Finanse samorządów w 2021 roku. „Prognozy MF są zbyt optymistyczne”

Częstochowa jest wśród miast dokładających z własnych dochodów do zadań zleconych
AdobeStock / Daniel Jędzura

Mimo zapewnień rządu, że samorządy dostają wystarczająco dużo pieniędzy, plany na przyszły rok okazują się mocno rozczarowujące.

Na pierwszy rzut oka przyszłoroczne lokalne budżety nie wyglądają dramatycznie źle. Przynajmniej jeśli chodzi o wpływy z subwencji i podatku PIT, które stanowią prawie połowę dochodów bieżących samorządów.

W sumie subwencja w 2021 r. ma wynieść prawie 69 mld zł (z czego subwencja oświatowa to 52 mld zł), czyli o 5 proc. więcej niż plan na 2020 r. – wynika z danych o kwotach dla poszczególnych jednostek przedstawionych ostatnio przez Ministerstwo Finansów. Z podatku PIT samorządy mają zaś dostać 58,2 mld zł, czyli o 3,5 proc. więcej niż plan na ten rok.

Optymizm a realia

Także minister Tadeusz Kościński w wywiadzie na łamach „Rzeczpospolitej” przekonywał, że finanse samorządów na 2021 r. zostaną wzmocnione. Sami samorządowcy nie widzą jednak tych liczb w tak różowych barwach.

– Biorąc pod uwagę aktualną pogarszającą się sytuację epidemiczną oraz w ślad za tym sytuację ekonomiczną przedsiębiorstw i pracowników, zaplanowane przez resort finansów dla Poznania wpływy z PIT wydają się coraz mniej realne do zrealizowania – komentuje Piotr Husejko, dyrektor wydziału budżetu i kontrolingu. Prognozy dla Poznania to ok. 1,2 mld zł.

CZYTAJ TAKŻE: Budżety małych miejscowości świecą pustkami

– Prognozy MF są zbyt optymistyczne – wtóruje Izabela Wroniszewska, skarbnik Piotrkowa Trybunalskiego. – Zakładają wzrost dochodów z PIT w stosunku do planów na 2020 r., a nie uwzględniają poziomu wykonania w tym roku, które może być znacząco niższe – dodaje.

Już wiosenny lockdown mocno odbił się na wpływach z podatków zarówno do budżetów lokalnych, jak i centralnego. Po dziewięciu miesiącach wpływy z PIT były o ok. 6 proc. niższe niż rok wcześniej, a do końca roku te spadki mogą się pogłębić.

Dla samorządów to konkretne straty: dla Piotrkowa to 7,3 mln zł (w stosunku rocznym), Rzeszów swoje pandemiczne straty szacuje na 21 mln zł, a w połączeniu z innymi ubytkami w PIT spowodowanymi zmianami legislacyjnymi w sumie na prawie 60 mln zł, Warszawa zaś na 1,3 mld zł (z czego pandemia ogołociła stołeczny budżet z 500 mln zł).

Zwiększyć udział w PIT

Rzeczywiście, ostatnie zmiany legislacyjne rządu, po kilku latach względnego spokoju, bardzo mocno uderzają w samorząd. To m.in. reforma podatkowa z 2019 r. – w tym obniżenie stawki z 18 do 17 proc., podwojenie kosztów uzyskania przychodów i tzw. zerowy PIT dla młodych – która przyniosła 6 mld zł strat. Najnowszy pomysł (ma wejść z początkiem 2021 r.), czyli większa liczba firm na ryczałcie PIT, to ubytek w lokalnych budżetach na 1,4 mld zł.

CZYTAJ TAKŻE: Unia Metropolii Polskich: preferowany większy udział w PIT i CIT

Warszawa szacuje, że gdyby nie te wszystkie zmiany, jej dochody z PIT mogłyby być o prawie 890 mln zł wyższe wobec zaplanowanych na 2021 r. 6,4 mld zł. Dlatego prezydent stolicy Rafał Trzaskowski apeluje, by jako rekompensatę podnieść udziały samorządów we wpływach z podatku PIT łącznie o 10 pkt proc., z wynoszącego łącznie 39,34 proc. do 49,34 proc.

