Wystraszone upadkiem PBS samorządy zaczynają prześwietlać banki spółdzielcze

Samorządy są zaniepokojone po upadku PBS. zaczynają dopytywać o kondycję banków spółdzielczych.
Fot. Pixabay

Większość małych gmin korzysta z usług banków spółdzielczych. Teraz sprawdzają, czy ich pieniądze są bezpieczne.

Zapaliło się nam czerwone światełko, poprosiliśmy nasz bank o dokumenty potwierdzające jego wypłacalność – mówi „Życiu Regionów” Halina Kolanko, sekretarz gminy Frysztak w województwie podkarpackim.

Dodaje, że dokumenty potwierdziły, iż Bank Spółdzielczy w Strzyżowie spełnia wszystkie wymagania i samorząd, przynajmniej na razie, nie podejmie kroków, by zmienić instytucję obsługującą bieżące transakcje.

Rykoszetem w zaufanie

Podobne działania podejmują włodarze innych gmin, szczególnie na Podkarpaciu. To pokłosie przymusowej restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku, która rozpoczęła się w połowie stycznia. Bankowy Fundusz Gwarancyjny przejął wówczas PBS – tak by klienci indywidualni nie stracili swoich depozytów. Za to różne instytucje publiczne, w tym 35 samorządów i kilka szpitali, straciły prawie połowę swoich pieniędzy. – Nie ukrywamy, że ta sytuacja rykoszetem uderzyła w zaufanie do banków spółdzielczych w ogóle – mówi Wojciech Farbaniec, burmistrz gminy Rymanów.

CZYTAJ TAKŻE: Upadek PBS rzucił cień na wszystkie banki spółdzielcze. Oto sytuacja branży

Gminę obsługuje Bank Spółdzielczy w Rymanowie. W ostatnich dniach burmistrz musiał odpowiadać na wiele pytań o jego kondycję, między innymi ze strony radnych. – Wszystkie dokumenty potwierdzają, że wskaźniki banku są na bezpiecznych poziomach. Co więcej, nasz bank jest zrzeszony w Banku Polskiej Spółdzielczości, co daje nam podwójne zabezpieczenie – zaznacza Farbaniec.

W gminie Czudec, również w województwie podkarpackim, problemy PBS spowodowały chwilową panikę wśród mieszkańców, którzy przezornie zaczęli wybierać pieniądze… z Banku Spółdzielczego w Strzyżowie.

– Dlatego sprawdzamy sprawozdania finansowe naszego banku. Wszystko wydaje się w porządku – mówi nam Adam Ślipski, wójt gminy Czudec. – Niedługo odbędzie się konwent wójtów i burmistrza, na który chcemy zaprosić przedstawicieli banków spółdzielczych, by wyjaśnili, czy istnieje ryzyko jakichś problemów – dodaje.

Przykładów na pęczki

Niepokój o kondycję banków spółdzielczych może dotyczyć nie tylko województwa podkarpackiego, ale też całej Polski. Takie instytucje są bowiem rozsiane po całej Polsce i bardzo często obsługują mniejsze jednostki samorządowe.

CZYTAJ TAKŻE: Problemy PBS: Zmienili bank w ostatniej chwili

Przykładowo gmina Człopa z województwa zachodniopomorskiego ma konto w Spółdzielczym Banku Ludowym w Zakrzewie, gmina Nakło nad Notecią z województwa kujawsko-pomorskiego – w Banku Spółdzielczym w Nakle nad Notecią, a gmina Milicz z województwa dolnośląskiego – w BS w Miliczu. Takich przykładów można podawać na pęczki: głównie chodzi o gminy wiejskie, ale zdarzają się też mniejsze miasta, a nawet powiaty.

Z kolei w dużych miastach dominują banki komercyjne, takie jak Pekao S.A., PKO BP, mBank, czy ING Bank Śląski, a stolicę – Warszawę – obsługuje Bank Handlowy. Ale skoro gmin wiejskich mamy w Polsce najwięcej, to można też szacować, że większość samorządów (jeśli chodzi o ich liczbę) korzysta jednak z usług bankowości spółdzielczej. Z czego to wynika?

Warunek lokalności

– Na pewno nie jest to efekt jakieś dyskryminacji małych podmiotów przez duże banki komercyjne – opowiada nam były bankowiec. – One walczą o wszystkich klientów, bo nawet jeśli mała gmina ma roczny budżet w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych, to wciąż są to duże pieniądze. Kluczowe jest to, że dla wielu jednostek samorządowych bardzo istotne jest, by bank obsługujący miał swoją placówkę w danej miejscowości. Stawiają taki warunek w postępowaniach przetargowych, co z samo z siebie oznacza preferencje dla banków spółdzielczych, ze względu na ich specyfikę – wyjaśnia.

