Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego skutki reformy dochodowej pogłębiły różnice finansowe między samorządami w Polsce.
- W jaki sposób nieaktualne dane statystyczne zniekształcają system finansowania kluczowych zadań publicznych.
- Jaki jest główny powód systemowego niedofinansowania oświaty i dlaczego problem ten narasta.
- Które zmiany w udziałach w podatkach PIT i CIT szczególnie uderzyły w budżety miast na prawach powiatu.
Ewaluacja efektów reformy dochodowej zapisana jest w ustawie. Termin specjalnego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) ogłoszono pod koniec kwietnia. Samorządowcy zwykle o reformie mówią, że był to krok w dobrą stronę, lecz po półtora roku jej obowiązywania umieją wskazać zapisy i rozwiązania, które wymagają szczegółowej analizy i ewentualnych zmian. Dariusz Giza, ekspert Unii Miasteczek Polskich uważa, że najważniejsze jest to, by korporacje samorządowe tworzące KWRiST przedstawiły spójne stanowisko i rekomendacje. Przyznaje, że jest to trudne, bo każdy z typów samorządowych inaczej ustawia hierarchię problemów i spraw do rozwiązania. Jednak istnieje kilka kwestii, które są istotne dla wszystkich. To przede wszystkim finansowanie oświaty.
– Problem narasta od lat. Ważne, by pieniądze, które wylicza budżet centralny na oświatę uwzględniały przynajmniej płace i pochodne, a tak się nie dzieje – ekspert dodaje, iż samorządy chciałyby system determinant i wskaźników, na podstawie których określana jest wysokość różnego typu potrzeb wydatkowych, był spójny. – Problematyczne są również zasady ustalania korekt z tytułu zamożności oraz piętami achillesowymi reformy są: kategoria „liczba przeliczeniowa mieszkańców” oraz to, iż do obliczenia różnych wysokości finansowania uwzględniane są dane sprzed kilku lat, czyli historyczne i nieoddające szybko zmieniającej się rzeczywistości demograficznej – tłumaczy Dariusz Giza.
Problemy miast na prawach powiatu
Na problemy dotyczące sposobu finansowania samorządów z budżetu państwa zwróciła uwagę również Ewa Tomczak, skarbnik miasta Bytomia. Uważa, że potrzebne są analizy, których celem powinno być wypracowanie realnego poziomu potrzeb oświatowych, opartych na wyliczeniach obejmujących wszystkie rzeczywiste wydatki w tym zakresie, będące efektem przepisów, na które samorządy nie mają wpływu (jak choćby wysokość płacy minimalnej, czy wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w oświacie). Ekspertka zwraca również uwagę na problemy miast na prawach powiatu. Jednym ze skutków reformy finansów publicznych jest nowa kategoria finansowania jednostek samorządowych – miast na prawach powiatu. Przedtem miasta zaliczano do gmin oraz do powiatów.
Czytaj więcej
Trwają intensywne przygotowania do ewaluacji efektów reformy dochodów JST. Korporacje samorządowe czekają na informację od Ministerstwa Finansów z...
– Obecnie tym miastom przyznano procentowe udziały w dochodach podatników PIT i CIT niższe od sumy udziałów gmin i powiatów, a uprzednio udziały stanowiły sumę należną gminie i powiatowi. Niższy niż dla pozostałych JST jest też pułap wyrównywania dochodów. Potrzeby wyrównawcze nalicza się tylko w odniesieniu do 80 proc. wartości wskaźnika zamożności dla wszystkich miast, pozostawiając przedział 80-100 proc. wartości tego wskaźnika bez interwencji – przypomina skarbnik Bytomia. Zwraca przy tym uwagę na kontrowersje i wątpliwości dotyczące identyfikacji potrzeb wyrównawczych: określenia obszarów wydatkowych, wag, jak i determinant. Przypomina, że w wielu kwestiach korzysta się z danych GUS wynikających z ustawy o statystyce z 1995 r. – Wątpliwości budzi analiza danych statystycznych, pozyskiwanych przez GUS, jak również wypełnianie obowiązku przedkładania przez podmioty do tego zobowiązane.
Ewa Tomczak wylicza także potrzebne inne zmiany przedmiotowej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Powinny one dotyczyć między innymi zasad wyliczania potrzeb ekologicznych, tak, by nie sprowadzały się tylko do krajobrazowych, a uwzględniały także m.in. skutki rekultywacji terenów poprzemysłowych i zdegradowanych.
Nieuzasadnione różnice
Związek Powiatów Polskich w przyjętym w zeszłym tygodniu stanowisku zapisał między innymi: „Rozumiejąc argumenty dotyczące objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu zwracamy uwagę, że nie są one przekonujące w odniesieniu do poziomu finansowania samorządu terytorialnego. To władze centralne określają zakres zadań publicznych wymagających realizacji – jeśli uznają, że nie ma możliwości ich finansowania powinny odpowiednio zmniejszyć zakres zadań. Kierunek jest jednak odwrotny – na powiaty nakładane są nowe zadania z założenia zbyt nisko finansowane. Najlepszym tego przykładem są zadania koordynatorów opieki długoterminowej, których w żaden sposób za przewidzianą w ocenie skutków regulacji kwotę wykonać się nie da.” Obowiązujące rozwiązania finansowe nie zapewniają powiatom i miastom na prawach powiatu środków adekwatnych do zakresu realizowanych zadań – ocenia ZPP.
Czytaj więcej
Jeśli sprawdzą się prognozy samorządowców, 2026 r. może być jednym z najtrudniejszych od lat. Dochody lokalnych budżetów mogą wzrosnąć jedynie o 2,...
I dodaje w stanowisku, że poprawiła się sytuacja sektora samorządowego jako całości, lecz skutki nowych rozwiązań są nierównomierne – część miast na prawach powiatu z silną bazą podatkową odnotowała korzyści, niektóre powiaty położone poza obszarami metropolitalnymi doświadczyły nawet nominalnego spadku dochodów rok do roku. „W sytuacji, w której koszty realizacji zadań konsekwentnie rosną taka sytuacja nie powinna mieć miejsca” – uważa ZPP.