Regionalna kasa na działalność stoczniową

źródło: Shutterstock

24 firmy z Pomorza Zachodniego sięgnęły po środki unijne wspierające działalność w przemyśle stoczniowym.

Urząd Marszałkowski w Szczecinie, który pośredniczy w ich dystrybucji, przygotowuje już kolejną edycję konkursu.

Wśród firm, które uzyskały dofinansowanie, jest JPP Marine działająca na terenie parku przemysłowego o nazwie Stocznia Szczecińska.

To spółka, która zajmuje się naprawą i modernizacją statków, m.in. tankowców, masowców, kontenerowców czy też wycieczkowców. Teraz spółka kupi maszynę do palenia profili, dzięki czemu przejdzie z częścią swojej produkcji z charakteru półautomatycznego na cyfrowy. Pozwoli to na rozszerzenie działalności. Koszt zakupu wyniesie 4,3 mln zł, a wsparcie unijne 1,95 mln zł. Nowa linia ma być uruchomiona w przyszłym roku.

– Konsekwencją i solidnymi argumentami udało nam się otworzyć w Brukseli drzwi, które dla tak ważnej na Pomorzu Zachodnim branży, jak przemysł stoczniowy, były do tej pory zamknięte – ocenia Olgierd Geblewicz, marszałek zachodniopomorski. – Te środki umożliwią ciekawe inwestycje, wdrożenie lokalnych pomysłów, które w konsekwencji pomogą w rozwoju i tworzeniu jeszcze atrakcyjniejszych, bardzo specjalistycznych miejsc pracy.

Superkable, suwnica i ponton

Inną firmą, która uzyskała dofinansowanie, jest Drut Plast zajmująca się produkcją kabli. Spółka posiada fabryki w Mirosławcu i Wałczu. Za 4,9 mln zł wybuduje nowe linie technologiczne do produkcji kabli dedykowanych przemysłowi stoczniowemu. Powstanie linia technologiczna do wytłaczania trójwarstwowej izolacji i linia do opancerzenia oraz ekranowania kabli średniego i niskiego napięcia. Wsparcie z RPO wyniesie 2,2 mln zł.

BT Stal działa w szeroko pojętej branży offshore. Firma posiada doświadczenie zarówno w budowie kadłubów i sekcji statków, jak i wież elektrowni wiatrowych, elementów platform morskich, wież dla platform wiertniczych i rurociągów. Dzięki wsparciu ponad 900 tys. zł kupi suwnicę, przecinarkę plazmowo-gazową. Z kolei Tenslab planuje zakup nowoczesnej technologii do obróbki próbek oraz prowadzenia badań niszczących i nieniszczących wraz z systemem informatycznym. Dzięki temu firma zwiększy zakres usług wykonywanych na potrzeby procesów budowy, naprawy, konserwacji i przebudowy statków. Tenslab to laboratorium wytrzymałościowe, którego działalność ma szczególne znaczenie w przemyśle stoczniowym. Wszelkie tworzywa są stale weryfikowane przez sól morską, działanie wody i wielkie różnice temperatur, co oznacza, że jakość materiałów i wykonania ma decydujący wpływ na wytrzymałość statku. Laboratorium uzyskało 1,1 mln zł z unijnej dotacji, a cała inwestycja wyniesie 2,5 mln zł.

– Siłą uruchomionych przez nas środków jest to, że kierujemy je do szeregu firm działających na rzecz branży morskiej. Podnosimy innowacyjność, pomagamy w podnoszeniu konkurencyjności naszych firm na rynkach europejskich i światowych. To niezwykle ważne, bo dziś gros regionalnej produkcji stoczniowej trafia m.in. do Skandynawii – komentuje Olgierd Geblewicz.

W sumie dofinansowanie dzięki RPO WZ 2013–2020 uzyskały 24 firmy, a pierwszą z nich, która już w kwietniu podpisała umowę był Finomar. Ta doświadczona spółka realizuje projekt wielofunkcyjnego pontonu. To pływająca pochylnia pontonowa, która ułatwi wykonywanie i dostawy wielkogabarytowych konstrukcji pływających, kadłubów i obiektów dla sektora offshore. Urządzenie pozwoli na przemieszczanie na wodę i z wody na ląd obiektów o wadze do 550 ton. Wartość projektu wyceniono 4,3 mln zł, a dofinansowania – 1,8 mln zł.

– Jest to dla nas duża pomoc. Chcę przekazać podziękowania dla urzędu marszałkowskiego i wysiłku włożonego w ten projekt. Korzyści będą oczywiście wymierne. Jest to poważny etap w rozwoju naszej firmy i uniezależnienie od pewnych braków, które na naszym rynku występują. Tym bardziej nas cieszy, że ten projekt nareszcie będzie realizowany – wyjaśniał Roman Lis, dyrektor Finomaru.

