Co
przekonało pana i cały ruch Tak! Dla Polski! aby podjąć rozmowę, współpracę z
marszałkiem Chełstowskim i jego ludźmi? Co państwa motywowało?
Misją Tak! Dla Polski jest jednoczenie. Mówimy
o jednej liście opozycji, mówimy o tym, by wszyscy samorządowcy byli z nami,
byśmy byli razem mocni. Gdy zaczynaliśmy rozmowy - na początek zupełnie
niezobowiązujące - to marszałek Chełstowski i jego współpracownicy podkreślali,
że w urzędzie marszałkowskim dzieje się źle. Że naciski polityczne mają wpływ
na decyzje i że się z tym nie zgadza. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, czy na
pewno czuje się dobrze w tym towarzystwie. I czy nie będzie chciał wrócić do
tego, z czego się wywodzi, czyli z samorządu. Od tego się zaczęło. Duża w tym
zasługa prezydenta Dziuby, znali się - chociaż byli w Tychach w opozycji.
Trzeba było zacząć budować zaufanie. Z biegiem czasu to się udało.