Efekty pandemii. Ulice krakowskiej Starówki będą mniej urokliwe

Krakowskie dorożki znikną z ulic na czas pandemii.
Fot. Pixabay

Krakowskie dorożki nie przejeżdżają przez Rynek, nie mogą zatrzymywać się na Starym Mieście.

O wydanie takiego zakazu postulowali w magistracie sami dorożkarze. Już po raz drugi w czasie pandemii. – Po pierwsze bali się zarażenia, a po drugie, i tak nikt nie jeździł, a dzięki zakazowi nie muszą wpłacać opłat – mówi Dariusz Nowak z Urzędu Miasta Krakowa.

Dwa stulecia z fiakrami

Dorożki pojawiły się na ulicach Krakowa w XIX wieku i z początku były to zaprzęgi dwukonne. Jednak dość szybko zdecydowano się na ograniczenie kosztów i od 1857 roku do każdej dorożki zaprzęgany był jeden koń. Ta sytuacja jednak się zmieniła i aktualnie znów każdą dorożkę ciągną dwa konie.

Pierwotnie postoje krakowskich dorożek znajdowały się pomiędzy Kościołem Mariackim a Sukiennicami oraz przy Dworcu Głównym i na Placu Szczepańskiego. To z tych miejsc można było rozpocząć swoją podróż, nie czekając na aktualnie przejeżdżającą pustą dorożkę, jak to miało miejsce w innych częściach miasta.

Już w 1855 roku ratusz Krakowa zaczął wydawać przepisy sankcjonujące pracę dorożkarzy, a proces ten trwał do 1873 roku. W międzyczasie uchwalono m.in. zakaz organizowania wyścigów dorożek ulicami miasta oraz zakaz powożenia dorożką po spożyciu alkoholu.

Fiakrzy, jak nazywa się dorożkarzy, nadal chętnie wożą turystów i pozwalają im choć trochę poznać w ten sposób magiczny klimat dawnego Krakowa.

CZYTAJ TAKŻE: Za płotem krakowskiej huty rośnie huta przyszłości

W marcu, po wybuchu pandemii koronawirusa, wydano decyzję o zakazie postoju koni na Rynku Głównym, przy bazylice Mariackiej, Barbakanie i na alejkach Plant (ul. Podzamcze, rejon między Sienną a Mikołajską).

Strach o zdrowie

– Poprosiliśmy urząd o wydanie zakazu, bo zwyczajnie boimy się o nasze zdrowie. Poza tym zamknięcie postoju i załamanie rynku turystycznego spowodowało, że stanęliśmy przed olbrzymim problemem w utrzymaniu płynności finansowej, a obroty spadły nawet o 95 proc. – tłumaczyło Stowarzyszenie Dorożek Krakowskich.

W sierpniu krakowskie dorożki wróciły na Rynek. Ale nie na długo. Po wybuchu drugiej fali pandemii krakowscy dorożkarze znów poprosili o zamknięcie postoju stałego dorożek na Rynku Głównym, a także zakaz przejazdu przez niego.

Jednocześnie krakowski magistrat zamknął postoje zastępcze przy bazylice Mariackiej, przy Barbakanie oraz na alejkach Plant – przy ul. Podzamcze, pomiędzy ul. Sienną a ul. Mikołajską.
– Właściciele dorożek mają prawo do wnioskowania o obniżenie opłaty na zasadach i warunkach określonych w umowie – informuje krakowski magistrat.

Już kilka lat temu zdecydował on, że na Rynku Głównym może stacjonować maksymalnie 18 dorożek, ale dzięki temu, że umowy z przedsiębiorcami-dorożkarzami zostały zawarte na dni parzyste i nieparzyste, działalność może prowadzić w sumie 36 dorożkarzy.

CZYTAJ TAKŻE: W Krakowie pierwszy rok bez kopciucha

Ochrona dla zwierząt

Poza tym fiakierzy są zobowiązani przestrzegać obowiązującego prawa dotyczącego ruchu drogowego i bezpieczeństwa, a także zasad porządkowych, sanitarnych i weterynaryjnych.

– Są też zobowiązani zaprzęgać wyłącznie konie zdrowe, dobrze odżywione oraz niepłochliwe i dające sobą kierować. Jeśli chodzi o wiek zwierząt, mogą to być wyłącznie konie pięcioletnie lub starsze – postanowiły władze Krakowa.

Zdecydowały też, że dorożkarze muszą także posiadać paszporty koni z wpisem potwierdzającym ich oznaczenie elektronicznymi identyfikatorami (chipami) oraz wpisy o aktualnych badaniach lekarsko-weterynaryjnych.

A dodatkowo dorożkarze muszą zapewnić zwierzętom właściwą ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, w szczególności, gdy temperatura w cieniu przekroczy 28 st. C, dodatkowo poić zwierzęta, nie korzystać z wyznaczonego stałego postoju dla pojazdów zaprzęgowych w Rynku Głównym, w godzinach od 13-17 korzystać z wyznaczonych zacienionych postojów zastępczych.

A w pozostałych godzinach, gdy temperatura powietrza przekroczy 28 st. C, mają również obowiązek dbać o regularne pojenie zwierząt i korzystać z zacienionych postojów dla pojazdów zaprzęgowych.

– Dorożkarze muszą corocznie uczestniczyć w szkoleniach prowadzonych przez specjalistów z zakresu hodowli i użytkowania koni. Wykładowcami są pracownicy naukowi Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i w Rzeszowie – ustalił krakowski ratusz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Praca w czasie pandemii: Urzędnik na innym zawodowym odcinku

Pracownicy samorządowi, którzy z powody pandemii mają mniej zajęć lub nie mają ich wcale ...

Kiedy wirus sparaliżuje miasta

Lokalne władze odczują dotkliwie skutki pandemii także w swoich budżetach. Dlatego apelują o szybką ...

Polacy muszą odzyskiwać więcej ze śmieci, ale nie wiedzą, jak je segregować

Nowoczesny punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych powstaje w Hajnówce. Są jednak w Polsce miejsca, ...

Jeden z miejskich placów, który powstanie na terenie dawnych Browarów Warszawskich

Przywracanie zabytkowych przestrzeni

W Warszawie deweloperzy działają na terenie historycznych fabryk. Na cennych działkach powstają mieszkania i ...

Smart city na celowniku hakerów

Sieć urządzeń tworzących cyfrowy ekosystem inteligentnych miast może stać się celem cyberataków częściej niż ...