Trzeci lockdown lokalny. Ale to nie musi być jeszcze koniec

Na terenie Warmii i Mazur obowiązują na nowo surowsze obostrzenia.
Fot. Pixabay

Od soboty na terenie Warmii i Mazur obowiązują na nowo surowsze obostrzenia. – Rząd powinien przygotować dla nas dodatkowe wsparcie podobne do tego, jakie dostały gminy górskie – mówią władze lokalne.

Pandemia nie odpuszcza. – Ponad 12 tys. zakażeń w środę, rosnąca średnia zakażeń w tygodniu, przyrost zajętych łóżek covidowych w szpitalach i zleceń na testy na koronawirusa, a także większa liczba zakażeń bardziej zaraźliwymi mutacjami wskazują, że trzecia fala pandemii się rozpędza – mówił w połowie zeszłego tygodnia w czasie konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Dodał, że do tej pory rząd wykonywał dość odważne kroki, jeśli chodzi o odmrażanie. – Teraz musimy wykonać tu mały krok wstecz, a właściwie 1/16 kroku – stwierdził minister Niedzielski.

Tu pokazał dane, z których wynikało, że średnia liczba zakażeń na terenie naszego kraju to teraz około 20 przypadków na 100 tys. mieszkańców. A średni odsetek pozytywnych testów to 19 proc. Są jednak województwa, które znacząco przebijają te wskaźniki. Zdecydowanie najgorzej jest w warmińsko-mazurskim. Tu liczba zakażeń na 100 tys. mieszkańców to 45, procent pozytywnych testów zaś – 34.

Kiepsko sytuacja wygląda też m.in. w województwach pomorskim, gdzie liczba zakażeń sięga 32,4 na 100 tys. mieszkańców, lubuskim – 27,7 zakażeń na 100 tys. mieszkańców, kujawsko-pomorskim – 26,2 czy mazowieckim – 25,4. Od tego czasu sytuacja jeszcze się pogorszyła. W czwartek i piątek dzienna liczba zakażeń wyraźnie przekraczała 10 tys. Znów najgorzej było w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie dzienna liczba zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców sięgnęła w piątek 68.

I właśnie na terenie województwa warmińsko-mazurskiego rząd zarządził od 27 lutego powrót wcześniej obowiązujących obostrzeń. Ponownie zamknięte zostały hotele i galerie handlowe. Do tego kina, teatry, muzea, galerie sztuki, korty i baseny. Dzieci z klas 1–3 szkoły podstawowej wróciły do nauczania zdalnego. Nowe obostrzenia mają obowiązywać co najmniej przez dwa tygodnie.

Biznes i samorządy w rozpaczy

Decyzja rządu gwałtownie obniżyła nastroje samorządowców i przedsiębiorców z terenu województwa warmińsko-mazurskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowcy: rząd powinien z nami współpracować w walce z koronawirusem

– Nastroje od dłuższego czasu są złe – mówi nam Agnieszka Majewska-Pawełko, zastępca burmistrza Ostródy. – Bardzo wiele naszych firm miało poważne problemy już w zeszłym roku – dodaje. Kłopoty ma miasto, choćby dlatego, że jest właścicielem basenu. Ten jest od prawie roku zamknięty. Dla miasta to koszt miliona złotych. Mimo to Ostróda stara się pomagać przedsiębiorcom, którzy działają na jej terenie. W zeszłym roku zwolniła z opłat osoby korzystające z należących do niej gruntów. Z koncesji na alkohol miasto zwolniło też restauracje, bary i hotele. – W dużej mierze żyjemy z turystyki. Nie wiem, czy uda nam się choć częściowo odbudować w sezonie letnim – mówi Agnieszka Majewska-Pawełko. Opowiada, że w zeszłym roku latem do Ostródy przyjechało dużo turystów. Miasto starało się jak najlepiej zorganizować im wypoczynek w obowiązującym reżimie sanitarnym. – Nie wiem, co będzie w tym roku – rozkłada ręce pani burmistrz. Dodaje, że znaczna część firm działających na terenach Ostródy, to biznesy rodzinne. Ich upadek pociąga za sobą rodzinne dramaty.

– U nas nastroje też są oczywiście złe. Właściciele ponownie zamkniętych hoteli i pensjonatów są w kiepskiej kondycji – mówi Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa. Opowiada, że w zeszłym roku miasto umorzyło przedsiębiorcom podatek od nieruchomości za trzy miesiące. Od trzech lat nie podnosi stawek tego podatku. Teraz zwolni na cztery miesiące z opłaty koncesyjnej na sprzedaż alkoholu restauracje, bary i hotele. – Na ostatni weekend lutego mieliśmy zarezerwowane blisko 100 proc. miejsc w hotelach i pensjonatach. Nagłe ich zamknięcie postawiło właścicieli i turystów w trudnej sytuacji – mówi burmistrz Mrągowa.