Miasta muszą dopłacać

Wielkim optymizmem nie napawają też kwoty subwencji oświatowej. – W 2021 r. dla Gliwic ma ona wynieść 253,6 mln zł – mówi Mariusz Kucharz, naczelnik wydziału edukacji UM Gliwice. – Warto jednak wiedzieć, że na wydatki bieżące w gliwickiej oświacie, czyli bez inwestycji i zakupów majątkowych, należy zabezpieczyć w budżecie miasta ponad 397 mln zł, w tym na same wynagrodzenia i pochodne – 305,8 mln zł! – podkreśla.

Dalej wylicza, że na same podwyżki w oświacie (wynikające ze wzrostu płac dla nauczycieli, wzrostu płacy minimalnej i z regulacji płac dla administracji i obsługi) potrzeba 33,8 mln zł, a wzrost subwencji oświatowej rok do roku to raptem 7,4 mln zł. – Inaczej mówiąc, miasto dopłaca już ponad jedną trzecią niezbędnej kwoty do zadań oświatowych państwa – analizuje Kucharz.

Miliardy strat

– Planowana na 2021 r. wysokość subwencji oświatowej spowoduje dalszy znaczny wzrost udziału dochodów własnych miasta w finansowaniu zadań oświatowych – ocenia też Agata Latacz, zastępca naczelnika wydziału edukacji w Częstochowie. I zwraca uwagę, że niedoszacowanie wartości subwencji w stosunku do wzrostu płac w edukacji trwa już od lat.

Częstochowa ma dostać w 2021 r. ok. 340,6 mln zł, czyli o 8 mln zł więcej niż w 2020 r. Tymczasem na same podwyżki dla nauczycieli (jeśli chodzi skutki decyzji z lat 2019–2020 przechodzące na 2021 r.) potrzeba 12,4 mln zł, a innych pracowników – kolejne 4,4 mln zł. Im większe miasto, tym niedoszacowanie większe.

CZYTAJ TAKŻE: Wielki bank może finansować średnie miasta

W Łodzi subwencja oświatowa ma wynieść 719 mln zł, a koszty systemu to 1 mld zł, z czego 740 mln zł to wynagrodzenia. Warszawa, zgodnie z informacją resortu finansów, ma dostać 2,4 mld zł, a tylko wydatki bieżące pochłoną prawie 5 mld zł.

Związek Miast Polskich wyliczył, że niedoszacowanie subwencji oświatowej dla wszystkich JST, w stosunku do narzucanych przez rząd podwyżek płac, to już 4,6 mld zł (efekt skumulowanych ubytków od 2018 r.)

Złudne oszczędności

W opiniach polityków pojawiają się głosy, że samorządy nie powinny narzekać, ponieważ zdalne nauczanie przyniosło spore oszczędności na bieżącej działalności szkół. Nie trzeba np. płacić za prąd, ogrzewanie czy wywóz śmieci.

– Rzeczywiście, takie oszczędności się pojawiły – przyznaje Agata Latacz z Częstochowy. – Jednocześnie jednak pojawiły się potrzeby w zakresie doposażenia szkół w niezbędny sprzęt, aby umożliwić wypożyczenie komputerów/laptopów potrzebującym uczniom i nauczycielom. Brak sprzętu do zdalnego nauczania zgłosiło u nas ponad 1,5 tys. spośród blisko 27 tys. uczniów – opisuje.

CZYTAJ TAKŻE: Kłopoty ze zdalnym nauczaniem. Covid skraca lekcje

W Gliwicach na zamknięciu szkół wiosną zaoszczędzano prawie 1,5 mln zł (po odjęciu 0,7 mln zł na przygotowania do nowego roku szkolnego). – Trudno zatem mówić o spektakularnych wynikach. Tym bardziej że większość środków inwestycyjnych, które szkoły planowały np. zakup materiałów dydaktycznych, została przeznaczona na inwestycje w zakresie IT, aby realizować nauczanie zdalne! – podsumowuje naczelnik Kucharz z Gliwic.

