Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakie cele z zakresu transformacji energetycznej i klimatu samorządy mogą pozyskać miliardy złotych.
  • Z jakimi barierami kadrowymi, finansowymi i proceduralnymi mierzą się gminy w procesie ubiegania się o dotacje.
  • W jaki sposób brak długoterminowej polityki krajowej utrudnia lokalnym władzom planowanie zielonych inwestycji.
  • Jakie szanse i zagrożenia dla samorządów niesie możliwa zmiana w dystrybucji środków unijnych po 2028 roku.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ogłosił w tym roku sześć naborów wniosków finansowanych z Funduszy Europejskich (FEnIKS i Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej), w których o wsparcie mogły ubiegać się m.in. samorządy. Łączny budżet oferowanego dofinansowania to 673 mln zł. Programy obejmowały m.in. rozwój infrastruktury ciepłowniczej, adaptację do zmian klimatu czy odbudowę infrastruktury uszkodzonej w powodzi z 2024 r.

W 2026 r. NFOŚiGW podpisał już z jednostkami samorządu terytorialnego 111 umów o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych na łączną kwotę 1,4 mld zł (wkład UE z programu FEnIKS). Kolejne pieniądze są w drodze. 

Unijne pieniądze dla polskich miast na horyzoncie

 Do końca 2026 r. NFOŚiGW – jak nas informuje wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta – planuje jeszcze ogłosić skierowany do samorządów nabór ze środków FEnIKS, na projekty adaptacyjne dotyczące systemów gospodarowania wodami opadowymi, z wykorzystaniem zieleni, zielono-niebieskiej infrastruktury oraz rozwiązań opartych na przyrodzie. Budżet naboru wyniesie 400 mln zł. 

Czytaj więcej

Walka o miliardy z Brukseli. Polskie samorządy jednoczą siły przed 2027 r.

W ramach programu Zielona Transformacja finansowanego ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego na lata 2021-2028, NFOŚiGW ogłosi w tym roku nabory wniosków, których beneficjentami mogą zostać jednostki samorządu terytorialnego (JST) na: zieloną transformację miast (budżet 28,8 mln euro), wsparcie inwestycyjne dla lokalnych społeczności energetycznych (budżet 32,8 mln euro), energię geotermalną (budżet 10 mln euro), podnoszenie świadomości w zakresie łagodzenia i adaptacji do zmian klimatu (budżet 8 mln euro), ochronę różnorodności biologicznej i ekosystemów (budżet 10 mln euro), cyrkularne zarządzanie wodą (budżet 8 mln euro) i wreszcie na gospodarkę o obiegu zamkniętym w sektorze budownictwa (budżet 8 mln euro).

Dodatkowo ze środków Funduszu Modernizacyjnego (Fundusz, z którego wspierana dotychczas była tylko energetyka, a środki pochodzą ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2) w 2026 r. przewidziano wsparcie dla samorządów dotyczące poprawy efektywności energetycznej budynków edukacyjnych (budżet 2 mld zł). Z tego funduszu będą pochodzić także środki na poprawę efektywności energetycznej budynków szpitalnych (budżet 1 mld zł). Ogłoszenie tych dwóch naborów planowane jest w tym roku. Już od września trwa zaś nabór na środki z przeznaczeniem na poprawę efektywności energetycznej wielorodzinnych budynków mieszkalnych na terenach wiejskich (budżet 500 mln zł). 

Znaczące bariery w sięganiu po środki z NFOŚiGW

Czy po te środki będzie łatwo sięgnąć? Zdaniem samorządowców wymagania NFOŚiGW są wysokie, ale możliwe do osiągnięcia. – Nasze miasto zrealizowało kilka projektów finansowanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i obecnie prowadzi duży projekt adaptacji zielono-niebieskiej infrastruktury do zmian klimatu. Wymagania funduszu są postrzegane jako jasno skonkretyzowane i możliwe do spełnienia – mówi nam Andrzej Pietrasik, burmistrz Płońska.

– Szczególny nacisk w programach NFOŚiGW kładzie się na eliminację węgla z miejskiej elektrociepłowni. Dostępne są fundusze na ochronę klimatu, a w bieżącym i przyszłym roku w szczególności na magazyny energii – zarówno prosumenckie, jak i przemysłowe – obejmujące magazynowanie energii elektrycznej i cieplnej – dodaje. Miasto aplikowało skutecznie o dofinansowanie termomodernizacji oraz planuje dalsze inwestycje w transformację energetyczną, dążąc do budowy elektrociepłowni opartej na OZE i magazynu ciepła. 

Czytaj więcej

KPO dla miast. Miliardy na żłobki, szpitale, transport i cyberbezpieczeństwo

Konrad Olszewski, naczelnik Wydziału Pozyskiwania Środków Urzędu Miejskiego w Wołominie, wskazuje, że mniejsze miejscowości mają mniejsze możliwości kadrowe i finansowe niż metropolie. – Dlatego największym wyzwaniem nie jest dziś samo znalezienie źródła finansowania, lecz przeprowadzenie projektu – od przygotowania wniosku, przez ocenę i realizację, aż po rozliczenie inwestycji – mówi.

Jako kolejną barierę wymienia złożoność i wieloetapowość procedur. – Projekty dotyczące transformacji energetycznej czy adaptacji do zmian klimatu są z natury przedsięwzięciami kompleksowymi, a jednocześnie muszą spełniać rozbudowane wymagania formalne, techniczne, środowiskowe i finansowe – mówi Olszewski.

