fot. Hortulus

Co roku wysadzamy ponad 80 tysięcy tulipanów, które kwitną głównie w maju. Po tym terminie wysadzamy ponad 140 tys. kwiatów rabatowych. Ogrody stanowią największą, wysuniętą najdalej na północ kraju, kolekcję roślin – mówi Iwona Bigońska, właścicielka ogrodów Hortulus położonych na północy Pomorza Zachodniego.

Droga do Hortulusa jest prosta. Najszybciej dojechać trasą S6 łączącą Szczecin z Trójmiastem, a z niej już tylko jest około 25 km do Dobrzycy, koło której znajdują się ogrody. Alternatywnie – drogą nr 11 – wprost z pobliskiego Koszalina. Właśnie tutaj, w sercu Pomorza Środkowego, panuje specyficzny klimat, dzięki któremu możliwa jest hodowla roślin niespotykanych w innych częściach Polski.

fot. Hortulus

– Ogrody Hortulus znajdują się w strefie klimatycznej 7b, około 8– 10 km od Morza Bałtyckiego. Łagodny klimat i ciepłe zimy, charakterystyczne dla tej strefy, sprawiają, że w ogrodach podziwiać można rośliny egzotyczne i rzadkie jak na warunki Polski – wyjaśnia Iwona Bigońska. – Posiadamy olbrzymią ilość roślin zimozielonych: laurowiśni, berberysów, irg, roślin iglastych, np. japońskie cyprysiki, cedry, szydlice, oraz olbrzymie założenia bylin w postaci angielskich rabat. Co roku wysadzamy ponad 80 tysięcy tulipanów, które kwitą głównie w maju. Po tym terminie wysadzamy ponad 140 tys. kwiatów rabatowych, w tym kolekcje najnowszych odmian. Ogrody stanowią największą wysuniętą najdalej na północ kraju kolekcję roślin.

Ćwierć miliona rocznie

Ogrody Hortulus to ponad 13 ha powierzchni, a docelowo mają mieć ponad 35 ha. Ich początki sięgają 1992 roku, kiedy to Iwona i Piotr Bigońscy, absolwenci Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, założyli gospodarstwo szkółkarskie. Obok szkółki oraz centrum ogrodniczego równolegle budowali ogrody w różnych stylach. Początkowo ogrody były prywatne, służyły klientom centrum ogrodniczego jako ogrody poglądowe, a szkółce roślin ozdobnych jako miejsce doświadczeń i matecznik roślin.

– Pierwsze rośliny posadziliśmy w 1992 roku. Najstarszym z ogrodów jest ogród w stylu japońskim – dość nowatorski i zarazem egzotyczny jak na lata 90. W kolejnym roku pojawiały się różne swobodne nasadzenia. Część roślin, które do dzisiaj można zobaczyć w ogrodach tematycznych, przywoziliśmy z licznych podróży po Europie – wspomina Iwona Biegańska. Z czasem rośliny były coraz okazalsze, a ogrodów przybywało. Ich powierzchnia rozrosła się do 5 hektarów. W 2000 roku w istniejącym centrum ogrodniczym powstał market Ogród i Galeria.

fot. Hortulus

– Z roku na rok koszty utrzymania kompleksu rosły. W sezonie letnim codziennie odwiedzało nas ponad 300 osób. Zniszczenia i kradzież były na tyle duże, że po 11 latach, tj. w 2003 roku, postanowiliśmy ogrodzić ogrody i wprowadzić bilety. Konsekwencją tego było pojawienie się pierwszych map ogrodu, przewodnika, serii pamiątek, np. pocztówek, kafli czy magnesów. Na życzenie gości powstał niewielki Caffebar Barwinek, którego oferta była sukcesywnie rozbudowywana. Od tego momentu prywatny ogród stał się produktem turystycznym – opowiada założycielka Hortulusa. – Może na początku trudno mówić tu o działalności komercyjnej. Musiało minąć jeszcze kilka lat, aby nakłady związane z budową i utrzymaniem ogrodu zaczęły procentować. W 2003 roku rozpoczęliśmy pracę nad nowym kompleksem – Ogrodami Hortulus Spectabilis. W 2014 roku udostępniliśmy te ogrody do zwiedzania. Obecnie w sezonie letnim odwiedza nas już nie 300, ale 3000 osób dziennie. W skali roku daje nam to ponad ćwierć miliona gości.

Znaleźć wyjście z labiryntu

Dzisiaj Hortulus to dwa połączone kompleksy. Starszy, bo istniejący 27 lat, o nazwie Ogrody Tematyczne Hortulus, zawiera 30 ogrodów inspirowanych krajobrazem (np. skalnym, leśnym, wodnym) czy też kulturą różnych narodów (japońską, francuską). Są tutaj autorskie ogrody połączone w grupy – woń, aromat, zapach, barwa, światło, cień, szum, szelest, cisza, dźwięk. Całość na powierzchni 5,5 hektara.

– Ogrody to niezwykła wędrówka po stylach ogrodowych i trendach w architekturze krajobrazu. To jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie można się zapoznać z tak wieloma stylami, zobaczyć olbrzymią i dość unikalną kolekcję roślin w skali naszego kraju. Można tu spędzić wiele godzin, kontemplując sztukę ogrodową i naturę na olbrzymiej przestrzeni. Ogrody są różne, ale tworzą jedną całość. Każdy z nich zaprojektowany został w innym stylu. Zobaczyć tu można m.in. ogród japoński z charakterystycznymi czerwonymi elementami, jak np. mostki, czy też ogród francuski z finezyjnie ukształtowanymi bukszpanami. Możemy zobaczyć tu również Ogród A. Gaudiego, gdzie głównym bohaterem są kolorowe mozaiki – opisuje Iwona Biegańska.

