Czy Polska przesiada się na rowery?

Rower staje się coraz bardziej atrakcyjny. To widoczny trend, zwłaszcza w dużych miastach. Ludzie przywiązują coraz większą uwagę do aktywności fizycznej i rower odgrywa na tym polu dużą rolę. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy modę na bieganie, ale to czynność, która często mocniej obciąża stawy. Rower pod tym względem jest lepszy. Równie istotne jest to, że dzieci mogą jeździć od najmłodszych lat, a górnego limitu w naszej dyscyplinie tak naprawdę nie ma.

Dlaczego tendencję do korzystania z roweru widać zwłaszcza w dużych miastach?

Ważne jest nie tylko traktowanie kolarstwa jako aktywności fizycznej, rower służy także jako środek transportu. A ludzie nie lubią stać w korkach. Rośnie też w naszym społeczeństwie świadomość zagadnień związanych z ochroną środowiska. Przesiadka z samochodu na rower jest istotna, jeśli chcemy myśleć o celach zrównoważonego rozwoju. To nie tylko ekonomiczne, ale także ekologiczne rozwiązanie.

68 proc. mężczyzn i 53 proc. kobiet w Polsce ma nadwagę, 25 proc. cierpi na otyłość. Jednocześnie tylko co czwarty z nas uprawia sport. Rower także daje nadzieję, że to się zmieni?

Wspominałem, że przywiązujemy coraz większą uwagę do uprawiania sportu. Trend dotyczący aktywnego spędzania wolnego czasu jest widoczny i oceniam go jako dobry prognostyk dający nadzieję, że polskie społeczeństwo będzie sobie radziło ze wspomnianymi negatywnymi tendencjami. Rower na pewno ma do odegrania dużą rolę. Mogą z niego korzystać przecież praktycznie wszystkie grupy społeczne.

Czytaj więcej

Jacek Bodyk: Nie wyobrażam sobie życia bez dwóch kółek

Dlaczego pan pokochał jazdę na rowerze?

Mój ojciec pochodzi ze Stalowej Woli, które kiedyś było miastem rowerów. Jeździłem od dziecka i widziałem, jak robią to inni. Kiedy kończyła się zmiana w hucie, przez Stalową Wolę płynęła rzeka rowerów. Jazda jest dla mnie świetną aktywnością fizyczną, która pozwala się oderwać po całym dniu od pracy. Nie lubię korków, więc traktuję rower także jako środek transportu. Pozwala on także na miłe, rodzinne spędzanie czasu podczas weekendowych wycieczek.

Jakie znaczenie dla sportu powszechnego mają w kontekście kolarstwa wyniki zawodowców?

Korelacja między pojawieniem się świetnego zawodnika i zawodniczki oraz budową zainteresowania dyscypliną jest widoczna. Mowa oczywiście nie tylko o kolarstwie. Element idola przyciągającego młodzież zawsze jest istotny. Mamy Roberta Lewandowskiego, więc dziś dzieci chcą grać w piłkę bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. A kiedy pojawili się w peletonie Michał Kwiatkowski, Rafał Majka czy Kasia Niewiadoma, ludzie patrzyli na ich sukcesy i chcieli wsiadać na rowery. Dziś rośnie najszybciej kolarstwo kobiet. Widać to na całym świecie, także w naszym kraju.

Prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (PZKol) został pan w listopadzie. Jak do tego doszło?

Było to nieoczekiwane wydarzenie, bo jestem człowiekiem spoza środowiska. Moimi poprzednikami bywali raczej byli trenerzy czy czołowi zawodnicy, jak Ryszard Szurkowski i Wacław Skarul. Trafiłem do kolarstwa, bo zajmuję się zawodowo zarządzaniem organizacjami sportowymi, a PZKol miał problemy wynikające z lat zaniedbań. Najważniejszym z nich było kilkunastomilionowe zadłużenie. Próbujemy sobie z nim poradzić.

