Walczymy dalej – mówi rozgoryczona urzędniczka.

CZYTAJ TAKŻE: Kopalnia w Rybniku o krok bliżej. Miasto protestuje

Z kolei w podwarszawskiej gminy Wieliszew na podstawie ustawy covidowej powstaje pięć inwestycji mieszkaniowych, w tym wysoki blok w centrum tej miejscowości, którego zdjęcia obiegły całą Polskę.

W wypadku tego budynku bardzo pomogło nam nagłośnienie sprawy w mediach. Dzięki temu nie jesteśmy sami. Od razu wsparło nas starostwo, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, parlamentarzyści. PINB wstrzymał budowę tego budynku, ale inwestor odwołał się. Zadeklarował również, że budynek nie nie będzie miał osiem, tylko cztery piętra – tłumaczy Paweł Kownacki, wójt Wieliszewa.

Dodaje, że walczy także w wypadku pozostałych czterech inwestycji, w tym kilku czteropiętrowych bloków w sąsiedniej wsi. Wspierają go w tym mieszkańcy. Natomiast inwestor żąda przeprosin i chce, by wójt przestał wypowiadać się w mediach.

CZYTAJ TAKŻE: Budżety małych miejscowości świecą pustkami

W Starych Babicach inwestor planuje wybudować 15 domów jednorodzinnych na terenie chronionym przyrodniczo. W sprawę zaangażowały się prokuratura oraz nadzór budowlany.

Covidowe inwestycje powstają nie tylko w małych gminach, ale także w dużych miastach. W Krakowie wpłynęło 77 takich zgłoszeń, w Warszawie – 4, w Białymstoku – 11. Zgłoszenia weryfikuje nadzór budowlany. – Żadna z informacji o inwestycji nie spełniała wymogów ustawy covidowej. Dlatego prezydent Białegostoku zawiadomił PINB – mówi Kamila Bogacewicz z Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Masowe kontrole

Pod wpływem samorządów Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii wydało opinię odnośnie do art. 12 ustawy covidowej. Czytamy w niej, że jest to regulacja wyjątkowa i podlega ścisłej wykładni. Oznacza to, że możliwość skorzystania przez inwestora z uproszczonej ścieżki realizacji inwestycji wymaga wykazania bezpośredniości działań dla realizacji celów ustawy, a więc przeciwdziałania Covid-19.

Na zlecenie resortu i samorządów nadzór budowlany zaczął masowe kontrole. – Przeprowadzono kontrolę 70 proc. inwestycji. Jeżeli ustalenia uzasadniają takie działania, organy wszczynają postępowania administracyjne, w ramach których wydają rozstrzygnięcia o wstrzymaniu robót budowanych – podkreśla Renata Ochman-Berg.

 

OPINIE
Marek Wójcik, Związek Miast Polskich

Ustawę covidową przygotowano w wielkim pośpiechu,  na kolanie. I wyszło, jak wyszło. Wykorzystano ją nie tylko do celów, dla których ją uchwalano. Doszło też do nadużyć. Osiedli covidowych buduje się sporo. A wbrew zapewnieniom Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii walka z tego typu inwestycjami wcale nie jest łatwa. Moim zdaniem powinno ono  jak najszybciej przygotować przepisy, które naprawią to, co popsuto. Samorządowcy mają do czynienia z inwestorami, za którymi stoi sztab prawników. Nie mam złudzeń. Będą walczyć do upadłego w sądach. I za kilka lat może się okazać, że niechciany blok covidowy powstał, mimo że nie chcą go ani władze samorządowe, ani mieszkańcy.

 

Przemysław Dziąg, Polski Związek Firm Deweloperskich

Na pewno intencją rządu nie było, by na podstawie ustawy covidowej realizować inwestycje typowo mieszkaniowe, z pominięciem prawa budowlanego i ustawy planistycznej. Ustawa miała pomóc w walce z pandemią, by szybko, bez formalności, budować szpitale i obiekty związane ze służbą zdrowia. Niestety, jej przepisy były zbyt ogólne i mało precyzyjne. Pojawili się więc inwestorzy, którzy to wykorzystali, czego Polski Związek Firm Deweloperskich nie popiera. Ustawa nie zawierała  przepisów przejściowych. Dlatego będzie dochodziło do wieloletnich sporów sądowych. Warto rozważyć jej nowelizację, by tego uniknąć.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nie wszędzie dzieci wróciły do szkoły. Kilkadziesiąt placówek zamkniętych

Dariusz Piontkowski, szef MEN, potwierdził sytuację, o której spekulowali rodzice i nauczyciele: w części ...

Śniegu jeszcze nie ma, ale lodowiska ruszyły

Na śnieg można wciąż liczyć w Polsce jedynie w górach. Za to część samorządów ...

W czasie suszy woda z basenów dostała drugie życie

Niecki samorządowych basenów w większości osuszono, a wodę z części z nich wykorzystano m.in. ...

Ferie: jeszcze tylko trochę bieli i będzie szaleństwo

Naturalnym miejscem zimowych atrakcji zdają się być Tatry, Beskidy czy Bieszczady, ale duże miasta ...

Gminy zajrzą do kieszeni niektórych lokatorów

Miasta mogą już wypowiadać umowy najmu samotnym, którzy mieszkają na stu metrach, oraz podnosić ...

Czas na poważne rozmowy z rządem ponad podziałami

Największe miasta zrzeszone w Unii Metropolii Polskich chcą systemowych zmian w finansowaniu zadań samorządów. ...