CZYTAJ TAKŻE: Problemy PBS Sanok: Albo rekompensaty, albo zapłacą mieszkańcy

Wymóg posiadania przez bank oddziału w danej miejscowości – w dobie bankowości internetowej i obrotu bezgotówkowego – może brzmieć trochę dziwnie. Ale sami samorządowcy tłumaczą to prozaiczną potrzebą utrzymania infrastruktury dla obrotu gotówkowego.

Jak wyjaśniają, chodzi choćby o tzw. kasę w urzędzie gminy. Mieszkańcy lubią, by była ona na miejscu i by można tam było uiścić stosowne opłaty. – Gdyby nie była to kasa banku, to sami musielibyśmy ponosić koszty transportu i ochrony gotówki – zauważa wójt gminy Czudec. Także gminne jednostki, np. ośrodki pomocy społecznej, potrzebują często gotówki, by np. wpłacać świadczenie osobom zainteresowanym.

Bez sentymentu

Oprócz pragmatyzmu liczy się też pewien lokalny patriotyzm. – Bank Spółdzielczy w Platerowie został wybrany w przetargu – mówi Jerzy Garucki, wójt gminy Platerów w woj. mazowieckim. – Nie ma u nas innych banków, ale BS dobrze prosperuje. Sprawdzamy na bieżąco jego kondycję, bierzemy udział w posiedzeniach rady nadzorczej. Poza tym to bank, który służy naszym rolnikom i wszystkim naszym mieszkańcom. Bez takiej instytucji całą gminę można by zaorać – kwituje.

– Banki spółdzielcze są blisko, są przyjazne dla mieszkańców, nie trzeba jeździć kilkadziesiąt kilometrów do miasta, by załatwić jakąś sprawę. Samorząd chce też w pewien sposób wspierać tego typu podmioty, bo to przynosi także korzyści lokalnej społeczności i gospodarce – mówi nam też wójt jednej z gmin w województwie pomorskim. – Ale sympatie i sentymenty się kończą, jeśli chodzi o pieniądze – zastrzega burmistrz Rymanowa.

CZYTAJ TAKŻE: Ministerstwo finansów rzuca koło ratunkowe ofiarom PBS

Ciekawe, że wraz z początkiem 2020 r. gmina Rymanów zmieniła bank obsługujący z PKO BP na lokalny bank spółdzielczy. – W przetargu zaproponował on pięciokrotnie niższe koszty obsługi niż konkurencja – wyjaśnia burmistrz.

MF nie rekomenduje

I to właśnie cena usług proponowanych przez dany bank, jak zgodnie podkreślają samorządowcy, jest drugim najważniejszym kryterium wyboru oferty danej instytucji. – Ale za to nie ma wymogu, by dana instytucja spełniała kryteria wypłacalności. A to czasami może być przyczyną problemów – mówi nam jeden z samorządowców.

Ministerstwo Finansów w komentarzu przysłanym „Życiu Regionów” zaznacza, że „zgodnie z przepisami ustawy o finansach publicznych podmiot do obsługi bankowej jest wybierany na zasadach określonych w przepisach o zamówieniach publicznych. Jednostki samorządu terytorialnego obowiązane są stosować te przepisy w procedurze wyboru banku. MF nie jest uprawniony do rekomendowania konkretnego podmiotu”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Pamiątka nie musi obrzydzać

Projektant najciekawszego souveniru z Zakopanego zdobędzie 10 tysięcy złotych. „Wyobraź sobie, że jedziesz na ...

Prezydent Inowrocławia: chcemy tarczy samorządowej

Oczekujemy subwencji wyrównawczej dla wszystkich JST – mówi nam Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia. Życie ...

2020: Rok Ludwika Antoniego Rydygiera w województwie kujawsko-pomorskim

Ludwik Antoni Rydygier urodził się w Dusocinie (Dossoczyn) koło Grudziądza (w zaborze pruskim), uczęszczał ...

Sejm radzi nad kolejną tarczą, tymczasem samorządy wspierają lokalne firmy

Do urzędów miast płyną już pierwsze wnioski o obniżkę czynszu czy rozłożenie go na ...

Prezydent z pokolenia rozżarzonych głów

Paweł Adamowicz miał świadomość, że to, jaki dziś jest Gdańsk, to zupełnie inne miasto ...

Prace na lotnisku w Gliwicach idą pełną parą

Modernizacja gliwickiego lotniska nie zwalnia tempa. Szeroko zakrojona inwestycja powinna być gotowa pod koniec ...