Samorządowcy o słowach prezydenta: to policzek

fot. Piotr Guzik

Prezydent Andrzej Duda przerzuca odpowiedzialność za ceny odbioru śmieci na samorządy. Miasta odpowiadają, że sam podpisał ustawę, wymuszającą podwyżki.

Gdy prezydent zwiedzał w majowy weekend bazar w Garwolinie, został zapytany o powód wprowadzenia wysokich podwyżek cen wywozu śmieci, co miało zniweczyć pozytywny efekt otrzymanej przez mieszkańca 13. emerytury. Prezydent odpowiedział, że „problem polega na tym, że trzynastkę dostał pan ode mnie i rządu, a cena śmieci to jest samorząd”.

Jego słowa wywołały oburzenie samorządowców z całej Polski. – Ta wypowiedź zdaniem moim i całego środowiska samorządowego jest skandaliczna, bo wynika z niej, że wszystkie benefity dla obywateli pochodzą od rządu, a podwyżki opłat – od samorządów. A one wynikają z ustaw, które wprowadził parlament i które zostały podpisane właśnie przez prezydenta Polski – mówi Tomasz Andrukiewicz, prezydent Ełku.

Nie ma zgody gmin

– Słowa prezydenta Dudy o narzucanych przez samorządy podwyżkach to policzek wymierzony samorządowcom i dezinformowanie społeczeństwa – mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Samorządowcy podkreślają zgodę prezydenta na nowelizację tzw. ustawy śmieciowej, która nie tylko zmusza samorządy do drastycznych podwyżek opłat, ale też może niektóre gminy postawić pod ścianą, jeśli rady gmin odrzucą uchwały podnoszące stawki. – Ustawa o gospodarowaniu odpadami ma być wdrożona od września, a w 80 proc. nie ma zgody rad gmin na to, by te regulacje wprowadzić – mówi Adam Lewandowski, burmistrz Śremu. W tym mieście stawki za odpady wynoszą już 18 zł od mieszkańca, ale w innych gminach przekraczają 25 zł, w Warszawie – 65 zł od mieszkania. Różne są przy tym sposoby naliczania opłat: od mieszkańca, od gospodarstwa lub od zużycia wody.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe mieszkania komunalne – tak. Ale po pandemii

Tymczasem to również rząd wprowadził wymóg, by gospodarka odpadami była finansowana z opłat mieszkańców za wywóz śmieci. Gmina nie może dokładać do tego z własnego budżetu, co zapowiada poważne kłopoty pod koniec roku. Problemy pojawią się, ponieważ gminy w czasach narastającego kryzysu gospodarczego wywołanego przez epidemię koronawirusa nie chcą narzucać mieszkańcom kolejnych podwyżek opłat. Więc przy wzroście kosztów budżet może się nie zrównoważyć. – Podnieśliśmy stawki z 10 na 18 zł, ale musieliśmy też zmienić organizację gospodarki odpadami, ograniczyć częstotliwość wywozu śmieci, ograniczyć ilość śmieci i liczymy na to, że to się zbilansuje – mówi Lewandowski.

Kolejne koszty generują: podwyższenie płacy minimalnej, wyższe opłaty za prąd, wyższe opłaty środowiskowe. Z tego powodu stawki firm wywożących odpady także wzrosły, o od 75 do 180 proc. Firmy te musiały jeszcze sfinansować instalacje kamer wideo w pojazdach i opłacić wyższe koszty składowania. Dopytywani przez nas gospodarze miast zgodnie twierdzą, że związki samorządów wielokrotnie prosiły o zmianę przepisów, które pozwoliłyby na naprawę złej sytuacji w gospodarce odpadami.

Odpowiedzialność producentów

Na podwyżkę cen wpływa bowiem brak sensownie zaprojektowanej polityki przetwórstwa odpadów, w wyniku której nikt nie chce odbierać od miast szkła, plastiku i makulatury. Rząd nadal nie przeforsował odpowiedzialności producentów za wprowadzanie na rynek opakowań, co pomogłoby w odzysku plastiku. Takie regulacje wprowadziła już część krajów unijnych.

– Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości doprowadziła do załamania rynku surowców wtórnych. O ile wcześniej mogliśmy uzyskać ze sprzedaży tony makulatury ok. 200–400 zł, to w tej chwili trzeba zapłacić recyklerom za jej odbiór od ok. 100 do ok. 200 zł netto za każdą przekazaną tonę, podobnie jest z folią rolniczą – mówi Tomasz Andrukiewicz.

CZYTAJ TAKŻE: Śmieciowa rewolucja utyka. UOKiK krytycznie o regionalnych instalacjach

Dodatkowo, mieszkańcy praktycznie dokładają do wywozu odpadów z budynków niemieszkalnych, a przepisy umożliwiają stosowanie w przetargach nieczystej gry. – Złe są też przepisy dotyczące przetargów, które umożliwiają dyktowanie przez firmy cen dumpingowych. Jestem współprzewodniczącym Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego i muszę stwierdzić, że rząd jest głuchy na nasze apele – mówi Karnowski.

Andrukiewicz dodaje, że możliwość zlecania przewożenia śmieci zarządzanym przez miasto spółkom komunalnym bez przetargów mogłaby zmniejszyć koszty, ale tego samorządom robić nie wolno.

Najbliższa zmiana wejdzie jednak w życie już w czerwcu: obowiązkowa segregacja śmieci na pięć frakcji. To oczywiście też podwyższa koszt pracy przy segregacji śmieci i wyposażenia firm, które je odbierają.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Samorządowe „nie” dla nocnych z alkoholem

Od września będzie mniej sklepów w Krakowie sprzedających alkohol w nocy. Miasto dogadało się ...

Policja prześwietli samorządy poszkodowane w upadku PBS

Policyjni śledczy mają zabezpieczyć dokumentację, zweryfikować liczbę poszkodowanych oraz określić ich potencjalne straty, wywołane ...

Powrót PKS-ów bez szans na sukces

Samorządy są ostrożne w staraniach o przywrócenie lokalnych połączeń. Nie chcą dopłat państwa, bo ...

Wirus to nie jedyne zmartwienie miast. Nadchodząca susza wymusza nadzwyczajne środki

Lokalne władze przygotowują się na zapowiadaną suszę. Nie tylko apelują do mieszkańców o oszczędzanie ...

E–urząd ma być przyjazny niepełnosprawnym

Strony internetowe urzędów oraz aplikacje mobilne są coraz częściej przygotowywane z myślą o niewidomych ...

Jakie było dawne życie rybaka

Chaty rybackie z XIX wieku kryte strzechą, a przy nich łodzie. W kuchni ryby ...