Panie prezydencie, mija półmetek pana piątej kadencji. Sprawdźmy więc, co udało się zrobić. Jak wygląda zaawansowanie prac nad budową Parku Wodnego na Pietraszach?

Budowę Parku Wodnego w Białymstoku prowadzi  Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowo-Produkcyjne LECH. Wybrano już menedżera projektu. Złożono wniosek o decyzję środowiskową dla budowy aquaparku, a w grudniu ma zostać złożony wniosek o pozwolenie na budowę.

Kiedy może rozpocząć się budowa?

Wyłonienie wykonawcy potrwa kilka miesięcy. To przetarg unijny, ile czasu zajmą formalności, będzie zależało od liczby pytań i ewentualnych odwołań. Gdyby udało się zamknąć procedurę w ciągu trzech miesięcy, byłoby to tempo błyskawiczne. Budowa potrwa około dwóch i pół roku. Powinna zostać ukończona w drugim kwartale 2029 r.

Kolejna kwestia to budowa hali widowiskowo-sportowej w Białymstoku. Ta inwestycja nie ma szczęścia, bo wcześniej wojewoda uchylił pozwolenie na budowę i przez siedem lat miasto nie mogło go uzyskać. Teraz, choć wybrano wykonawcę, wyniki przetargu zostały oprotestowane. Co dalej z tą inwestycją?

Sytuacja ta nie ma nic wspólnego ze szczęściem. To była polityczna blokada inwestycji ze strony PiS. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej twierdził, że hala będzie zakłócała pomiary pobliskiej stacji meteorologicznej. Na tej podstawie wojewoda związany z PiS uchylił pozwolenie na budowę. Kiedy powstał obecny rząd, porozmawiałem z nowym dyrektorem IMGW i w ciągu dwóch tygodni udało się wycofać to zastrzeżenie. Dzięki temu mogliśmy zacząć działać.

Rozwój Białegostoku był blokowany na wielu polach. Na ostatniej nadzwyczajnej sesji jeden z radnych PiS stwierdził, że Truskolaski dzięki dużym inwestycjom będzie miał swój „pomnik”. Przez wiele lat chodziło o to, żeby do tego nie dopuścić. Blokowano więc budowę hali widowiskowo-sportowej czy rozwój lotniska. Właśnie dlatego niektóre inwestycje jeszcze nie powstały.

A teraz co się dzieje z tą halą?

16 października Krajowa Izba Odwoławcza wydała orzeczenie w sprawie przetargu na halę widowiskowo-sportową w Białymstoku. W tym momencie czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku oraz na decyzje stron co do ich dalszych działań po jego otrzymaniu. Warto podkreślić, że to pierwszy krok w procedurze odwoławczej. Istnieje  możliwość odwołania do sądu. A umowę na realizację inwestycji będziemy mogli podpisać po wyczerpaniu procedury odwoławczej przewidzianej przez Prawo zamówień publicznych.

Czytaj więcej

Prezydent Tarnowa: Najważniejsze, żeby obsługa zadłużenia nie była zbyt droga

Jak posuwają się rozmowy z marszałkiem w sprawie uruchomienia komunikacji lotniczej w Białymstoku? W momencie zaprzysiężenia mówił pan, że pas jest, ale trzeba go odblokować, co wymaga współpracy różnych instytucji. Czy jest na to szansa?

Mamy podpisane porozumienie z marszałkiem dotyczące wspólnego przygotowania modelu funkcjonowania lotniska. Trwają też prace nad powołaniem spółki. Sesja Rady Miejskiej w tej sprawie odbędzie się 26 października, a sejmik będzie procedował odpowiednią uchwałę dzień później. Jednocześnie rozwijamy infrastrukturę. Planujemy budowę hangarów o powierzchni ponad 3 tys. mkw. Ich koszt szacujemy na 55 mln zł. 

Usunięcie przeszkód lotniczych jest związane przede wszystkim z zamianą gruntów leśnych. Las miejski trzeba zamienić na grunty Lasów Państwowych. Procedura trwa, ponieważ wymaga prac geodezyjnych i wydzielenia działek. To dość żmudne zadanie, ale jest już na końcowym etapie.

Czy program „Mieszkanie dla absolwenta”, którego celem jest zatrzymanie młodych ludzi w mieście, będzie kontynuowany? Ile lokali komunalnych przeznaczono na ten cel w tym roku i w kolejnych latach?

Właśnie rozstrzygnięto przetarg na budowę dwóch bloków o łącznej wartości 110 mln 394 tys. zł. W jednym znajdzie się 165 mieszkań, a budowa potrwa 22 miesiące. Drugi będzie liczył 229 lokali i powinien być gotowy w ciągu dwóch i pół roku. Łącznie zbudujemy prawie 400 mieszkań i 78 miejsc postojowych. Na tę inwestycję otrzymaliśmy wsparcie z Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 85 proc. kosztów, a tylko 15 proc. pokryjemy z własnego budżetu.