MF zna trudności

W odpowiedzi na apele o większą subwencję i udziały w PIT resort finansów podkreśla, że stale monitoruje stan finansów samorządów.

– Z uwagą podchodzimy do wszystkich postulatów, bo rozumiemy trudności, z jakimi zmagają się JST w związku z pandemią. Negatywne skutki recesji ponosi zarówno budżet centralny, jak i samorządowy – mówi nam Sebastian Skuza, wiceminister finansów. Jego zdaniem zaplanowana na 2021 r. subwencja oświatowa uwzględnia jednak skutki zmian w systemie, w tym podwyżki o 6 proc. średnich wynagrodzeń nauczycieli.

– Wsłuchując się jednak w poruszane przez samorząd problemy dotyczące finansowania oświaty i rozumiejąc, jak ważny jest to sektor, zgodnie z ustaleniami Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego powołany został zespół do spraw monitorowania finansów oświaty – zaznacza Skuza. Przedmiotem najbliższego spotkania będzie analiza sytuacji finansowej samorządów za III kw. tego roku.

 

OPINIE

Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni

Prognozowane wpływy z PIT uważamy za dość optymistyczne. Prognoza nie uwzględnia ryzyka wahań koniunktury, a wydarzenia ostatnich dni sprawiają, że może się stawać coraz mniej aktualna. Z pewnością planowana wartość PIT będzie wymagać comiesięcznej weryfikacji i korekt. Wysokość subwencji oświatowej jest ewidentnie zbyt niska, to jest poza dyskusją. Niewątpliwie skutki regulacji płacowych w edukacji trzeba będzie finansować, angażując dochody własne gmin, bo subwencja ich nie pokryje. Jej wysokość dla Gdyni w 2021 r. ma wynosi 285,2 mln zł, a powinna wynosić nie mniej niż 478 mln zł. Szukamy oszczędności w oświacie, choć bardzo nie chcemy, by ucierpiała na tym jej jakość, która od lat jest elementem marki Gdyni. To powoduje, że pole manewru jest już naprawdę niewielkie.

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, współprzewodniczący KWRiST

Zwracamy uwagę na potrzebę podjęcia pilnej interwencji w resorcie finansów w celu zwiększenia nakładów na działanie systemu oświaty w roku 2020 i 2021. Wielu samorządów nie będzie stać na wypłatę wynagrodzeń nauczycielskich za grudzień tego roku oraz dodatku wyrównawczego za rok 2020; już teraz niektóre samorządy zmuszone są zaciągać kredyty na realizację bieżących wydatków oświatowych. Wprowadzane przez rząd kolejne restrykcje w związku z pandemią Covid-19 zwiększają, a nie zmniejszają, wydatki na realizację zadań oświatowych przez samorządy terytorialne, jak twierdzą niektórzy przedstawiciele resortu edukacji. Te dodatkowe wydatki nie są w jakikolwiek sposób samorządom refundowane.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Większy udział samorządów w programie Czyste Powietrze. Jakie jeszcze zmiany?

Program, który ma wspierać wymianę źródeł ciepła i termomodernizację domów jednorodzinnych, został zreformowany. Nowe ...

Polska może być lepsza

Wywiad z Pawłem Adamowiczem zamieściliśmy w „Życiu Regionów” 21 maja 2018 roku. Mocno podkreślał ...

Handlowe życie na niepewnym gruncie

Targowiska przyciągały kupujących w czasach PRL, przyciągają i dziś, w dobie hipermarketów i galerii handlowych. Samorządy zapewniają o wsparciu ...

Rynek w Jaworznie

Drogi w Jaworznie nie zbierają ofiar w ludziach

Przebudowali drogi i ludzie przestali ginąć. Dziś biegli ds. wypadków drogowych przyjeżdżają do Jaworzna, ...

Mecenasi z ratusza

Samorząd Gdańska co roku kupuje dzieła sztuki nowoczesnej za 400 tys. zł. Gdynia stawia ...

Gliwice przyniosły szczęście!

Reprezentantka Polski Viki Gabor wygrała Eurowizję Junior 2019. W nowoczesnej hali Arena Gliwice występy ...