Wymaga to od samorządu nie tylko dobrego projektu inwestycyjnego, ale również znacznego zaplecza eksperckiego i administracyjnego. – Dla gminy naszej wielkości oznacza to konieczność angażowania w jeden projekt specjalistów z wielu obszarów przy jednoczesnym prowadzeniu wszystkich pozostałych zadań samorządu – dodaje Olszewski.

Za małe budżety kluczowym problemem

Drugim problemem jest czas i związana z nim nieprzewidywalność ekonomiczna inwestycji. Długi okres od przygotowania projektu do rozstrzygnięcia naboru i rozpoczęcia realizacji ma realne konsekwencje finansowe. – W tym czasie zmieniają się ceny robót budowlanych, materiałów, usług czy technologii. Jeżeli wartość dofinansowania pozostaje na poziomie wynikającym z pierwotnego budżetu, wzrost kosztów musi zostać pokryty przez samorząd – mówi. Tym samym część ryzyka związanego z upływem czasu zostaje w praktyce przeniesiona na beneficjenta.

Kluczowym problemem w przypadku programów NFOŚiGW są jednak... za małe budżety. – Pieniędzy jest za mało w stosunku do potrzeb, brakuje też decyzji strategicznych. Fundusz i beneficjenci są ofiarami braku długoterminowej, stabilnej polityki krajowej dla wybranych dziedzin gospodarki. W energetyce np. nie wiemy, czy inwestować jeszcze w gaz i fotowoltaikę – mówi Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych oraz sekretarz strony samorządowej w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Problemem jest też zależność od zewnętrznych regulacji. – Trudno spełnić wskaźniki (np. w gospodarce odpadami), gdy zmieniają się przepisy niezależne od beneficjenta. Brakuje też gwarancji dla dużych projektów. Potrzebujemy jak najszerszego katalogu kosztów kwalifikowanych, począwszy od przygotowania dokumentacji i wykupu gruntów do przygotowania projektu – podkreśla Marek Wójcik.

Czytaj więcej

Rząd wesprze finansowo samorządy w realizacji klimatycznego obowiązku

Aktualnie trwają prace nad perspektywą finansową UE na lata 2028-2034, nie można więc oszacować puli środków, jaka zostanie przeznaczona dla Polski. – To, co wiemy, to że będzie więcej pieniędzy do pozyskania w konkursach ogłaszanych na poziomie całej UE. Jeśli nauczymy się sprawnie grać w tę grę, będziemy mogli dostać więcej środków niż to, co będzie zagwarantowane dla Polski w przegródce krajowej – uważa wiceminister Krzysztof Bolesta.

Po pieniądze bezpośrednio do Brukseli? 

Nie jest jeszcze przesądzone, w jaki dokładnie sposób fundusze unijne będą dzielone. Jeden ze scenariuszy zakłada preferowanie przez Komisję Europejską (KE) programów o wymiarze ogólnounijnym. Być może zaistnieje również opcja bezpośredniego aplikowania do KE o dodatkowe środki. Samorządowcy wskazują jednak, że dotychczasowe rozwiązanie, czyli aplikowanie o pieniądze na poziomie krajowym jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. – Dotychczasowe doświadczenia Polski w autonomicznym wdrażaniu środków europejskich są pozytywne i doceniane przez inne kraje. Decentralizacja zarządzania środkami jest kluczowa. Dlatego gwarancja rządu, że co najmniej 40 proc. środków trafi do regionów, oceniana jest pozytywnie – mówi Marek Wójcik.

Wyzwania bezpośredniego aplikowania o środki na poziomie UE są faktycznie duże, na co zwracają uwagę samorządowcy. – Bezpośrednie wnioski do UE są trudniejsze, zwłaszcza dla mniejszych ośrodków. Rozliczenia są bardziej skomplikowane, a mniejsze miasta z ograniczonymi zasobami kadrowymi mogą mieć trudności w konkurowaniu z większymi podmiotami. Pisanie wniosków na poziomie unijnym jest bardziej wymagające niż na krajowym – mówi burmistrz Płońska.

Jak wskazuje, także ograniczone wsparcie merytoryczne utrudnia proces. W programach krajowych beneficjenci korzystają ze wsparcia opiekunów projektu z NFOŚiGW, którzy rozwiewają wątpliwości i doradzają. – W modelu bezpośrednich aplikacji do UE łatwy dostęp do takiego wsparcia urzędniczego i merytorycznego może być ograniczony, co istotnie utrudnia działania – dodaje Andrzej Pietrasik.

Czytaj więcej

Europejski Komitet Regionów sprzeciwia się centralizacji polityki spójności

Z kolei zdaniem Konrada Olszewskiego, jeżeli nowy system będzie oznaczał prostsze procedury, mniej wymaganych dokumentów i krótszy czas oczekiwania na decyzje, będzie to zmiana korzystna. – Dobrym kierunkiem może być również większe powiązanie finansowania z konkretnymi efektami projektu, a mniejsze z rozbudowanymi procedurami związanymi z jego rozliczaniem. Ważne jednak, aby zasady były jasne, a wymagania możliwe do spełnienia przez samorządy różnej wielkości – mówi.