Część tych mieszkań zostanie przeznaczona na program „Mieszkanie dla absolwenta”, jeśli zgodzą się na to radni. Odpowiednia uchwała Rady Miasta i nabór wniosków zostaną przygotowane prawdopodobnie jeszcze w tej kadencji.

Czy miasto sprawdza skuteczność programu? Czy absolwenci zostają w Białymstoku i zakładają tu rodziny?

Nie sprawdzamy, czy zakładają rodziny. Nie ingerujemy tak głęboko w prywatne sprawy mieszkańców. Warunek dotyczący tych mieszkań jest jednak jeden: trzeba pracować w Białymstoku. Co roku, przy przedłużaniu umowy najmu, jest to weryfikowane. Dopiero po dziesięciu latach lokatorzy mogą uzyskać umowę najmu na czas nieokreślony.

Są już wstępne dane dotyczące dochodów jednostek samorządu terytorialnego na 2027 rok. W większości samorządów mają one wzrosnąć średnio o około 6 procent. Co to oznacza dla planowanych i realizowanych inwestycji w mieście?

Jesteśmy zadowoleni, ponieważ nasze dochody wzrosną. Otrzymamy około 100 mln zł więcej niż w tym roku. Walczyliśmy o to, by nie zmieniano determinant, choć Ministerstwo Finansów chciało to zrobić. Byłoby to dla nas bardzo niekorzystne. Udało nam się przekonać ministra i samorządowców. Resort proponował mechanizm przypominający „janosikowe”, czyli zabieranie pieniędzy bogatszym gminom i przekazywanie ich biedniejszym. Warszawa straciłaby wówczas 500 mln zł, Białystok 123 mln zł, a Grudziądz 50 mln zł.

Nie można tak po prostu zabrać pieniędzy jednym i przekazać drugim bez konsekwencji dla całego systemu. Powstałby duży bałagan, dlatego ostatecznie wycofano się z tego pomysłu. Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego pozytywnie zaopiniowała rozporządzenie ministra i prawdopodobnie nie będziemy już wracać do tego tematu.

Czytaj więcej

Prezydent Kalisza: Obecny system finansowania samorządów nie jest sprawiedliwy

Czyli w przyszłym roku zadłużenie miasta nie będzie rosło?

Zawsze planujemy deficyt budżetowy, ponieważ mamy wiele inwestycji i propozycji, z których później część wypada z planu. W tym roku zakładaliśmy duży deficyt, ale już został zmniejszony o 130 mln zł. W przyszłym roku planowane zadłużenie może wzrosnąć, ale przewiduję, że ostateczne wykonanie nie będzie wyższe.

Obecnie nasz dług wynosi poniżej miliarda złotych i relatywnie spada – dochody miasta systematycznie rosną, więc zadłużenie stanowi coraz mniejszą ich część. Od kilku lat utrzymuje się na podobnym, bezpiecznym poziomie. Nie mamy z nim problemu między innymi dzięki nowemu systemowi finansowania samorządów.

Nie musimy już ubiegać się o żadne „kroplówki”, jak przy poprzednim rządzie. Gospodarujemy środkami, które mamy, i mieścimy się w przyznanym budżecie.

Czy w przyszłym roku planowane są podwyżki opłat komunalnych, na przykład za parkowanie, bilety komunikacji miejskiej czy wywóz odpadów?

Na razie nie ma takich planów. W przypadku odpadów komunalnych system się bilansuje, więc nie musimy podnosić cen. Wzrośnie opłata za przyjęcie odpadów na tzw. „bramie”, ale dotyczy to firm, które je przywożą, a nie mieszkańców. Oni tego nie odczują.

A co z komunikacją miejską i parkowaniem w strefie płatnego parkowania?

Nie planujemy nowych podwyżek. Ceny biletów już raz w tej kadencji wzrosły i to wystarczy.

Ile pieniędzy trafiło do Białegostoku z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej?

W ubiegłym roku otrzymaliśmy 27 mln zł, a w tym mamy do dyspozycji 29,5 mln zł. Nie wydaliśmy jeszcze wszystkiego, ponieważ procedury dotyczące zakupów i inwestycji są skomplikowane. Wymagają przejścia przez trzy ministerstwa, przez co długo czekamy na zatwierdzenie. Zdarza się też, że niektóre inwestycje lub zakupy nie zostają zaakceptowane. Z tegorocznej puli 29,5 mln zł pozostały nam do wydania 3 mln zł.