Już w czwartek, w czasie specjalnej konferencji prasowej w Olsztynie przedstawiciele branży hotelarskiej przekonywali, że decyzja rządu o zamknięciu wszystkich hoteli w regionie jest niezrozumiała i niesprawiedliwa. Wskazywali, że rząd nie zdecydował się na taki krok w innych regionach, gdy tam były wysokie wskaźniki zachorowań. Hotelarze są rozgoryczeni. Uważają, że stali się kozłem ofiarnym, bo są najuboższym województwem. – Zakopane się bawi, my ponosimy konsekwencje – mówili.

Przekonywali, że obłożenie w ich hotelach jest znacznie mniejsze niż w Zakopanem, ale to oni, a nie hotele z Podhala, zostali zamknięci. – Jak górale tupnęli nogą, to dostali. Czas chyba się zburzyć i z przysłowiowymi kosami pójść na przysłowiowy Belweder, bo inaczej nikt nas nie wysłucha i nam nie pomoże – załamywali ręce. Przypominali, że ledwie przed dwoma tygodniami ponieśli ogromne koszty uruchomienia hoteli, choćby na ogrzanie pokojów, zatrudnienie obsługi, zakupy żywności. Teraz znów są zamknięci. I znów nie wiadomo, jak długo to potrwa. Dlatego zapowiedzieli złożenie pozwów zbiorowych przeciwko państwu. Będą się domagać pokrycia strat i odszkodowań.

CZYTAJ TAKŻE: Starosta białostocki: należy zmienić sposób liczenia zakażeń koronawirusem

– Nie wyobrażam sobie, żeby państwo nie przygotowało dla nas dodatkowego wsparcia podobnego do tego, jakie w sezonie zimowym obiecało gminom górskim – mówi Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa.

– Mieliśmy wideokonferencję z wojewodą. Rozmawialiśmy tam o potrzebie wystąpienia do rządu o takie wsparcie, jakie dostały gminy górskie – wtóruje mu Agnieszka Majewska-Pawełko, zastępca burmistrza Ostródy.

Kilka tygodni temu rząd obiecał gminom górskim pomoc o wartości 1 mld zł. Blisko 300 mln zł z tego pójdzie na dopłaty rządu do umarzanego przez gminy podatku od nieruchomości, który płacą przedsiębiorcy działający na ich terenach. Rząd pokryje 80 proc. tego umorzenia. Ponad 700 mln zł pochłoną rządowe dotacje do inwestycji gmin z terenów górskich. Dotacja pokryje 40 proc. inwestycji.

Inni czekają

– Dziś cieszą się wszystkie województwa poza warmińsko-mazurskim. Mam jednak wrażenie, że ta radość może być krótkotwała, bo za chwilę ponowne lockdowny mogą objąć inne regiony kraju – skomentował decyzję rządu Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Jego zdaniem, bardziej efektywne byłoby wypracowanie rozwiązań, które pozwoliłyby funkcjonować wielu obszarom życia, nie tylko gospodarczego, pomimo występowania covidu. – Od dawna sugerujemy rządowi m.in. szersze testowanie, skuteczniejszą izolację zakażonych, przyspieszenie akcji szczepień, wzmożenie restrykcji sanitarnych w dużych skupiskach ludzi. To kierunek, którego potencjał nie jest wykorzystany – mówił Baczewski.

Przekonywał, że nie da się żyć w cyklach dwutygodniowej niepewności. – Rozumiemy potrzebę podejmowania doraźnych decyzji. Ciągle jednak nie ma realnego planu działań w walce z pandemią. Od dawna oferujemy rządowi udział w pracach nad takim planem – stwierdził dyrektor w Lewiatanie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Mimo epidemii praca wre na budowie autostrady A1

Choć wiele firm zawiesza działalność z powodu koronawirusa, prace na autostradzie A1 na odcinkach ...

Komunikacja miejska od święta. Koronawirus poprzestawiał rozkłady jazdy

Samorządy zmieniają rozkłady jazdy komunikacji miejskiej. Na ulice wyjeżdża mniej autobusów czy tramwajów. Dlaczego ...

Pakiet 2.0 na ratowanie zdrowia

Ponad 60 mln zł trafi do służby zdrowia, straży pożarnej i samorządów w Zachodniopomorskiem. ...

Odpocznij na Mazowszu!

Z rodziną i przyjaciółmi. Na łonie natury i zwiedzając instytucje kultury. Aktywnie i w ...

Nie tylko my mamy kłopoty z hulajnogami

Elektryczne urządzenia do transportu zyskują popularność. To wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć.

Dziurawych budżetów miast na razie nie zasilą środki z użytkowania wieczystego

Galerie handlowe, biurowce czy firmy transportowe zapłacą za użytkowanie wieczyste z prawie rocznym poślizgiem. ...