Co już udało się już zmienić?

Jednym z historycznych sukcesów było powołanie na stanowiska trenerek kadr narodowych pierwszych kobiet. Tego w 102-letnich dziejach PZKol-u jeszcze nie było. Staramy się przeprowadzić cyfryzację związku. Mamy też projekt pozyskania środków unijnych, który przygotowaliśmy z kilkoma innymi państwami, bo myślimy o rozwoju e-sportu. Chcemy zachęcić młodzież do korzystania z roweru poprzez gry elektroniczne. Istnieją badania pokazujące pozytywny wpływ symulatorów na popularyzację sportów tradycyjnych. Podejmujemy też inne wyzwania. PZKol przez pięć lat nie sporządzał sprawozdań finansowych. Nam niedawno udało się przygotować pierwsze zaległe, jeszcze za 2017 rok.

Czytaj więcej

Prezydent Kołobrzegu: Nasze trasy rowerowe cieszą się ogromnym zainteresowaniem

Jak ważna jest dla was rozbudowa oferty dla amatorów?

Chcemy budować społeczność ludzi korzystających z rowerów. Pracujemy nad projektem połączenia licencji amatorskich z ubezpieczeniami. To rozwiązania, które istnieją już w Holandii czy Wielkiej Brytanii. Mówimy o krajach, gdzie wykorzystanie roweru jako środka transportu bądź jako aktywnej rozrywki jest ważne, co przekłada się na świadomość społeczną. Ubezpieczenia są ważne, bo wypadki się zdarzają, a amatorska licencja będzie niosła za sobą także inne bonusy. Mamy nadzieję, że już pod koniec roku przedstawimy mocną ofertę.

Budowa sportu powszechnego pomoże także w rozwoju sportu wyczynowego?

Mamy przekonanie, że zaangażowanie ludzi w jazdę na rowerze będzie procentowało. Chcemy doprowadzić w ten sposób do powiększenia podstawy piramidy, którą zawsze jest sport powszechny. Ludzie muszą pozytywnie kojarzyć naszą dyscyplinę, co przełoży się także na wzrost zainteresowania kolarstwem wśród dzieci i młodzieży.

Kopenhaga, gdzie rozpoczęła się tegoroczna edycja wyścigu Tour de France, powinna być wzorem dla polskich miast?

Budowa – zarówno świadomości, jak i infrastruktury – to długotrwały proces, który postępuje. Wiele polskich miast patrzy na zagraniczne przykłady, szukając inspiracji. Widzimy, jak na poziomie samorządów są one wprowadzane. Trudno mi powiedzieć, czy Kopenhaga jest dziś wzorem. Takie porównanie nie są łatwe. Istotne, że świadomość potrzeb infrastrukturalnych i ścieżek zarówno w miastach, jak i pomiędzy nimi, rośnie. Coraz więcej samorządów ma dziś specjalne jednostki oraz ludzi odpowiedzialnych za komunikację rowerową. To ważne. Chcemy, aby wykorzystywanie roweru do komunikacji czy aktywnej turystyki odbywało się w sposób strategiczny, usystematyzowany.

Stolica Danii to miasto, gdzie dziewięciu na dziesięciu mieszkańców ma rower, a logistyka świateł jest tak dopracowana, że kolarze mogą jeździć ścieżkami właściwie bez zatrzymywania…

Czeka nas jeszcze długa droga, aby tam dotrzeć, choć w ostatnich latach widać dużo pozytywnych zmian, także w Warszawie. Rowerem jeździ się coraz łatwiej, a wzrost świadomości widzimy także wśród kierowców, którzy zaczynają dostrzegać, że na ulicy jest miejsce nie tylko dla samochodów, ale i dla rowerów.

Podsumowując: w jakim stanie jest dziś rowerowa Polska?

Jesteśmy na ścieżce szybkiego rozwoju.