Jedną z większych inwestycji realizowanych w ramach tego programu są magazyny energii. Czy są już gotowe?

Tak, udało się je zamontować i to nasz wielki sukces. Białystok jest w 93 proc. niezależny energetycznie. Korzystamy z energii z fotowoltaiki albo kupujemy ją od spółki LECH, taniej niż na rynku. Dzięki temu oszczędzamy około 2 mln zł rocznie. Magazyny energii kupowaliśmy w ubiegłym roku jako jedno z nielicznych miast. Był to duży wydatek, ale dzięki temu ewentualne wyłączenie prądu będzie praktycznie nieodczuwalne dla naszych jednostek.

Jak wygląda sytuacja z miejscami schronienia i doraźnego ukrycia? Czy jest ich w mieście dużo?

W Białymstoku miejsc schronienia wystarczy dla około 18 tys. osób. Niektóre z obiektów wymagają remontów. Dysponujemy 22 ekspertyzami technicznymi głównych obiektów ochronnych oraz dokumentacją techniczną dla sześciu z nich. Jeden z obiektów, przy ulicy Białówny, jest już w pełni wyremontowany. W przyszłym roku planujemy kolejne prace w takich miejscach za kwotę ok. 2,6 mln zł.

Budujemy też nowe miejsca schronienia. Wystąpiliśmy o pożyczkę z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. Chcemy, by w centrum miasta powstało miejsce ukrycia dla ok. 3 tys. osób. Zobaczymy, czy Bank Gospodarstwa Krajowego zaakceptuje nasz wniosek. Przy ulicy Hotelowej ma powstać schron przeznaczony dla 300 osób. Będzie on służył przede wszystkim zarządzaniu kryzysowemu.

Czytaj więcej

Prezydent Poznania: Nie będziemy remontować wszystkich schronów

Czy przy nowych inwestycjach, takich jak aquapark czy hala widowiskowo-sportowa, również powstaną takie obiekty?

Przy hali – nie. Przetarg został już rozstrzygnięty, a zmiana projektu oznaczałaby opóźnienie inwestycji o prawie dwa lata. Przy wszystkich pozostałych nowych inwestycjach takie miejsca schronienia będą jednak uwzględniane. Przy aquaparku planujemy schron na 600 osób, który na co dzień będzie służył jako parking.

Miasto chce zachęcić mieszkańców do udziału w szkoleniach z zakresu postępowania w sytuacjach kryzysowych. Z doświadczeń innych samorządów wynika jednak, że frekwencja na takich zajęciach nie jest wysoka...

To kwestia tego, czy mieszkańcy odczuwają potrzebę doszkalania się. W ramach Akademii Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej oraz ogólnopolskiego treningu pierwszej pomocy Białystok – we współpracy ze służbami i innymi podmiotami – organizuje szkolenia dostępne dla mieszkańców. Zorganizowaliśmy już 15 festynów i szkoleń, w których udział wzięło ponad 5 tys. białostoczan. Sporo, ale w skali miasta nie jest to duży odsetek mieszkańców. Z drugiej strony – do każdego domu dotarły poradniki bezpieczeństwa wydane przez MSWiA.

Wrześniowe doświadczenia z Rzeszowa i Lublina pokazują jednak, że nie zawsze tak jest. Po alertach RCB dotyczących ewakuacji mieszkańcy czuli się zwyczajnie bezradni...

Dopóki nie przećwiczy się określonych procedur, trudno oczekiwać, że wszyscy będą wiedzieli, jak się zachować. Obyśmy jednak nigdy nie musieli sprawdzać tych umiejętności w rzeczywistej sytuacji zagrożenia. W zakresie szkoleń współpracujemy z Policją, Strażą Pożarną czy nawet ABW. Tydzień temu 136 dyrektorów i wicedyrektorów białostockich szkół i przedszkoli odświeżyło swoją wiedzę dotyczącą reagowania na potencjalne zagrożenia.

Na koniec: przed panem jeszcze połowa piątej, jak pan zapowiadał, ostatniej kadencji na stanowisku prezydenta Białegostoku. Wiosną 2029 r. wystartuje pan w wyborach do sejmiku województwa czy wybierze start w wyborach europejskich?

Po pięciu kadencjach nie chciałbym kończyć swojej aktywności z dnia na dzień. Uważam, że po ponad 20 latach intensywnej pracy trzeba stopniowo przyzwyczajać się do nowej rzeczywistości. Nagłe odejście może być trudne, choćby ze względu na brak adrenaliny. Dlatego rozważam jeszcze działalność w Sejmiku Województwa Podlaskiego. Pięciokrotnie startowałem w wyborach i za każdym razem zdobywałem mandat radnego, którego nie obejmowałem ze względu na objęcie funkcji prezydenta miasta.