Turysta wjedzie do Krakowa tylko z biletem?

Kraków odwiedziło w ubiegłym roku ponad 13 mln turystów
Adobestock

Wraca temat „Biletu do miasta”, czyli podatku od turystów, jaki ci płaciliby chcąc zwiedzić atrakcyjne turystycznie miasta. Takim na pewno jest Kraków, odwiedzany co roku przez miliony gości.

Radna Małgorzata Jantos, orędowniczka jak najszybszego wprowadzenia biletu, powołuje się na przykłady innych miast, w większości z zagranicy, które także są licznie odwiedzane i taki „bilet” wprowadziły.

 Za dużo turystów

– Włoski parlament zatwierdził dodatkowy podatek od wstępu do Wenecji, którą odwiedza ponad 20 milionów ludzi rocznie. Podatek płaciliby turyści jednodniowi i ma on wynosić od 2,5 do 10 euro w zależności od pory roku – twierdzi Małgorzata Jantos, radna miasta Krakowa. Podkreśla, że Kraków w ubiegłym roku odwiedziło ponad 13 mln turystów i taki bilet jest także potrzebny. Podobnie potrzebny będzie innym ośrodkom, w których szybko rośnie liczba odwiedzających.

CZYTAJ TAKŻE: Kraków nastawia się mocniej na turystę biznesowego

Zdaniem Jantos duża liczba turystów w stolicy Małopolski ma swoje plusy, ale i sporo minusów. – Można się cieszyć, że odwiedzających jest mnóstwo, bo wiadomo, że turystyka jest biznesem napędzającym rozwój i bogacenie się miasta. Ale jest też tak, że w którymś momencie liczba turystów zaczyna osiągać stan krytyczny i może zagrażać normalnemu funkcjonowaniu mieszkańców. Dlatego trzeba pomyśleć co zrobić, by ten ruch wyhamować, a przy okazji, by miasto skorzystało na tak olbrzymim zainteresowaniu – dowodzi. Takim hamulcem mógłby okazać się bilet wstępu do Krakowa, kosztujący 1 euro. Miasto miałby z takiego biletu dodatkowe korzyści, bo pieniądze z podatku dla turystów mogłyby zostać przekazane np. na bezpłatną komunikację.

Opodatkować przyjezdnych

Proponowane rozwiązanie to kolejne już w Krakowie podejście do opodatkowania turystów. Ich szybko rosnąca liczba staje się dla krakowian uciążliwa i budzi coraz bardziej negatywne emocje.

Adobestock

Coraz częściej mówi się o zadeptywaniu miasta, o hałasie, wyludnianiu z mieszkańców centrum, które opanowane jest przez lokale, nocne kluby i aparthotele „pod turystów”.

 

Coraz więcej jest też interwencji związanych z ekscesami, jakie urządzają przyjezdni i problemów, jakie sprawiają. W odpowiedzi na zarzuty mieszkańców, że turyści coraz bardziej przeszkadzają w normalnym życiu, a miasto nic z tym nie robi – w krakowskim magistracie powstała propozycja dotycząca podatku turystycznego. Takie opodatkowanie stało się możliwe po nowelizacji obowiązujących aktów prawnych, które usankcjonowały powstanie podatków lokalnych.

– Wtedy, dwa lata temu chodziło o opłatę turystyczną, która nie byłaby w żaden sposób związana z walorami klimatu, jak to było np. z opłatą klimatyczną, której pobierania zaprzestano w naszym mieście. To miała być opłata związana z walorami historycznymi Krakowa – tłumaczy Katarzyna Gądek, z-ca dyrektora Wydziału Turystyki UMK.

Lokalne rozwiązania

Propozycja podatku turystycznego trafiła wtedy do Związku Miast Polskich, który przekazał ją m.in. do Ministerstwa Sportu i Turystyki i do prezydenta RP. Pomysł jednak nie został podjęty i nie powstały żadne ogólnokrajowe rozwiązania.

Nieliczne miasta starały się rozwiązać kwestię podatku turystycznego na własną rękę. Tak stało się np. w Gdańsku, który podobnie jak Gdynia i Sopot może pochwalić się sporym przyrostem liczby turystów.

W ubiegłym roku Gdańsk odwiedziło ponad 3 mln gości, o 17 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2017.

Adobestock

– W 2017 roku radni miasta podjęli uchwałę w sprawie opłaty miejscowej. Jest pobierana od osób fizycznych przebywających dłużej niż dobę w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych w naszym mieście – mówi Jędrzej Sieliwończyk z Biura Prezydenta Ds. Komunikacji i Marki Miasta Gdańsk. Opłata wynosi 2,22 zł dziennie i jest pobierana za każdą rozpoczętą dobę pobytu.

CZYTAJ TAKŻE: W Polsce danina jak we Włoszech

– I o to chodzi – kwituje Małgorzata Jantos. – Kraków też powinien pobierać taką opłatę. To nawet kilka milionów złotych rocznie, które można przeznaczyć na ważne dla mieszkańców projekty – dodaje. Zdaniem krakowskiej radnej to tylko kwestia czasu, gdy o wprowadzeniu podatku turystycznego pomyślą inne atrakcyjne turystycznie gminy, więc Kraków powinien już teraz to zrobić. Twierdzi, że pomysłem podatku od turystów zainteresowała się pochodząca z Krakowa minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Agencje ratingowe doceniają polskie samorządy

W ostatnich miesiącach trwa dobra passa miast i regionów, jeśli chodzi o oceny agencji ...

Samorządy muszą bardziej wspierać pracodawców

Barometrem typowej produkcji jest południe Polski, gdzie jest największy problem z pozyskaniem takich kandydatów ...

Wsiąść do pociągu byle jakiego… – nie zawsze jest to takie proste

Wiele dworców kolejowych jest mało przyjaznych dla osób niepełnosprawnych. Widać jednak poprawę.

Powiaty zarobią na niesolidnych kierowcach

Nawet 1000 złotych kary zapłaci właściciel, który na czas nie wyrejestruje auta. Od stycznia ...

Miejsce tylko na zebrania, nie na imprezy

Organizowanie w sali wiejskiej przyjęć weselnych było niedozwoloną zmianą sposobu jej użytkowania.

Dwa wspaniałe dni w Szczecinie

48 godzin to stanowczo za mało, by poznać Szczecin, ale to dobry początek. Zanim ...