28 mln zł w drugim rozdaniu

Finansowanie branży stoczniowej to efekt kilkuletnich zabiegów, które zaczęły się już w 2014 roku, gdy Komisja Europejska dopuściła możliwość udzielania regionalnej pomocy inwestycyjnej dla przedsiębiorstw z sektora stoczniowego na postawie wytycznych w sprawie krajowej pomocy regionalnej. Województwo zachodniopomorskie jako pierwsze w Polsce wskazało potrzebę takiej pomocy. W 2015 roku zarząd województwa przyjął założenia do programu pomocowego, a do starań dołączyło się województwo pomorskie. Po dwóch latach program pomocowy został przekazany Komisji Europejskiej, a w 2018 roku Bruksela wydała zgodę, pozwalając w Polsce przekazanie 79 mln zł na cele branży stoczniowej. Z tej kwoty 19 mln zł trafiło do Pomorskiego, a 60 mln zł do Zachodniopomorskiego. Pierwszy konkurs na Pomorzu Zachodnim ogłoszono już w maju 2018 roku, wnioski napływały przez sierpień i wrzesień, a sam konkurs rozstrzygnięto 5 lutego 2019 roku. Rozdysponowano w nim 38 mln zł. Teraz urząd chce wykorzystać kolejne środki, dlatego w grudniu ma ruszyć drugi nabór wniosków. W puli zostało 28 mln zł.

– Mocno walczyliśmy w Brukseli, by środki unijne mogły trafić do branży stoczniowej. Od samego początku chcieliśmy, by te środki były dla przedsiębiorców jak najprostsze. One są niezbędne, by móc konkurować na rynkach zagranicznych, by tworzyć coraz ambitniejsze projekty i kreować lepsze miejsca pracy. Ci, którym nie udało się skorzystać z pierwszego naboru, mają jeszcze jedną szansę – zachęca do udziału w drugim Olgierd Geblewicz.

Regulamin nowego konkursu ma zostać ogłoszony 31 października, a nabór potrwa od 2 grudnia do 3 lutego 2020 roku. Rozstrzygnięcie ma nastąpić w połowie przyszłego roku. Do podziału jest ponad 28 mln zł, o które mogą się starać mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. Maksymalny poziom dofinansowania projektu wyniesie 55% wydatków kwalifikowalnych dla mikro i małych przedsiębiorstw oraz 45 proc. dla średnich przedsiębiorstw. Wsparcie może wynieść od 300 tys. do 4 mln zł.

Projekty mogą dotyczyć inwestycji w grunty, budynki, nowoczesne maszyny i urządzenia, linie produkcyjne, wartości niematerialne i prawne czy wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych. Efektem powinna być rozbudowa przedsiębiorstwa, stworzenie nowego lub ulepszonego produktu, podniesienie efektywności czy zmiana procesu produkcyjnego. Aplikujący o środki przedsiębiorca musi działać w branży stoczniowej i okołostoczniowej.

– Często jestem krytykowany przez obecnie rządzących, że zbyt mało wkładam w przemysł stoczniowy. Uważam, że jest to krzywdzące. W poprzedniej perspektywie nie było możliwości przeznaczenia środków z RPO wprost na przemysł stoczniowy. Mimo że miał tego świadomość, ówczesny europoseł – a dziś minister – Marek Gróbarczyk – grzmiał, że nie wspieram branży stoczniowej. Dziś powiem tak: panie ministrze, na poziomie lokalnym udowadniamy, że lepiej jest działać, a mniej krytykować – komentuje Olgierd Geblewicz. ©℗ —ms

Mogą Ci się również spodobać

Polska zmienia się dzięki samorządowcom

Wyróżniliśmy najlepsze miasta i gminy w Polsce pod względem zrównoważonego rozwoju. Finał XV edycji ...

Tylko jedna kandydatka?

19 listopada 2018 rozpoczęła się szósta kadencja prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jej tragiczny koniec ...

Rząd dociska samorządy do budżetowej ściany

Jesienią dla lokalnych włodarzy zaczną się naprawdę ciężkie czasy. Trzeba będzie dopłacać do podwyżek ...

Śmieci pod czujnym okiem gminy

Władze samorządowe będą musiały same określić zasady kontroli segregacji odpadów. Wcześniej planował to zrobić ...

Da wytchnąć mieszkańcom Gryfic

Po latach oczekiwania mieszkańcy Gryfic mają szansę na północną obwodnicę. Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich ...

W Rudzie Śląskiej zajrzysz do pieca

Spośród 96 projektów adaptacji wielkiego pieca Huty Pokój na cele turystyczne komisja konkursowa wybrała ...