Drugi i zarazem młodszy kompleks to Ogrody Hortulus Spectabilis, udostępniony zwiedzającym w 2014 roku. Dzisiaj zagospodarowane jest 8 ha, ale docelowo ma mieć powierzchnię 30 ha. W odróżnieniu od starszej części ta od początku powstawała jako założenie ogrodowo-parkowe. W niej najważniejsza jest przestrzeń. Największą grupą w Ogrodach Hortulus Spectabilis są ogrody Magii, Energii, Czasu i Przestrzeni, a w nich Ogród 4 Pory Roku, Dolmen Anastazji, Kamienny Krąg czy Ogród Kalendarza Celtyckiego, gdzie zwiedzający mogą odnaleźć swojego roślinnego patrona.

– Ogród Kalendarza Celtyckiego to swobodna interpretacja wierzeń Celtów, których życie związane było ściśle z naturą. Celtowie uważali, że każdy człowiek posiada patrona w postaci drzewa. I tak w naszym Ogrodzie Kalendarza Celtyckiego można się dowiedzieć, które drzewo jest naszym patronem i jakie cechy charakteru są z tym związane – mówi Iwona Biegańska.

Do tej grupy ogrodów należy również największy na świecie labirynt grabowy (o powierzchni 1 ha). W jego wnętrzu można rozegrać grę Labirynt Mocy. Zabawa trwa od kilkunastu minut do kilku godzin. Do gry potrzebny jest komplet dziesięciu kart i mapa labiryntu. Celem graczy jest odnalezienie ukrytych w labiryncie kasowników, skasowanie kart i jak najszybsze wydostanie się z jego wnętrza. Wydostać się można jedną z trzech ścieżek. Najkrótsza liczy 396 m, a najdłuższa 1003 m. Łączna długość wszystkich ścieżek wynosi 3218 m.

Plac Boskich Róż

W sercu ogrodu znajduje się też blisko 20-metrowa wieża widokowa. Z wieży podziwiać można partery bukszpanowe wypełnione kwiatami rabatowymi, tworzące kolorowe hafty. Znajdują się tu również ogrody dla dzieci – Smerfowa Kraina oraz Ogród Małego Skrzata. Kolejną grupą ogrodów są ogrody zaprojektowane w stylu nowoczesnym – Ogrody New Design. Do nich należą Modernistyczny Ogród Trwa oraz Minimalistyczna Galeria Ogrodowa. Nie brakuje również ogrodów różanych.

– Nasi goście mogą wypocząć w otoczeniu tych kwiatów na Placu Boskich Róż, w Sekretnym Ogrodzie Białej i Czerwonej Róży lub w Rosarium pod Upadłym Aniołem. Jednym z najnowszych założeń jest rozbudowująca się grupa Ogrodów Filozofii Smaku. Tutaj zobaczyć możemy Ogród Lawendowy, gdzie posadziliśmy ponad 20 odmian lawendy, oraz Warzywnik Kwiatowy, na którego grządkach zamiast warzyw posadzone są kwiaty – wyjaśnia Iwona Biegańska.

Kulinarne kwiaty

Hortulus wciąż się zmienia. Na całej przestrzeni 30 hektarów wciąż odbywają się nowe nasadzenia. Budowana jest infrastruktura – drogi i uzbrajanie terenu. Rozbudowywana jest m.in. grupa Ogrodów Filozofii Smaku, które są związane z Kulinarnym Festiwalem Kwiatów Jadalnych. To cykliczna impreza odbywająca się w połowie lipca. Każdego roku powstaje nowy ogród związany z tematem przewodnim festiwalu. Tegoroczne edycja odbędzie się pod hasłem „Kwiaty w smaku lila róż”.

Iwona Biegańska nie potrafi dokładnie powiedzieć, kiedy cały kompleks będzie gotowy, bo przecież ogród to żywy organizm.

– Ogród buduje się latami. Założenie ogrodu to działanie, które może mieć ramy czasowe, ale czas na wyprowadzenie ogrodu i jego pielęgnację to już proces i zadanie dla konserwatorów oraz wytrwałych. Można powiedzieć, że ogród to taki obraz ciągle malowany. Pasja tworzenia i budowania jest darem lub przekleństwem na całe życie. Jedynym ograniczeniem jest powierzchnia ogrodu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Szczecin wspiera startupy

Dwadzieścia młodych firm bierze udział w specjalnie dla nich utworzonym programie mentoringowym Szczecin_Up!, dzięki ...

To nie Warszawa ma decydować

Potrzeby mieszkańców najlepiej znają ich samorządowcy - mówi Domicela Kopaczewska, z-ca prezydenta Włocławka.

Dwór nie może być pusty

Warunkiem przyznania pomocy na usunięcie szkód spowodowanych klęską żywiołową jest zamieszkiwanie w chwili zdarzenia ...

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...

Apartamentowce psują rynek najmu?

Zdaniem części samorządowców turyści zawyżają ceny mieszkań oraz obniżają standard życia stałym mieszkańcom. Najem ...

Popularny „Społecznik” Nowe zasady trzeciej edycji programu

Aż 1178 wyjątkowych, bo tych najmniejszych, całkowicie oddolnych 
i w stu procentach obywatelskich inicjatyw ...