Samorządy mogą zostać skazane wyłącznie na duże banki

Wskutek kłopotów PBS samorządy mogą stracić w sumie ok. 82 mln zł.
fot. Marek Dybas / Reporter

Po likwidacji PBS Sanok i stratach samorządów niektórzy szefowie banków komercyjnych proponują zakaz lokowania ich depozytów w słabych instytucjach.

Po styczniowej przymusowej restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku, w wyniku której samorządy straciły 43 proc. swoich środków zdeponowanych w tej instytucji (blisko 80 mln zł), banki komercyjne proponują zmianę przepisów.

Zakaz czy gwarancje?

Pojawiają się pomysły, aby samorządy (bo ich depozyty w ogóle nie są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego) nie mogły lokować pieniędzy w bankach, które nie spełniają wymogów kapitałowych lub realizują programy naprawy – wynika z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej”. Powinno to dotyczyć też komercyjnych, bo i niektóre z nich mają problemy.

Ale głównie chodzi o te spółdzielcze – ze względu na spore środki zdeponowane w nich przez samorządy. Trzymają w nich 11,6 mld zł, a w wielokrotnie większych bankach komercyjnych – 25,4 mld zł. To oznacza, że 32 proc. depozytów samorządów zgromadzonych jest w bankach spółdzielczych, mimo że te mają tylko 7,5 proc. udziału w aktywach sektora bankowego.– To element walki o rynek bankowości spółdzielczej, a nie realna propozycja. Nie wydaje nam się, aby w etosie bankowym leżało podważanie wiarygodności któregokolwiek z uczestników rynku finansowego. Od takich ocen jest regulator – mówi o nowej propozycji Roman Szewczyk, rzecznik SGB-Banku.

CZYTAJ TAKŻE: Wystraszone upadkiem PBS samorządy zaczynają prześwietlać banki spółdzielcze

Zakaz lokowania gotówki przez samorządy w bankach niespełniających wymogów kapitałowych nie wydaje się dobrym rozwiązaniem. Mogłoby to skutkować np. koniecznością nagłego wycofania przez wszystkie samorządy całości lokat w danym banku w wyniku nawet niewielkiego spadku współczynnika wypłacalności banku poniżej poziomu wymaganego, co w skrajnych przypadkach mogłoby skutkować utratą przez bank płynności i upadłością – uważa Mirosław Bajda, prezes EuroRatingu. W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Jest też inna propozycja. Krzysztof Kosiński, sekretarz Związku Miast Polskich, zwrócił się do resortu finansów o rozpoczęcie prac nad wprowadzeniem gwarancji depozytów samorządu. Krzysztof Broda, wiceprezes BFG, ocenia, że można przedyskutować objęcie ochroną gwarancyjną BFG depozytów niektórych podmiotów jednostek samorządowych, jak szkoły czy przedszkola. – Warto rozważyć ten pomysł, są przesłanki, by na listę podmiotów mających gwarancje wpisać m.in. szkoły, domy opieki, komitety budowy wodociągów itp. – dodaje Pietraszkiewicz.

CZYTAJ TAKŻE: Upadek PBS rzucił cień na wszystkie banki spółdzielcze. Oto sytuacja branży

– Samorządy powinny zostać objęte, podobnie jak to jest w przypadku firm, gwarancjami BFG do 100 tys. euro. Nie powinno się ich traktować na równi z profesjonalnymi podmiotami finansowymi będącymi na liście wykluczeń gwarancji BFG, takimi jak banki, firmy inwestycyjne, zakłady ubezpieczeń. Ochrona środków nawet w tym niewielkim zakresie pozwoliłaby wielu mniejszym samorządom nadal współpracować z lokalnymi bankami spółdzielczymi, a w przypadku ich niewypłacalności – zachować płynność – ocenia Bajda.

Nie ma odpływu

Z naszych informacji wynika, że po restrukturyzacji PBS Sanok samorządy mające depozyty w innych bankach spółdzielczych nie zareagowały nerwowo i pod względem płynności sytuacja jest stabilna.

Depozyty samorządów stanowią niecałe 9 proc. wszystkich depozytów banków spółdzielczych. Decyzje mogą być jednak rozłożone w czasie, szczególnie że o wyborze banku przez samorządy decydują przetargi.

– Władze samorządów dobrze znają sytuację banków spółdzielczych zrzeszonych w SGB. Od lat dbamy o utrzymywanie naszych relacji na wysokim poziomie. Po restrukturyzacji PBS w Sanoku nie mieliśmy sygnałów, które dałoby się zakwalifikować jako zaniepokojenie samorządów mających rachunki w bankach naszej grupy. Tym bardziej nie możemy mówić o odpływie depozytów lub zrywaniu współpracy – deklaruje Szewczyk.

CZYTAJ TAKŻE: Problemy PBS: Zmienili bank w ostatniej chwili

Zdaniem Bajdy banki spółdzielcze nie powinny opierać się głównie na współpracy z samorządem czy innym dużym klientem, tylko na świadczeniu usług dla klientów indywidualnych, lokalnych drobnych firm i rolników. – Ewentualny transfer przez samorządy części środków do banków mających odpowiednio wysokie ratingi należałoby traktować jako normalizację sytuacji – mówi szef EuroRatingu, dodając, że samorządy powinny kierować się głównie sytuacją finansową banku. Lokalne banki spółdzielcze mogłyby np. prowadzić obsługę kasową samorządu i jego rachunek bieżący. – Ale większe środki powinny być lokowane w bankach o odpowiednio wysokiej wiarygodności finansowej – dodaje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Do lasu, na łąkę i na wodę

Ponad 200 projektów domów mobilnych znajduje się w portfolio darłowskiej fabryki Lark. Jej domy ...

Teraz Kopenhaga, potem Lwów

Nowe, 11. stałe połączenie uruchamia od 1 kwietnia 2019 roku Port Lotniczy 
Szczecin-Goleniów. Tym ...

Deglomeracja dotarła do Chełma

Deglomeracja, czyli wyprowadzanie urzędów centralnych do mniejszych ośrodków, miała być remedium na wyludnianie się ...

Tysiąc gmin nie ma pieniędzy na bieżące wydatki

– Sytuacja samorządów jest bardzo zła, a za chwilę będzie tragiczna – mówił podczas ...

Duże miasta skutecznie walczą o inwestorów

Metropolie stają się strategicznymi miejscami dla rozwoju nowoczesnego biznesu. I coraz lepiej spełniają tę ...

Ranking: samorządowcy zmęczeni stanem finansów

Laureaci tegorocznego rankingu mówili o finansowych problemach samorządów powodowanych przez kolejne rządy. Nie szczędząc ...