W miastach więcej liści i śniegu. W imię jeża

AdobeStock

Opadłe liście to nie śmieci, zostawmy chociaż część z nich – przekonują biolodzy. Do ich apelu przychyla się coraz więcej miast.

W parkach Szczecina wstrzymano grabienie liści, zaś w przypadku zimowych opadów alejki nie będą odśnieżane. „Uwaga, może być ślisko” – ostrzegają odpowiednie tabliczki.

Przyczyną nie jest jedynie oszczędność, ale przede wszystkim ochrona miejskiej przyrody.

– Szczecin jest jednym z pierwszych miast w Polsce, które, już w ubiegłym roku, częściowo wstrzymało koszenie parków i skwerów – mówi Andrzej Kus z Urzędu Miasta. – Teraz Zakład Usług Komunalnych idzie jeszcze dalej – grabienie liści zostanie ograniczone do absolutnego minimum.

Rozkładające się liście dostarczają glebie składników organicznych, utrzymują wilgotność podłoża, chronią korzenie przed przemarzaniem. Stanowią schronienie i spichlerz dla parkowej fauny. Z podobnych powodów zrezygnowano z odśnieżania.

CZYTAJ TAKŻE: Krakowskie jeże mają swoje domki

Zazwyczaj ambasadorem takich akcji bywa jeż – w końcu któż go nie lubi – który przesypia zimę w liściastej ściółce. Jednak na ekologicznej świadomości ludzi korzysta też wiele innych gatunków.

Podobne decyzje podjęto również w innych miastach. W krakowskich parkach już od 2017 roku ustanowiono ekostrefy, czyli miejsca, w których ograniczono grabienie, koszenie i przycinkę. Kłody i gałęzie pozostają tam, gdzie spadną. Jak informuje Mateusz Nędza z krakowskiego Zarządu Zieleni Miejskiej, są już 24 takie strefy o łącznej powierzchni około 16 hektarów.

W Białymstoku z grabienia wyłączono cztery miejskie parki – Konstytucji 3 Maja, Lubomirskich, Park Centralny przy ul. Kalinowskiego i Park Stary im. Księcia Józefa Poniatowskiego.

Sprzeciwiamy się walce z liśćmi i grabieniu ich do gołej ziemi, bo jest to nie tylko kosztowne, ale i szkodliwe. Dzięki takiej decyzji stwarzamy korzystne warunki różnym gatunkom zwierząt, na przykład jeżom czy wiewiórkom. Będą mogły łatwiej przetrwać zimę – mówi Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku.

CZYTAJ TAKŻE: Miejski park pełen kultury

Nie inaczej jest w części parków Wrocławia. Tu radni też doszli do wniosku, że koszenie, grabienie i odśnieżanie to czasem niepotrzebna ingerencja w naturę. Dlatego w stolicy Dolnego Śląska stanęły tabliczki z napisem „Tu nie grabimy! Dajemy schronienie zwierzętom, użyźniamy i chronimy glebę”.

Jak wyjaśnia Adam Zawada, wiceprezydent miasta, cześć parków (Staszica, Południowy) wciąż będzie koszona i grabiona z pominięciem wytyczonych enklaw przyrodniczych. – Mamy też park Tysiąclecia, który jest tak naprawdę naturalnie rosnącym lasem. Tam bioróżnorodność jest znacznie większa i tam nie kosimy, nie będziemy też grabić liści.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gdzie płace rosną najszybciej

Dobra kondycja rynku pracy w ostatnich latach największe korzyści przyniosła pracownikom z województw: małopolskiego, ...

Na klub wcale nie trzeba wydawać fortuny

Planowanie, że polski klub zarobi 30 milionów złotych w jednym okienku transferowym, to absurd ...

Pobierz raport „Rzeczpospolitej” i „Życia regionów”: Jak polskie miasta przyciągają inwestorów

Konkurencja o inwestycje jest coraz większa, ale rośnie też specjalizacja ośrodków, które swoimi, wypracowanymi ...

Lokalny transport: pieniądze nie wystarczą

Transport zbiorowy potrzebuje jasnych, kompleksowych przepisów. Finanse pomogą, ale nie rozwiążą problemów.

Miasta same biorą się za wykonywanie testów na koronawirusa

Kolejki pacjentów, którzy czekają na badania w kierunku koronawirusa ciągle rosną, dlatego samorządy biorą ...

Samorządowcy po wyborach: sukces mimo przegranej

Choć wielu samorządowców opowiedziało się po stronie opozycji, wybory parlamentarne wygrała partia rządząca.