W ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział (o czym jako pierwsza informowała „Rzeczpospolita”) program nazwany przez KPRM Samorządowym Polskim Ładem. W trakcie spotkania w Kamieńcu Ząbkowickim (woj. dolnośląskie) premier mówił o trzech filarach, na których ma opierać się ten projekt.

Najwięcej uwagi przyciągnęła informacja, że jeszcze w tym roku samorządy otrzymają 8 mld zł dotacji (na podstawie specjalnego algorytmu). Premier zapowiedział też nowe rozwiązania stabilizacyjne oraz subwencję rozwojową. Rząd szacuje, że po wejściu w życie Polskiego Ładu w 2022 r. samorządy osiągną dochody z tytułu PIT, CIT i subwencji ogólnej na poziomie ok. 146 mld zł, czyli o 4,6 proc. więcej od prognoz samych JST.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowy Polski Ład: wyrwa w finansach wciąż będzie duża

– Chcemy, by te szacunki wybrzmiały w debacie. Że nasze propozycje w praktyce dadzą samorządom więcej niż ich własne szacunki – mówi nam nieoficjalnie jeden z rozmówców z PiS znających sytuację.

Niewątpliwie Polski Ład ma też kontekst wyborczy, zarówno dla wyborów parlamentarnych w 2023 r., jak i – co jest w mniejszym stopniu obecnie eksponowane – wyborów samorządowych w 2023 r. PiS rządzi w połowie sejmików, ale swoje przyczółki ma w nielicznych miastach. Największym z nich jest Chełm, gdzie prezydentem jest Jakub Banaszek.

Rozkład dla budżetów

Opinia publiczna i uwaga mediów koncentruje się od wielu tygodni na podatkowym aspekcie Polskiego Ładu. To właśnie te pomysły bardzo mocno krytykują samorządowcy, przede wszystkim liderzy największych miast, Unia Metropolii Polskich czy Związek Miast Polskich.

„Rządowy »Polski Ład« to nic innego, jak rozkład dla budżetów polskich miast i wsi” – tak w mediach społecznościowch specjalny spot krytykujący Polski Ład zapowiadał w ubiegłym tygodniu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich przygotowały nawet specjalną stronę, gdzie można sprawdzić, ile w wyniku wprowadzenia Polskiego Ładu straci konkretna miejscowość.

„Wprowadzenie reformy podatkowej w takim kształcie doprowadzi do, co najmniej, ograniczenia mieszkańcom szerokiego dostępu do usług społecznych i obniży ich standard” – to część stanowiska UMP z 17 sierpnia. To główny, chociaż nie jedyny, argument samorządowców.

PiS: Ład już działa

Ubiegłotygodniowa propozycja premiera to kolejny element tej polityczno-samorządowej debaty. Politycy PiS w kuluarach, i nie tylko, zwracają uwagę, że jeden z ważniejszych dla JST elementów Polskiego Ładu już funkcjonuje. Chodzi o Rządowy Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych.

Nabór wniosków do pierwszej transzy funduszu zakończył się 15 sierpnia. Samorządy złożyły ponad 8 tys. wniosków. Fundusz ma mieć kolejne edycje.

CZYTAJ TAKŻE: Trzaskowski: Polski Ład, to jedno wielkie oszustwo

– Co roku, przez kolejne x lat, do odwołania – tak długo, jak my będziemy rządzili, to na pewno – powiedział premier w trakcie prezentacji Samorządowego Polskiego Ładu. To oznacza, że do wyborów lokalnych w 2023 r. rząd będzie mógł przedstawiać kolejne wyliczenia i pokazywać inwestycje, które zostały z tego programu sfinansowane.

– Ten zastrzyk inwestycyjny będzie szczególnie widoczny w słabiej rozwiniętych regionach – słychać w kuluarach PiS. A to może mieć znaczenie w kontekście mobilizowania tam wyborców – zarówno na poziomie samorządowym, jak i parlamentarnym.

Gra o algorytm

Politycznie w najbliższych tygodniach i miesiącach kluczowy będzie algorytm, wedle którego mają być przyznawane fundusze. Premier Morawiecki w swoim wystąpieniu zapowiedział, że ustawa wprowadzająca w życie dotację w wysokości 8 mld zł na przyszły rok będzie zaprezentowana w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Bliżsi opozycji samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, są jednak sceptyczni. Zwykle pojawia się tu nawiązanie do Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych.

– PiS będzie przydzielał pieniądze swoim – to najczęściej powtarzany kontrargument. Istotne politycznie będą też wyniki naboru do wspomnianej już pierwszej transzy rządowego funduszu inwestycji strategicznych.

CZYTAJ TAKŻE: Jacek Sutryk: Po Polskim Ładzie nie będzie samorządu

Ten spór trwa już teraz, oczywiście, w przestrzeni publicznej. Wchodzą w niego politycy PiS, również z dużych miast. – Gdańsk nie straci nic, ponieważ zyska co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych z funduszu inwestycyjnego Polskiego Ładu. A może zyskać jeszcze więcej, o ile współpraca gdańskiego samorządu z rządem będzie układać się dobrze – stwierdził w ubiegłym tygodniu poseł PiS Kacper Płażyński, który w ubiegłej kampanii samorządowej był kandydatem na prezydenta miasta.

Płażyńskiego kontrował tuż po jego konferencji wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski. – Politycy PiS jak zwykle ani słowem nie zająknęli się, jak wzrosły wydatki, chociażby na edukację. Te nożyce każdego roku się rozwierają. Gdańsk aplikuje o środki inwestycyjne za każdym razem, a w dwóch z trzech transz wsparcia z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych nie dostaliśmy nic – mówił Borawski. I dodał, że teraz Gdańsk złożył trzy projekty. – Zobaczymy, jakie fundusze wpłyną – powiedział.

Pomysły Gowina

W samorządowej rozgrywce jest też Porozumienie Jarosława Gowina, które zapowiada budowę „nowej centroprawicy” opartej m.in. na samorządach. Postulaty dotyczące zmian w Polskim Ładzie w sferze wpływu na samorządy były w ultimatum Porozumienia przed rozejściem się jego partii ze Zjednoczoną Prawicą.

Gowin i jego współpracownicy zaprezentowali w ubiegłym tygodniu własne rozwiązania dla samorządów. Zawierają one postulowane przez samorządowców zmiany w wysokości udziałów w PIT i CIT, a także wprowadzenie udziałów w VAT.

Gowin przekonuje, że zapewni to stabilne finansowanie. Konsultuje się też z samorządowcami w Polsce, spotkał się np. z prezydentem Gdyni Wojciechem Szczurkiem i Sopotu Jackiem Karnowskim.