Wystarczy, że zostaną pokryte… żywą roślinnością. Takich zielonych przystanków wciąż przybywa w kolejnych miastach.
Zachwyt nad wiatą
Kilka dni temu – w Rybniku zazieleniło się na placu Wolności, bo przystanek został przyozdobiony krzewami, które posadził Zarząd Zieleni Miejskiej i Rybnickie Służby Komunalne.
– Rośliny są w dużej części są zimozielone, co oznacza, że będą cieszyły nasze oczy nie tylko w okresie wiosenno-letnim, ale i zimą – mówi Łukasz Kosobucki, dyrektor Zarządu Transportu Zbiorowego w Rybniku.
Dodaje, że przewoźnik poniósł jedynie koszty pracownicze osób z jednostek miejskich, bo rośliny pochodzą z hodowli prowadzonej przez zieleń miejską.
U podnóża przystanku zasiano trawy ozdobne, a zielone ściany stworzy: winnobluszcz pięciolistny i milin amerykański, który jest rośliną dość ekspansywną, dlatego w przyszłości zastąpią go różne gatunki powojników.
– Przetestujemy, jak sprawdzą się te rośliny. Mam nadzieję, że się zadomowią, a inicjatywa spodoba się mieszkańcom, póki co w mediach społecznościowych, po tej wiadomości słyszymy tylko słowa zachwytu – mówi dyr. Kosubucki. I już zapowiada kolejne zielone punkty na rybnickich trasach.
CZYTAJ TAKŻE: Gdynia zafundowała sobie niezwykłe przystanki
Rybnik wcale nie był pierwszy w promowaniu zieleni na przystankach. Już dwa lata temu ekologiczne wiaty pojawiły się w centrum Siemiatycz na Podlasiu.
– Ich istotnym elementem jest roślinność znajdująca się na elementach konstrukcyjnych budowli. Rośliny zostały tak dobrane, aby zmieniać się wraz z porami roku – mówi Agnieszka Koc, z Urzędu Miasta w Siemiatyczach.
Fot. UM Białystok
Na przystankach posadzono krzewy, pnącza, rojniki, trawy ozdobne oraz rośliny jednoroczne. Przystanki zostały zaprojektowane w sposób pozwalający wykorzystać zieleń i roślinność na niezagospodarowywanych do tej pory powierzchniach.
Dachy z jednostronnym spadem prowadzącym do poziomu chodnika, stanowią jednocześnie jedną ze ścian bocznych. W godzinach nocnych podświetlane są lampami ledowymi.
Przystanki są wyposażone w tablice zawierające praktyczne wskazówki, w jaki sposób można chronić środowisko naturalne. O kondycję roślin dbają pracownicy Urzędu Miasta. – Przy utrzymaniu roślinności przystanków przeprowadzane są podstawowe zabiegi pielęgnacyjne, jak nawożenie, nawadnianie o zwiększonej częstotliwości, zwłaszcza w czasie upałów, czy odchwaszczanie – wylicza urzędniczka.
Zapowiada, że w w razie potrzeb wykonywane są też cięcia pielęgnacyjne i formujące pokrój, ochrona przed szkodnikami i chorobami, uzupełnianie ubytków w podłożu, jak i wymiana uschniętych bądź chorych roślin na nowe.
Na realizację tego projektu miasto dostało dotacje z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku w wysokości 60 tys. zł.
Siemiatycze planują kolejne takie przystanki, w miarę dostępności środków finansowych.
CZYTAJ TAKŻE: Przystanki za zróżnicowaną opłatą
Rośliny odpowiednie dla klimatu
Z kolei zielone przystanki w ub. roku pojawiły się w Białymstoku z inicjatywy pracowników Departamentu Gospodarki Komunalnej. Zostały obsadzone m.in.: bluszczem irlandzkim, trzmielin a Fortunei, tawułą japońską, trawą ozdobną gat. owsica wiecznie zielona, różne gatunki z rodzaju Sedum (rozchodniki na dachu).
– W doborze gatunkowym roślin uwzględniono trudne warunki klimatyczne, jakim muszą one sprostać, warunki techniczne dachu i donic oraz efekt estetyczny całości kompozycji – mówi Anna Kowalska, z białostockiego ratusza.
Przystanki posiadają m. in. systemy do retencjonowania wód opadowych i odprowadzania ich nadmiaru do gruntu. Mają też specjalną, wzmocnioną konstrukcję dachu.
Koszt takiej specjalistycznej wiaty przystankowej wraz z montażem to ok. 50 tys. zł.
Fot. UM Białystok
– W okresie gwarancyjnym za utrzymanie wiat przystankowych jest odpowiedzialna firma, która je dostarczyła i zainstalowała. Później utrzymaniem będzie zajmowała się firma ogrodnicza wyłoniona w przetargu – zapowiada urzędniczka z Białegostoku.
Przyznaje, że nowa propozycja miasta dotycząca zielonych przystanków została przez mieszkańców przyjęta bardzo ciepło, wręcz entuzjastycznie – efektem jest zgłoszenie aż 11 wiat typu „zielony przystanek” w tegorocznym Budżecie Obywatelskim.
W Krakowie są dwie wiaty porośnięte kwiatami i krzewami. – Stały się one prawdziwą wizytówką miasta. Pomysł od razu spodobał się mieszkańcom, ale jeszcze większe wrażenie robi na przyjezdnych – mówi Małgorzata Tabaszewska z krakowskiego magistratu. Przyznaje, że o zielone przystanki trzeba oczywiście regularnie dbać, ale spełniają swoją funkcję, zarówno ekologiczną, jak i wizualną.
CZYTAJ TAKŻE: Ekologia w publicznym transporcie
A na początku sierpnia na warszawskim Żoliborzu stanęła pierwsza wiata z dachem pokrytym zielenią.
Taki zielony dach pochłania dwutlenek węgla i zatrzymuje wodę, dzięki czemu pod wiatą w upalny dzień jest chłodniej, a powietrze ma być mniej zanieczyszczone.
Na pomysł zazielenienia przystanku wpadł radny Żoliborza Łukasz Porębski (Miasto jest Nasze). Już w styczniu zeszłego roku napisał interpelację, a potem przekonał urzędników.
Stołeczny ratusz zapowiada, że wkrótce w Warszawie pojawią się kolejne zielone wiaty. W sumie ma być ich 20.