Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jaki jest charakter propozycji Komisji Europejskiej dla budżetu Unii na lata 2028–2034?
  • Jak aktualny model dystrybucji funduszy europejskich różni się od proponowanych rozwiązań?
  • Jakie argumenty przemawiają za utrzymaniem zdecentralizowanego zarządzania środkami unijnymi?
  • Z jakimi zagrożeniami wiążą się plany centralizacji, szczególnie dla polskich regionów?

Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca nowego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034 ograniczająca decentralizację zarządzania funduszami europejskimi, a wręcz je na powrót centralizująca, wzbudza duże emocje w wielu państwach członkowskich Unii, jak np. w Hiszpanii, we Włoszech, we Francji czy w Niemczech, ale szczególnie w naszym kraju, w którym to w aktualnej perspektywie finansowej UE na lata 2021–2027 szesnastka polskich województw odpowiada za inwestowanie aż 44 proc. środków z polityki spójności przyznanej Polsce na ten okres. Zarządy województw pełnią, zresztą już trzeci raz z rzędu, po okresach 2007–2013 i 2014–2020, funkcje instytucji zarządzających regionalnymi programami operacyjnymi.

Teraz jednak KE proponuje, aby w ramach Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028–2034 w każdym kraju powstał jeden plan/program zarządzania środkami europejskimi obejmujący zresztą nie tylko politykę spójności, ale też Wspólną Politykę Rolną oraz kwestie migracyjne i obronności. Instytucjami zarządzającymi takimi planami będą rządy narodowe. Planem Partnerstwa Krajowego i Regionalnego (PPKR) w Polsce ma zarządzać Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR), które jednak opowiada się za utrzymaniem decentralizacji polityki spójności i dalszym udziałem władz regionalnych w dystrybucji środków z UE.

Czytaj więcej

Po 2027 r. nie będzie programu dla Polski Wschodniej. Regiony chcą nowych form pomocy

– Europa przechodzi ciężkie czasy, co jest związane m.in. z transformacją energetyczną, zmianami demograficznymi, migracjami i wojną na Ukrainie, ale dobre wieści są takie, że polityka spójności w regionach działa, także w Polsce. I jej realizacja na szczeblu regionalnym powinna być kontynuowana po 2027 r. – mówił w Brukseli Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Jak podkreśliła Kata Tüttő, przewodnicząca Komitetu Regionów, temat polityki spójności i jej decentralizacji łączy Komitet Regionów i Polskę, przypominając, że bardzo aktywna na tym polu była polska prezydencja w Radzie UE. – Zaczęliśmy współpracę w Warszawie, potem kontynuowaliśmy ją w Krakowie i w Szczecinie. Polityka spójności pomaga w transformacji energetycznej, cyfrowej, przemysłowej, demograficznej każdemu europejskiemu regionowi. To filar konkurencyjności UE. Poprzez politykę spójności reinwestujemy nadwyżkę budżetową uzyskiwaną dzięki funkcjonowaniu jednolitego rynku europejskiego. Polityka spójności to narzędzie decentralizacji polityki europejskiej – podkreśliła Kata Tüttő.

Wieloletni budżet UE to nie tylko pieniądze 

Na inne aspekty zwróciła uwagę Sari Rautio, radna fińskiego miasta Hämeenlinna, która w ramach prac Komitetu Regionów przygotowała opinię w sprawie kolejnych Wieloletnich Ram Finansowych (WRF) przyjętą zresztą właśnie na pierwszej tegorocznej sesji plenarnej Komitetu Regionów. – Musimy zrozumieć, że WRF to nie tylko pieniądze, ale także demokracja, wspólne wartości, jedność Europy. Prosimy tylko o to, aby każdy europejski region mógł dołożyć swą cegiełkę do realizacji tych celów. Nie róbmy tego bardziej skomplikowanym, oddalonym od ludzi, ale prostszym i im bliższym – apelowała Rautio. Przypomniała też o trudnej sytuacji regionów przygranicznych. To nasze wspólne zmartwienie. Pochodzę z Finlandii, gdzie mamy bardzo długą granicę z Rosją. Rozumiemy więc doskonale problemy tych regionów. Musimy im pomóc – mówiła Rautio.

Jak podkreślił Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego i prezes zarządu Związku Województw RP, polskie regiony dały dobry przykład, jak wykorzystywać środki z UE. – Ponad 20 lat zarządzamy tymi pieniędzmi. Nie dystrybuujemy ich, ale je inwestujemy. Jako Związek Województw RP bronimy polityki spójności, ale nie tylko pieniędzy. Sprzeciwiamy się złej, centralizacyjnej zmianie, bo teraz jesteśmy partnerami do rozmowy bezpośrednio z KE, a jej propozycja idzie w kierunku takim, że staniemy się klientami rządów narodowych. Nie zgadzamy się na obniżenie poziomu decentralizacji w Polsce. W naszym kraju uzgodniliśmy z rządem, że ten sam odsetek pieniędzy, czyli 44 proc. pozostanie w zarządzaniu regionów. Mają to być regionalne rozdziały w PPKR, ale środki te są warunkowane przeprowadzeniem reform, tyle że polskie regiony nie mają żadnej inicjatywy legislacyjnej, więc nie mamy wpływu na wymagane reformy – tłumaczył marszałek woj. zachodniopomorskiego.

– Inne zagrożenia to konkurencja ze strony rolników przy podziale pieniędzy z WPR, która znajdzie się w tym samym planie, czyli PPKR. Nie do przyjęcia jest natomiast zamrożenie 25 proc. środków do czasu śródokresowego przeglądu oraz zasada rozliczania inwestycji n+10 miesięcy, gdyż jest to termin nierealny, aby zrealizować dotowane projekty – dodał Geblewicz.

Polska za decentralizacją

Jacek Karnowski podkreślił, że w sprawie centralizacji forsowanej przez KE, polski rząd zajął już oficjalne stanowisko. – Popieramy pozycję i postulaty regionów. Mamy teraz 10 miesięcy na negocjacje z KE, na wywieranie nacisku, aby doszło do zmiany tej niefortunnej propozycji – mówił sekretarz stanu w MFiPR.

Czytaj więcej

Komitet Regionów zdecydowanie broni polityki spójności, chce też uproszczeń

Kata Tüttő podkreśliła, że nacisk na Komisję, aby zmieniła swoje stanowisko, powinien pochodzić z wielu stron. – Kto ma władzę? Parlament Europejski (PE) i Rada? Wsparcie dla zdecentralizowanej polityki spójności musi pochodzić z parlamentów i rządów narodowych. Polska to robi, a PE przygotowuje swój własny raport na temat WRF – mówiła przewodnicząca Komitetu Regionów.

– KE niejednokrotnie udowodniła, że potrafi proponować, a nawet wprowadzać niemądre rzeczy. Czasami nawet się z nich wycofuje, jak z zakazu używania silników spalinowych. Niestety, w sprawie utrzymania decentralizacji polityki spójności nie jestem optymistą, pomimo że dziś Europa powinna być zjednoczona, a propozycja KE idzie w poprzek. Sprzeciw wobec centralizacji płynie z regionów, z PE, ale KE się upiera – ubolewał Olgierd Geblewicz.