Polska dostała ostatnio zielone światło ze strony Komisji Europejskiej na uruchomienie dwóch form wsparcia przedsiębiorców w związku z kryzysem wywołanym agresją Rosji na Ukrainę.

Pierwszy dotyczy pomocy dla firm z całego kraju i zakłada przeznaczenie 5,5 mld zł na wsparcie w postaci gwarancji państwa na nowe pożyczki (4,5 mld zł) oraz gwarancji państwa na produkty faktoringowe (ok. 1 mld zł).

Drugi program jest znacznie mniejszy, skierowany tylko do firm z trzech województw: podlaskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Tu chodzi o 45 mln zł na poprawę ich płynności w formie pożyczek o obniżonym oprocentowaniu. O pomoc ubiegać się będą mogły przedsiębiorstwa działające we wszystkich sektorach gospodarki, z wyjątkiem instytucji finansowych oraz podmiotów, które nawet przed wybuchem rosyjskiej agresji na Ukrainę miały problemy z płynnością. Pożyczki będą mogły zostać przeznaczone zarówno na cele inwestycyjne, jak i obrotowe, a jednym warunkiem jest przeznaczenie pozyskanego wsparcia na łagodzenie skutków społeczno-gospodarczych wojny w Ukrainie.

Czytaj więcej

Jak wspomóc uchodźców w Polsce? Samorządowcy mają na to pomysły

Ogólnym uzasadnieniem uruchomienia publicznej pomocy są trudności, z którymi mierzą się przedsiębiorcy w związku z inwazją Rosji na Ukrainę. Chodzi o przerwane łańcuchy dostaw, wzrost kosztów energii, zakłócenia w wymianie handlowej, wpływ na rynek pracy czy ogólną niepewność sytuacji gospodarczej.

Dlaczego jednak trzy województwa zasługuję na specjalne traktowanie? – Trudno dokładnie powiedzieć. Z przebiegu prac nad rozporządzeniem wynika, że pierwotnie planowano objąć wsparciem z tego konkretnego programu przedsiębiorców na terenie całego kraju. Niemniej w toku rozmów z Komisją Europejską zakres terytorialny wsparcia został ograniczony. Nie wiadomo jednak, dlaczego dokonano ograniczenia – wyjaśnia Bartosz Wojtaczka, menedżer w zespole dotacji i ulg podatkowych w Deloitte.

W różnych pismach pojawia się wątek położenie tych województwa przy granicy z  Białorusią i Ukrainą.