Stocznia Gdańska, czyli trudna przyjaźń

AdobeStock / Tomasz Warszewski

Na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej wyremontowano pierwszy zabytkowy budynek – siedzibę dyrekcji Stoczni Cesarskiej.

Stocznia Cesarska była, obok Stoczni Schichaua, jednym z działających tu od XIX wieku przedsiębiorstw. Po drugiej wojnie połączono je w Stocznię Gdańską.

Remont okazałej siedziby dyrekcji Stoczni Cesarskiej obejmował m.in. wyczyszczenie 160 tys. cegieł, odrestaurowanie i wymianę 330 okien, naprawę i uzupełnienie 100 km fug.

Powierzchnia oddanego budynku sięga 4 tys. mkw. – są tu zarówno małe gotowe biura, jak i większe powierzchnie, które najemca będzie mógł dostosować do swoich potrzeb. Na dwóch szczytowych piętrach, dotychczas wyłączonych z użytkowania, znalazła się strefa co-workingowa.

Stare dzięki nowemu

Renowacja „Dyrekcji” trwała 16 miesięcy. Inwestor, belgijskie konsorcjum Stocznia Cesarska Development (SCD), zapowiada stopniową rewitalizację kolejnych zabytkowych budynków. Planuje też wzniesienie nowych.

CZYTAJ TAKŻE: Stocznia Gdańska z szansami na zasłużony blask

– Przygotowujemy się do rewitalizacji budynku remizy strażackiej, dla którego planujemy funkcje gastronomiczne – zapowiada Dagmara Rozkwitalska z SCD, dodając, że budowa nowych obiektów umożliwi finansowanie wysokich kosztów rewitalizacji istniejących. – Plany omawiamy z Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków – potwierdza przedstawicielka inwestora.

Widmo rejestru

Wcześniej ten sam deweloper sprzeciwiał się decyzji o wpisaniu nieruchomości, których jest właścicielem, do wojewódzkiego rejestru zabytków. Pod koniec zeszłego roku Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie oddalił jego skargę.

– W naszej ocenie, w trakcie dokonywania wpisów organy dopuściły się błędów proceduralnych, pomijając strony postępowania i dzieląc obszar wpisu na odrębne postępowania. Poza tym objęto ochroną nieistniejące pochylnie półdokowe (wpisano je jako relikty) oraz kilka budynków, które wcześniej dla konserwatora nie miały żadnej wartości i wyłączono je z ewidencji zabytków – argumentuje Dagmara Rozkwitalska. Dodaje, że Stocznia Cesarska Development od początku procedury prosiła o współpracę z konserwatorem i mediację, aby wpis do rejestru uwzględniał plany rewitalizacyjne spółki, które są zgodne z planem miejscowym.

Nie dla wież

W rejestrze zabytków jest również dawna Stocznia Schichaua. Procedura wpisu ruszyła tu w 2017 roku, krótko po tym jak właściciel terenu – Cavatina – ogłosił zamiar budowy 97-metrowego biurowca. Wpis do rejestru stał się faktem na początku tego roku.

Niewykluczone, że obszar dawnej Stoczni Gdańskiej zostanie objęty silniejszą ochroną konserwatorską. Na początku roku delegacja z udziałem Magdaleny Gawin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego oraz Alana Aleksandrowicza, zastępcy prezydenta Gdańska ds. inwestycji złożyła wniosek o wpis postoczniowych terenów na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Podobne próby podejmowane są od 1997 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Krzemionki Opatowskie na liście UNESCO

„Stocznia Gdańska stanowi znakomity przykład wielkoskalowego zakładu przemysłowego. (…) Stała się świadkiem wydarzeń będących kamieniem milowym w historii świata, prowadzących do zjednoczenia demokratycznej Europy” – zapisano we wniosku.

Druga strona przemian

Przemiany demokratyczne, do których – pośrednio – przyczyniło się podpisane tu Porozumienie Gdańskie, paradoksalnie, doprowadziły do upadku Stoczni. Po ogłoszeniu upadłości zakładu w 1996 roku tereny przeszły w ręce deweloperów, co skomplikowało sytuację konserwatorską. Prywatni właściciele, przygotowując się do prac budowlanych, wyburzyli kilka dawnych obiektów. To wywołało sprzeciw i apele o objęcie obszaru silniejszą ochroną prawną.

CZYTAJ TAKŻE:Prezydent Gdańska: Każdy PIT może oznaczać pieniądze dla kultury

– Obecnie wraz z innymi interesariuszami z tego obszaru w konstruktywny sposób wspieramy Ministerstwo [Kultury] w przygotowaniu tzw. Planu Zarządzania, istotnego elementu wniosku UNESCO – zapewnia Dagmara Rozkwitalska. – Jesteśmy przekonani, że nasze plany rewitalizacji terenu Stoczni Cesarskiej można włączyć do Planu Zarządzania.

Tylko współpraca

W lipcu, na pierwsze spotkanie w sprawie Planu Zarządzania, stawiło się ponad 30 interesariuszy. Obok właścicieli terenów są wśród nich władze miasta, instytucje związane z edukacją i kulturą, organizacje pozarządowe i urzędy państwowe.

Rozmowy z deweloperami były i są. Jest tam różnica, jeśli chodzi o postawę. Ci, którzy nie chcą współpracować to, zgodnie z polskim prawem, pewnie nie będą mieli wiele do powiedzenia w tej kwestii. Z innymi toczą się rozmowy i pewnie dojdziemy do jakiegoś kompromisu – zapowiedział Piotr Gliński, minister kultury.

Wiadomo już, że polskie zgłoszenie do UNESCO spełnia warunki formalne. Teraz aplikację czeka ocena merytoryczna, a następnie rekomendacja dla Komitetu Światowego Dziedzictwa. Jeśli i one będą pozytywne, propozycja może zostać omówiona podczas przyszłorocznej sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa, który podejmuje wiążące decyzje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Mniej Polaków wyemigrowało. Główny kierunek to nie Wyspy

Nawet co piąty Polak, który przenosi się zagranicę na stałe, to mieszkaniec Śląska. Co ...

Optymalizacji szuka się wszędzie

Nie ma potrzeby aby samorządy informowały o schematach podatkowych. Wzrosną przez to obciążenia finansowe ...

W Lublinie biznes wspiera jakość kształcenia technicznego

Lublin to miasto o długiej tradycji przemysłowej. Aktualnie rozwija się tu prężnie branża automotive, ...

Walka ze smogiem nie będzie tylko pustym zapisem na papierze

Samorządy, które nie będą realizować w praktyce programów ochrony jakości powietrza, zapłacą wysokie kary. ...

Reklamowy kompromis. Oto jak radzą sobie z uchwałami krajobrazowymi w Trójmieście

Gdańska Szkoła Szyldu pomoże przedsiębiorcom w spełnieniu wymogów uchwały krajobrazowej. Kolejne miasta zrywają z ...