Transport zbiorowy zyskuje na popularności

Stacja Stadion Narodowy została uruchomiona w marcu 2015 roku
WARSAW, POLAND - MAY 27, 2015: Stadion Narodowy metro station in Warsaw. Station was opened in March 2015 as part of the 2nd line of Warsaw Subway system
AdobeStock

Ogromne inwestycje w komunikację miejską przynoszą efekty. Rośnie standard podróży autobusami czy tramwajami, więc korzysta z nich coraz więcej osób.

W Warszawie w 2018 r. pasażerowie skorzystali z komunikacji miejskiej nieco ponad 1,18 mld razy – wynika z „Raportu o stanie miast” przygotowanego przez stołeczny magistrat. Największym wzięciem w Warszawie cieszą się autobusy, które realizują ponad połowę podróży (608 mln) po mieście. Tramwaje przewiozły w sumie 286,5 mln pasażerów (każda osoba może korzystać z komunikacji miejskiej kilka razy dziennie), a stołeczne metro – 234,6 mln pasażerów. Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, podczas czerwcowej sesji rady miasta podkreślał, że liczba pasażerów korzystających z transportu zbiorowego sukcesywnie rośnie. Wynik z 2018 r. jest o 36 mln wyższy niż ten z 2017 r. i aż o 200 mln wyższy (20 proc.) niż w 2010 r., gdy liczba pasażerów w stolicy nie przekraczała jeszcze jednego miliarda.

W innych polskich metropoliach liczby dotyczące korzystających z komunikacji miejskiej nie są oczywiście tak ogromne, ale istotne jest, że także rosną. Przykładowo w Krakowie było to 411 mln osób, czyli o 8 mln więcej niż rok wcześniej i aż o 46 mln więcej niż w 2016 r. W Gdańsku z transportu miejskiego w 2018 r. skorzystało 175,7 mln pasażerów, o 100 tys. więcej niż w 2017 r. ( i ok. 13 mln więcej niż w 2012 r.), a we Wrocławiu – 207 mln, czyli 22 mln więcej niż w 2012 r.

CZYTAJ TAKŻE: Warszawskie metro coraz dłuższe

Dla miast rozwój transportu zbiorowego jest priorytetem. Jeśli samorząd chce zachęcić mieszkańców, by porzucili swoje samochody i przesiedli się do autobusu czy tramwaju, to trzeba doskonalić system komunikacji. Powinien on zapewniać jak największe możliwości swobodnego poruszania się po mieście z punktu A do punktu B (nawet jeśli chodzi o najbardziej odległe lokalizacje) oraz oferować duży komfort przyjazdu itp. W końcu chyba nikt nie skusi się przejażdżkę autobusem, który stoi w korku, a temperatura wewnątrz sięga 40 stopni Celsjusza, skoro jazda w wygodnym, klimatyzowanym aucie może zająć tyle samo czasu (lub mniej).

materiały prasowe

Wrocław stawia sobie za cel, by po 2020 r. udział podróży niesamochodowych w mieście, czyli pieszych, rowerowych i transportem publicznym, był większy niż 65 proc. Obecnie to ok. 58 proc. (z czego 28 proc. mieszkańców porusza się po mieście transportem zbiorowym, 6 proc. rowerem, a 24 proc. pieszo). – Najważniejsze jest osiągnięcie takiego standardu podróży, aby mieszkańcy korzystali z transportu zbiorowego nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą – przekonuje wrocławski magistrat w swoim „Raporcie o stanie miasta”. Z kolei w Krakowie, jak wynika z badań, 44 proc. mieszkańców deklaruje, że do przemieszania się po mieście wykorzystuje transport publiczny wobec 39,8 proc. w 2014 r. (samochód osobowy wybiera obecnie 27 proc. wobec 32 proc. kilka lat temu).

CZYTAJ TAKŻE: Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami

Osiągnięcie ambitnych celów celów wymaga dużych nakładów i samorządy rzeczywiście wydają na systemy komunikacji ogromne kwoty. W zeszłym roku w samej Warszawie było to prawie 3,5 mld zł, z czego ok. 1 mld zł to inwestycje, a 2,6 mld zł pochłonęło bieżące funkcjonowanie transportu zbiorowego. Ciekawostką jest, że w sumie sprzedano blisko 84 mln biletów, co przyniosło 0,84 mld zł wpływów. Resztę kosztów (prawie 65 proc.) miejskich połączeń Warszawa pokrywa głównie ze swojego budżetu.

materiały prasowe

W efekcie tych wydatków wydłuża się sieć linii transportowych oraz rośnie standard podróżowania. W Gdańsku długość linii autobusowych wzrosła w 2018 r. o 44 km, w tym linii dziennych o 32 km oraz linii nocnych o 12 km (choć długość linii tramwajowych ze względu na trwającą modernizację torowiska tymczasowo skróciła się o 3 km). Na koniec 2018 r. cały tabor tramwajowy składał się w 90 proc. ze składów niskopodłogowych lub z częścią niskopodłogową, a 49 proc. składów było wyposażonych w klimatyzację. Jeśli zaś chodzi o tabor autobusowy, to w 100 proc. składał się z pojazdów niskopodłogowych, a w 87 proc. był wyposażony w klimatyzację.

shutterstock

CZYTAJ TAKŻE: Rowerowy boom w całym kraju

W Krakowie średni wiek taboru autobusowego to obecnie 3,7 roku, a udział pojazdów powyżej 10 lat wynosi jedynie 6,8 proc. Na przestrzeni ostatnich lat można mówić o ogromnym postępie w tym zakresie. Jeszcze w 2016 r. średni wiek autobusów wynosił 7,7 roku, a udział tych ponaddziesięcioletnich – 33,5 proc. Za to krakowski tabor tramwajowy wymaga dalszych inwestycji – tu średni wiek to 34,6 roku, zaś 78 proc. ma ponad 15 lat.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Otworzyć polsko–niemieckie pomorze

Przywrócenia regularnego ruchu granicznego chce Olgierd Geblewicz, marszałek zachodniopomorski. – Napięcie mieszkańców rośnie, rośnie ...

Inkasent nie może obliczyć należności

Ewentualne trudności z egzekwowaniem obowiązku poboru opłat lokalnych mogłyby być rozwiązane przez właściwą organizację ...

Muzeum Śmierci ma zachęcać do studiowania medycyny

Na wrocławskich uczelniach powstaje specjalna ścieżka edukacyjna, skierowana nie tylko do studentów. Jej częścią ...

Religia nie musi być pierwsza ani ostatnia

Jedna z uchwał rady gminy dotycząca organizacji planu zajęć szkolnych wywołała rekcję przedstawicieli Kościoła. ...

Awangarda zielonej rewolucji

Bierzcie OZE w swoje ręce - namawiają samorządowców eksperci. Ale takie inwestycje to dziś ...

Prezydent Suwałk: Na dole, lokalnie, trzeba współpracować

Coraz więcej pieniędzy budżetowych będziemy musieli „przejadać”. Nie pójdą na cele rozwojowe, inwestycyjne, ale ...