Nowy rząd, nowe otwarcie? „Samorządowcy nie chcą łaski”

Ministerstwo Finansów
Adobestock / Mateusz

Obniżenie temperatury sporu między rządem i samorządem bardzo by się przydało. Nie jest jednak pewne, czy zmiany w gabinecie premiera Mateusza Morawieckiego rzeczywiście przyniosą taki efekt.

Rekonstrukcja rządu przyniosła kilka zmian istotnych z punktu widzenia lokalnej administracji. Po raz pierwszy w Kancelarii Premiera powołano ministra dedykowanego tylko sprawom samorządu, funkcję tę objął Michał Cieślak, a pieczę nad funduszami UE i polityką regionalną objął minister finansów Tadeusz Kościński.

Kredyt zaufania

– Stworzenie stanowiska pełnomocnika ds. samorządów, w randze ministra, daje szansę na nowe otwarcie – mówi „Życiu Regionów” Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, przedstawiciel Unii Metropolii Polskich w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. – Wznowienie dialogu jest konieczne, potrzebujemy poważnych rozmów ponad podziałami politycznymi – wyjaśnia.

CZYTAJ TAKŻE: Unia Metropolii Polskich i Związek Miast Polskich: rząd zapomina o wsparciu finansowym samorządu

– W tego typu zmianach zawsze trzeba pokładać nadzieję, że nowy rząd przejdzie od słów do czynów i pokaże, że naprawdę dba o rozwój samorządu – zaznacza też Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Inne sprawa, czy rzeczywiście tak się stanie – dodaje Wójcik. Bo jak się dokładnie przyjrzeć tym zmianom, to nie wyglądają one już tak efektownie.

Samorządowiec bez doświadczenia

– Trudno oceniać nowego pełnomocnika, ponieważ mało o nim wiemy. Nie wiemy, jakie ma doświadczenie samorządowe i poglądy, dotychczas z nim nie współpracowaliśmy, trudno też znaleźć informacje, jakie zadania przypadną mu do realizacji – zauważa Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, współprzewodniczący KWRiST, członek zarządu stowarzyszenia Samorządy dla Polski.

Michał Cieślak objął stanowisko ministra w Kancelarii Premiera, ma się zajmować sprawami samorządu / mat.pras.

Rzeczywiście, na stronach Kancelarii Premiera, w biogramie Michała Cieślaka można przeczytać, że jest to „polski polityk i samorządowiec, poseł na Sejm VIII i IX kadencji”. Jako doświadczenia samorządowe wymieniono jednak tylko kandydowanie do rady sejmiku świętokrzyskiego i przedstawienie wówczas koncepcji tworzenia Samorządowych Stref Inwestycyjnych. Za to może pochwalić się bogatym doświadczeniem w kwestiach rolnictwa (ukończył Akademię Rolniczą w Krakowie), ma własne gospodarstwo rolne o profilu sadowniczo-szkółkarskim. Jako poseł zasiadał w różnych sejmowych komisjach: gospodarki, rolnictwa, deregulacji, gospodarki morskiej, mniejszości narodowych czy odpowiedzialności konstytucyjnej.

CZYTAJ TAKŻE: Fundusze UE: Dobre projekty na wagę złota

Prezydent Żuk zwraca uwagę, że dotychczas rolę głównego negocjatora między samorządem a rządem pełnił Paweł Szefernaker, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. – Minister był dobrym partnerem do rozmów, udawało się nam porozumieć w wielu kwestiach. Problem polegał jedynie na tym, że najważniejsze decyzje, np. dotyczące kwestii finansowych, zawsze są zależne od premiera. Patrząc z tego punktu widzenia, nie jestem przekonany, czy powołanie nowego pełnomocnika coś zmieni – zauważa Żuk. – Ostatecznie to, jakie podejście ma rząd do samorządu, zależy od decyzji na najwyższym szczeblu – dodaje.

Polityczne układanki

Prezydent Karnowski podejrzewa, że rekonstrukcja rządu w dużej mierze jest efektem politycznych układanek wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, a nie jakichś merytorycznych analiz. Wiadomo bowiem, że PiS chciał zabrać swoim „małym koalicjantom” po jednym resorcie, a na osłodę dał im ministrów bez teki w Kancelarii Premiera (Michał Cieślak jest posłem Porozumienia).

Na czele nowego, połączonego resortu finansów, funduszy i polityki regionalnej stanął Tadeusz Kościński / mat.pras.

– Jestem bardzo zaskoczony faktem, że polityka regionalna i fundusze UE, które są bardzo ważnym elementem polityki rozwoju państwa, nagle znalazły się w resorcie finansów – komentuje z kolei Adam Struzik, marszałek Mazowsza. – Do funduszy unijnych można oczywiście podejść czysto technokratycznie, na zasadzie kontroli przepływów finansowych, i tu resort finansów pewnie się sprawdzi. Ale przecież to w jaki sposób wykorzystujemy te fundusze w rzeczywistości decyduje o rozwoju nie tylko regionów, ale całego kraju. Likwidację odrębnego ministerstwa, które zajmowało się tak istotnymi kwestiami, uważam za błąd – podkreśla Struzik.

Test dla nowego rządu

– Trzeba mieć kredyt zaufania, że są to przemyślane decyzje i minister finansów głęboko wierzy, że nie ma rozwoju Polski bez silnych samorządów – komentuje Marek Wójcik z ZMP. – Prawdziwym zaś testem co do intencji nowego rozdania w rządzie Zjednoczonej Prawicy będzie to, czy szybko rozwiązania zastanie sprawa zmian w ustawach podatkowych PIT, które kosztować mają samorządy 14 mld zł w ciągu dziesięciu lat – dodaje Wójcik.

Z tą opinią zgadzają się wszyscy nasi rozmówcy. – Relacje na linii rząd–samorząd jeszcze nigdy nie były tak napięte – zaznacza prezydent Karnowski. – Ostatnie działania rządu oceniamy bardzo negatywnie, zmiana podejścia jest konieczna, a lista problemów do rozwiązania bardzo długa – dodaje.

Długa lista problemów

Przede wszystkim samorządowcy oczekują więc takich zmian w polityce rządu, które zagwarantują im stabilność finansową. Czyli to, że wszystkie nowe zadania (np. podwyżki dla nauczycieli) będą w pełni miały pokrycie we wzroście subwencji i dotacji, a dochody własne nie będą uszczuplane np. przez reformy podatkowe na szczeblu centralnym.

CZYTAJ TAKŻE: Trzeba stworzyć fundusz inwestycji lokalnych

– Na 2021 r. zapowiadane są nie tylko kolejne zmiany w PIT, ale i w CIT. Po wprowadzeniu zmian w ustawie o dochodach z CIT (tzw. CIT estoński), według wstępnych szacunków, dochody z tego tytułu dla Mazowsza mogą spaść nawet o ponad 10 proc. Nie będziemy mieli wyjścia, trzeba będzie ściąć inwestycje – ostrzega Adam Struzik.

– Dziś tracimy dochody, a więc i pewność, jak ma wyglądać nasza polityka rozwojowa w następnych latach. Być może w efekcie obecnej sytuacji, będziemy zmuszeni do rezygnacji z inwestycji publicznych, a to właśnie one są obecnie naszą największą szansą na ożywienie gospodarcze i nowe miejsca pracy. Potrzebne są poważne rozmowy z rządem na temat rozwiązań systemowych – ocenia Krzysztof Żuk.

– Rząd mówi, że „kocha” samorząd, że daje nam pieniądze na rozwój, na inwestycje. Tyle że najpierw zabiera nam te pieniądze, ograniczając dochody własne. A my nie chcemy łaski, nie chcemy być „klientem” rządu. Chcemy powrotu do zasady podziału władzy i zasady pomocniczości – ostro podsumowuje Marek Wójcik.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Trudny egzamin z zarządzania miastem na szóstkę

Ważne, by na zmiany reagować adekwatnie i na czas – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent ...

To ma być najwyższy budynek w Łodzi. Przymierza się do niego znany biznesmen

Hotel, luksusowe apartamenty mieszkalne i restauracja mają znaleźć się w 32-kondygnacyjnym wieżowcu, który ma ...

W dużym mieście medycy poruszają się specjalną, darmową komunikacją

Władze Krakowa opracowały szczegóły przewozu personelu szpitalnego do najważniejszych ośrodków medycznych w mieście. Na ...

Kolor ma znaczenie. Śnieżka wspiera rozwój dzieci i młodzieży

Dzięki udziałowi w programie Śnieżki „Koloratorium”, już w 14 szkołach podstawowych z całej Polski ...

Dużo więcej Polaków będzie głosować w innym miejscu niż dotąd

Jeszcze tylko dziś można w swojej gminie pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania, które ...

Krzysztof Iwaniuk: W samorządzie powinno być mniej polityki

W samorządzie powinno być mniej polityki - mówi Krzysztof Iwaniuk, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich ...